Jak Biały Dom zmienia lokatora Barack Obama będzie zaprzysiężony na schodach Kapitolu. Przysięgę musi złożyć we wtorek do południa (18 czasu polskiego), bo zgodnie z Konstytucją dokładnie o tej porze kończy się kadencja poprzedniego prezydenta.
Prezydent - elekt zacznie jednak wtorek od mszy świętej z rodziną. To zwyczaj, który zapoczątkował Franklin D. Roosevelt. Po mszy Obamowie i Bidenowie pojadą do Białego Domu, gdzie przyjmą ich jeszcze urzędujący prezydent Bush i wiceprezydent Dick Cheney.
Z Białego Domu Bush i Obama oddzielnymi
samochodami pojadą na Kapitol, gdzie ceremonię otworzy przesłanie wygłoszone przez pastora Ricka Warrena. To postać kontrowersyjna. Jego udział w ceremonii oburzył środowiska gejowskie, po pastor Warren głośno sprzeciwia się legalizacji związków homoseksualnych.
W obecności swych krewnych i najbliższych współpracowników, a także jeszcze wciąż urzędującego prezydenta Busha, najpierw Biden, a później Obama złożą ślubowanie. W momencie zakończenia przysięgi Obama stanie się 44. prezydentem
USA.
Biden złoży taką samą przysięgę, jaką składają senatorzy. Tekst przysięgi prezydenckiej jest jednak
zapisany w Konstytucji. :
"Przysięgam (lub ślubuję) uroczyście sprawować wiernie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz dochować konstytucji Stanów Zjednoczonych, strzec jej i bronić ze wszystkich swych sił". Większość prezydentów dodaje na koniec słowa "So help me God", czyli "Tak mi dopomóż Bóg". Prezydenci składają przysięgę trzymając lewą rękę na Biblii, którą podtrzymują dla nich żony. Przysięgę odbiera sędzia - i tradycyjnie, choć nie zawsze, jest to przewodniczący Sądu Najwyższego.
Po ślubowaniu odezwą się salwy honorowe. Już jako prezydent Obama wygłosi wówczas swe pierwsze wystąpienie, tradycyjnie uważane za najważniejsze.
Po wystąpieniu ceremonia się zakończy - Obamowie pożegnają Bushów, którzy następnie udadzą się do helikoptera. Z lotniska Andrews pod Waszyngtonem, odlecą do Teksasu.
Prezydent Obama uda się w tym czasie do środka budynku Kongresu USA, gdzie parlamentarzyści wydadzą na jego cześć uroczysty
lunch. Po lunchu Obamowie przejdą pod Biały Dom, oddalony od Kongresu o 15 minut spaceru. Tam na specjalnie ustawionej platformie przyjmą inauguracyjną paradę.
O 20 (w środę o 4 nad ranem czasu polskiego) rozpocznie się pierwszy z kilkunastu bali inauguracyjnych. Jako pierwsi zatańczą na nim samotnie państwo Obamowie. Piosenkę Arethy Franklin "At Last" zaśpiewa im Beyonce.
Waszyngton w stanie wyjątkowym Ceremonię złożenia przysięgi przez Obamę będą obserwowały setki tysięcy ludzi zgromadzonych przed budynkiem amerykańskiego parlamentu. Chętnych do zobaczenia tego wydarzenia na żywo jest tak wielu, że aby dostać się w pobliże wybudowanej przed Kapitolem trybuny należało wcześniej zaopatrzyć się w specjalny bilet. Już od kilku dni w Waszyngtonie gromadzą się tłumy gości.
Ludzie zjeżdżają z całego kraju, bo jak tłumaczą, "chcą osobiście brać udział w historycznym momencie". Waszyngtońskie lotniska i dworzec Union Station, z którego podróżni wysiadają w samym sercu miasta, już teraz są zatłoczone. Fala mrozów, która ostatnio dotknęła USA (we wtorek może nawet spaść śnieg) nie przeszkodziła tym, którzy do stolicy postanowili dotrzeć
samochodem. - Jechaliśmy 12 godzin. Nic nas nie powstrzymało, żeby tu być - mówi telewizji ABC Tracy Bell, która na inaugurację przyjechała z Chicago.
- Ludzie po prostu chcą tu być. Chcą uczcić fakt, że pierwszy czarnoskóry zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych - mówi Roderick McClure, który do Waszyngtonu przyjechał z Atlanty, razem z 13- i 16-letnią córką.
Niektórzy już na kilkadziesiąt godzin przed ceremonią zajmowali najlepsze miejsca, z których widać było miejsce, gdzie Obama miał złożyć prezydencką przysięgę. Koczowali na skwerach i wzdłuż trasy przejazdu prezydenckiej parady.
W Waszyngtonie wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa. Burmistrz Waszyngtonu, czyli Dystryktu Kolumbii (Waszyngton, którego granice pokrywają się z granicami Dystryktu, jest miastem federalnym zarządzanym przez Kongres USA) poprosił prezydenta Busha, by ten na czas uroczystości ogłosił w mieście stan wyjątkowy. Dzięki temu miasto dostało z budżetu państwa fundusze na zatrudnienie dodatkowych policjantów.
Według wstępnych szacunków Komitetu Inauguracyjnego do stolicy może przybyć od 4 do 5 milionów gości. W te liczby powątpiewają zarówno władze miasta jak i Secret Service, która kieruje ochroną całej uroczystości. Wszyscy są jednak zgodni, że stolica może przeżyć najazd ok. 2 mln gości. Dla porównania na inaugurację George'a Busha w 2005 r. przybyło do Waszyngtonu zaledwie 400 tys. ludzi.
Nic więc dziwnego, że w mieście wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności. Porządku na ulicach pilnują nie tylko policjanci, ale i patrole Gwardii Narodowej i agentów Secret Service. We wtorek zamknięte zostaną wszystkie stołeczne mosty na rzece Potomac, a na dwóch wielkich autostradach przecinających Waszyngton ruch będzie się odbywał tylko w jedną stronę - z miasta.