- Na pychę nie ma ratunku i zawsze można powiedzieć "nie będę konkurował w takim towarzystwie, bo ja jestem Ryszard Kapuściński, a to są jacyś konferansjerzy". W zasadzie to jest kategoria ("prezenter" w Wiktorach - przyp. red.) łącząca część prezenterów politycznych z konferansjerami telewizyjnymi - mówił dalej Żakowski.
Dodał, że on sam jest przeciwko łączeniu tych zawodów pod jedną kategorią i dodał, że w kapitule nagradzającej odbyła się dyskusja nad rozdzieleniem jej na kilka różnych.
Ibisz: kategoria jest zbyt szeroka Z opinią Żakowskiego, że kategoria "prezenter telewizyjny" jest zbyt szeroka zgodził się Krzysztof Ibisz - z jednej strony członek kapituły nagradzającej, z drugiej nominowany do tejże kategorii, a z trzeciej - jedna z trzech osób (Ibisz, Cichopek, Rusin), z powodu których Durczok się wycofał.
- Uważam, że kapituła powinna stworzyć - i sam to zaproponuję na najbliższym spotkaniu - nową kategorię, specjalnie dla dziennikarzy newsowych. Siebie uważam za prezentera, z Kamilem Durczokiem pracujemy w 2 osobnych działach - ja w rozrywce, on w publicystyce. To powinno mieć swoje odzwierciedlenie w kategoriach - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl Krzysztof Ibisz.
Nie skrytykował decyzji Durczoka, uznając ją za prawo "wolnego rynku mediów". - Szanuję tę decyzję (Kamila Durczoka - przyp. red.) - powiedział Ibisz.
Kamil Durczok, prezenter i szef redakcji "Faktów", wycofał się z ubiegania o statuetkę Wiktora w kategorii "prezenter roku", gdy dowiedział się, że będzie konkurował m.in. z Kasią Cichopek, Krzysztofem Ibiszem i Kingą Rusin. - Nie chcę przekreślać ani jednej karty z dorobku zawodowego pani Cichopek, ale nie mam pojęcia, jak miałyby być porównywane nasze zawodowe dokonania - powiedział Durczok w rozmowie z "Dziennikiem".