Gaz popłynął około godz. 7.30 polskiego czasu - poinformował Boris Sapozhnikov, rzecznik Gazpromu. Taką informację podała agencja Associated Press. Natomiast według rosyjskiej agencji ITAR-TASS, Gazprom dopiero poinformował prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, że jest gotowy do wznowienia dostaw dla europejskich odbiorców. Agencja Interfax podaje, że ukraiński Naftohaz potwierdza wznowienie przepływu gazu.
Przygotowania do wznowienia dostaw podjęto w nocy z poniedziałku na wtorek. Rosyjski Gazprom i ukraiński Naftohaz miały podpisać porozumienie, w którym określono cenę dostaw gazu dla Ukrainy. Nieoficjalnie wiadomo, że nowa umowa nie jest zbyt korzystna dla Ukrainy. Premier Julia Tymoszenko miała jednak ujawnić, że
Ukraina zapłaci mniej niż 250 dolarów za 1 tys. m sześciennych. gazu. Oznaczałoby to, że Kijów wynegocjował 20 proc. bonifikatę od ceny rynkowej. Szef Gazpromu Aleksiej Miller podał jednak, że w I kwartale br. Ukraina będzie kupowała rosyjski gaz po 360 dolarów za 1 tys. m sześciennych. Cena podawana przez Tymoszenko może być przewidywaną ceną średnią na 2009 r. Eksperci szacują, że cena gazu będzie spadała w drugim półroczu.
Rzecznik Gazpromu Sergiej Kuprijanow zapowiadał w nocy wznowienie dostaw na wtorek na godzinę 8.00 czasu polskiego. Nadal nie ma dotychczas potwierdzenia, że gaz popłynął gazociągiem ukraińskim.
Nawet jeśli kurek w Rosji został odkręcony, to Europa na gaz będzie musiała poczekać około 36 godzin. Tranzyt paliwa przez terytorium Ukrainy będzie monitorowała międzynarodowa komisja.