Obama - prezydent i kumpel z Facebooka

Martyna Majchrzak, Gazeta.pl
19.01.2009 , aktualizacja: 20.01.2009 14:51
A A A Drukuj
- John F. Kennedy udoskonalił wykorzystanie telewizji jako medium, za pomocą którego można dotrzeć do społeczeństwa. Teraz Barack Obama jeszcze raz zrewolucjonizuje sztukę komunikowania się z wyborcami - twierdzi Joe Trippi, strateg Demokratów. Obama - okrzyknięty "pierwszym internetowym prezydentem" - nie chce być tylko twarzą w szklanym ekranie. Prosi o rady, wrzuca filmy na You Tube, umieszcza zdjęcia w sieci i jeśli zechcesz, zostanie twoim kumplem na Facebooku.
- Obama wypracował nowy model prezentowania się w mediach - twierdzi politolog Bill Schneider. Jak powiedział w rozmowie z CNN: - W starym modelu prezydent mówi do ludzi w telewizji, a ludzie odpowiadają mu w sondażach. W nowym - komunikacja odbywa się w sieci, działa w dwie strony.

Obama - kumpel z Facebooka

- Twoja jutrzejsza inauguracja jest najbardziej ekscytującym wydarzeniem narodowym od czasu inauguracji JFK. Gratuluje i dziękuję! Niech Bóg błogosławi Twoją mądrość, odwagę i siłę. Niech Bóg pobłogosławi Twoją rodzinę. I nie pal więcej papierosów - napisał Daniel, jeden ze zwolenników Obamy, którzy zostali dodani jako jego znajomi na portalu społecznościowym "Facebook". - P. S. A może lepiej byłoby, gdyby Sasha i Malia miały raczej kota, a nie psa? A może kota I psa? - sugeruje David z Atlanty.

Od początku potężnej i świetnie przygotowanej kampanii w sieci Obama aktywnie kontaktował się z internautami. W jego sztabie wyborczym 95 osób zajmowało się tylko i wyłącznie promowaniem swojego kandydata w internecie. Obama w Białym Domu może potrzebować dużo bardziej licznego sztabu internetowego. Bowiem prezydent-elekt zaraz po wyborach rozpoczął umacnianie więzi z wyborcami. Liczba jego zadeklarowanych internetowych zwolenników wciąż rośnie.

Dziś Obama ma już prawie milion znajomych na MySpace i prawie 4 miliony znajomych na profilu "Facebook" (od dnia wyborów przybyło mu ponad 700 tysięcy "przyjaciół"). Prezydent, tak jak jego internetowi "znajomi", pisze o sobie - m.in. o tym, że słucha Stevie'go Wondera i The Fugees, lubi czytać "Moby Dicka" i dramaty Shakespeare'a. A jego ulubione filmy to: "Casablanca", "Ojciec Chrzestny" i "Lot nad kukułczym gniazdem".

Do kontaktów zapraszają go nie tylko Amerykanie. Także "znajomi" z zagranicy gratulują, wyznają miłość, pozdrawiają i proszą o pomoc.

- Obama, czekamy na Ciebie. Zakończ masakrę w Gazie. Zaprowadź pokój na Bliskim Wschodzie. Wiem, że to nie będzie łatwa praca. Ale dasz radę - pisze internauta z Turcji. - Pomóż też Brytyjczykom:) Przejmij Wielką Brytanię - dodaje Sam.

Obama do Amerykanów

Mimo, iż internauci wciąż aktywnie umieszczają komentarze na profilach społecznościowych Obamy, prezydent po wyborach przestał zamieszczać na nich nowie wpisy. Od tamtej chwili komunikuje się ze swymi zwolennikami za pomocą strony change.gov. To za jej pośrednictwem regularnie informuje wyborców o swojej pracy, planach, o programie. Zamieszcza oficjalne oświadczenia i komunikaty. Komentuje bieżące wydarzenia.

Strona Obamy informowała o każdej nowej nominacji. Członkowie zespołu nowego prezydenta sami przedstawiali się w filmikach umieszczanych później na YouTube. Obama komentował pojawiające się raporty o wzroście bezrobocia. Składał życzenia świąteczne i upamiętniał Światowy Dzień Aids. Przed szczytem klimatycznym w Poznaniu, zapewniał internautów i debatujących polityków o swoim wsparciu i zaangażowaniu w sprawy ochrony klimatu.



Twórcy change.gov zachęcają internautów do zadawania pytań i przysyłania sugestii co do wizji przyszłości kraju oraz uwag do konkretnych punktów programu prezydenta. Swoje pomysły mogą przesyłać mailowo lub wpisywać w komentarzach pod postami.

Istnieje też system oceniania. Każdy użytkownik jednym kliknięciem myszki może dać znać, które z pomysłów uważa za dobre, a które - nie. W ten sposób powstają rankingi najpopularniejszych sugestii dla Obamy, a sztab uzyskuje informacje o konkretnych poglądach zwolenników prezydenta-elekta. "Zobowiążmy się do bycia najbardziej zielonym krajem na świecie (...) Dajmy pracę milionom osób" - to tylko dwa punkty z pakietu pomysłów Roba, który znalazł się na czele rankingu - zagłosowało na niego ponad 70 tysięcy użytkowników change.gov. Co jeszcze? Internauta o nicku Angroid domaga się od nowej administracji "przywrócenia konstytucji". Czyli "rozdziału Kościoła i państwa, wolności wypowiedzi, Prawa do Życia, Wolności i pogoni za Szczęściem tak długo, jak nie naruszamy praw innych, prawa do noszenia broni i szybkiego procesu" - te postulaty uzyskały już ponad 50 tysięcy głosów. "Zakończmy wojnę z narkotykami i karanie ludzi, którzy szkodzą tylko sobie samym. Zamiast tego pomóżmy im" - pisze internauta Goodbery, uzyskał poparcie 30 tysięcy osób.

- To bardzo mądre użycie internetu: zachęcić ludzi, by dzielili się pomysłami - przyznaje w rozmowie z CNN David All, strateg internetowy Republikanów.

Doskonałym posunięciem są także wirtualne odpowiedzi członków prezydenckiego gabinetu. Przykład? Heather Zichal z prezydenckiego Zespołu ds. Ochrony Środowiska odpowiadała na konkretne pytania przysłane przez internautów.



Amerykanie do Obamy

Na reakcje interanutów nie trzeba długo czekać. Poza ich aktywnością na change.gov oraz portalach społecznościowych, pojawiają się także własne inicjatywy. Internetowe listy do Obamy, porady i własnej roboty filmiki. Często - z dziećmi w roli głównej.

Watch more iReport videos on AOL Video



Internauci - potężne narzędzie

Sztab Obamy zebrał listę e-mailową 13 milionów zwolenników - podaje CNN. - Oni chcą, by informacja nie szła nie tylko do wyborców, ale także od nich - tłumaczy doradca Demokratów Steve McMahon. - 13 milionów osób wysyłających e-maile, wykonujących telefony, podejmujących działania, to bardzo potężne narzędzie lobbyngowe - dodaje.

Wygląda na to, że Barack Obama także z Białego Domu będzie wirtualnie kontaktował się z wyborcami. - Bo Barack Obama zamierza być pierwszym prezydentem, który będzie komunikował się bezpośrednio z milionami Amerykanów - przekonuje Joe Trippi, strateg z partii Demokratów.

Kliknij, by zobaczyć serwis

Podziel się