- Kiedy doszło do drugiego samobójstwa myśmy tej sprawy nie stawiali tak mocno wychodząc z założenia, że doszło do tragedii, jakieś zaniedbania - ale takie rzeczy się zdarzają - mówił były minister sprawiedliwości i uzasadnił, co zmieniło się od tamtej pory: trzy to za dużo.
- (...) gdy dochodzi do trzeciego samobójstwa w sprawie w której jest tyle wątpliwości (...), niejasnych układów (...)rodzi się pytanie o odpowiedzialność - mówił Ziobro dając do zrozumienia, że apeluje do Ćwiąkalskiego o podanie się do dymisji.
Ziobro argumentował, że to nie jest "zwykłe samobójstwo w przypadkowej sprawie", a "trzecie z kolei samobójstwo w sprawie wyjątkowej". Dlatego - jak mówi - Ćwiąkalski, którego jako urzędnika "w pierwszej kolejności obowiązują zasady honoru" powinien wybrać "honorowe wyjście", w domyśle - dymisję.
Pazik nigdy nie przyznał się do zabójstwa Robert Pazik był skazany na dożywocie. W grudniu 2008 r. warszawski Sąd Apelacyjny, wydając prawomocny wyrok, utrzymał karę dożywotniego więzienia dla Roberta Pazika oraz pozostałe wyroki wobec sprawców porwania Krzysztofa Olewnika.
Według Sławomira Kościuka, który w trakcie śledztwa skruszony opowiadał o przebiegu śledztwa, to właśnie Pazik zamordował Krzysztofa Olewnika. - To Robert Pazik go udusił, chłopak był skrępowany, miał skute ręce. Robert założył mu na głowę czarne torby, takie na śmieci, i przytrzymał, żeby powietrze nie dochodziło. Nie pomagałem dusić, Olewnik leżał na wznak, ja trzymałem go za nogi. Potem długo kopaliśmy dół. Przed wyjazdem z działki wyczyściliśmy szambo, zabraliśmy koc i materac, odzież - opowiadał Kościuk. Sam Pazik do zabójstwa nigdy się nie przyznał.
Czytaj też : Wstrząsająca spowiedź zabójcy Olewnika Pazik nie przyznał się do zabójstwa Olewnika.
Trzecia tajemnicza śmierć skazanego Pazik jest trzecią ofiarą wśród skazanych w sprawie porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika. On oraz Sławomir Kościuk zostali skazani na dożywocie.
W czerwcu 2007 r. w olsztyńskim areszcie jeszcze przed rozpoczęciem procesu
powiesił się Wojciech Franiewski . Mężczyzna był uważany za niebezpiecznego przestępcę, dlatego siedział w celi sam, a pomieszczenie było monitorowane. Mimo to udało mu się powiesić na bandażu.
Prokuratura chciała mu postawić zarzut kierowania porwaniem i zabiciem oskarżonego, za co groziło mu 25 lat lub dożywocie. Śledztwo wykazało, że w krwi Franiewskiego znajdował się alkohol i śladowe ilości amfetaminy. Śledztwo w tej sprawie trwa.
W kwietniu 2008 r. w więzieniu w Płocku (tym samym co Pazik) powiesił się Sławomir Kościuk skazany na dożywocie. Scenariusz jego samobójstwa był identyczny jak Pazika: Kościuk przebywał w pojedynczej celi. Powiesił się w kąciku sanitarnym na prześcieradle przymocowanym do kraty koszowej. Kamera tam nie dociera.
W sprawie śmierci Kościuka prokuratura prowadzi postępowanie. Zespół biegłych ma wyjaśnić przyczynę śmierci skazanego.