Dziennikarze tych mediów dotarli do dokumentu Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym. Chodzi o uzasadnienie do decyzji nie uchylającej immunitetu prokuratorowi, którego Ziobro zawiózł do Kaczyńskiego: wczoraj sąd po raz drugi nie uchylił mu immunitetu. Zmiażdzył wszystkie zarzuty stawiane Wojciechowi Miłoszewskiemu, a tym samym także i Ziobrze.
Trzy lata temu
Zbigniew Ziobro zawiózł krakowskiego prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego do biura poselskiego Jarosława Kaczyńskiego. Płoccy prokuratorzy chcą postawić Ziobrze zarzut przekroczenia uprawnień.
Sędziowie z Ministerstwa Sprawiedliwości nie zgadzają z zarzutami kolegów z Płocka. Ich zdaniem
Jarosław Kaczyński nie musiał złożyć wniosku na piśmie o udostępnienie materiałów a prokurator nie musiał wydać zarządzenia w sprawie okazania akt. Zdaniem Sądu pisemny wniosek o dostęp do akt nie jest konieczny a pisemne zarządzenie może zastąpić polecenie wydane ustnie. Zaprezentowanie Prezesowi PIS zeznań dotyczących mafii paliwowej nie musiało być też opisane w specjalnym protokole, jak utrzymują prokuratorzy z Płocka. Złamaniem prawa nie było także to, że akta pokazano poza prokuraturą to jest w biurze poselskim Jarosława Kaczynskiego. Zdaniem Sądu Dyscyplinarnego "miejsce wykonania zależy faktycznie od decyzji prowadzącego postępowanie".
Z dokumentu wynika także, że zasady udostępniania akt nie są jasno określone. "Kodeks nie określa kryteriów dla wydawania decyzji o dostępie do akt, co przesądza o dużej uznaniowości prokuratora" - można przeczytać w uzasadnieniu decyzji Odwoławczego Sądu Dyscyplinarnego.
- To uzasadnienie czarno na białym pokazuje, że moje działanie i działanie prokuratora Miłoszewskiego było zgodne z prawem a więc zarzut jest bezzasadny. Trudno wyobrazic sobie lepszą ilustrację do pokazania politycznego wykorzystania prokuratury do bezprawnych działań. W tej sprawie tłumaczyć sie będa i prokuratorzy zaangażowani w te działania ale i minister Ćwiąkalski i premier Donald Tusk - mówi Radiu Zet Zbigniew Ziobro.
Rzecznik płockiej prokuratury Iwona Śmigielska - Kowalska powiedziała, że uzasadnenie decyzji Sądu Dyscyplinarnego formalnie nie jest wiążące dla prokuratorów, ale jeśli przytoczone są tam ważne argumenty, mogą być wzięte pod uwagę.