- Nic mnie tak ostatnio nie rozbawiło, jak wystąpienie pana posła Dorna - stwierdził Bogdan Klich pytany o komentarz do sprawy. Szef
MON tłumaczy, że jego resort przeprowadza analizę rynku. Dodaje, że jest ona potrzebna, zanim zostanie wszczęta jakakolwiek procedura zakupu.
Zaznaczył, że żadna procedura jeszcze się nie zaczęła. - Jestem do dyspozycji posła Dorna i chętnie pokażę mu mapę procedur stosowanych w wojsku i w którym miejscu teraz jesteśmy - dodał Klich.
Kupimy okręt, którego nie chcieli Grecy? O planach zakupu przez MON supernowoczesnej łodzi podwodnej U-214 z niemieckiej stoczni poinformował "Dziennik". Według informacji gazety do takiego zakupu miałoby dojść jeszcze w tym roku, z pominięciem procedury przetargu. Okręt kosztuje prawie dwa miliardy złotych.
Ludwik Dorn w liście do ministra obrony prosił o rozwianie wątpliwości wokół zakupu. Dorn twierdzi, że resort ukrywa prawdę o transakcji i podejrzanie faworyzuje niemieckiego wykonawcę.
Według informacji, do jakich wcześniej dotarła "Gazeta Wyborcza" niemiecki okręt U214 zamówiła grecka marynarka wojenna, jednak ze względu na znalezione w nim usterki wycofała się z zakupu. Dlatego niemiecki armator chce go sprzedać polskiemu wojsku.
- Znaleźli usterki. Przecieki, usterki peryskopu, stwierdzili też, że okręt jest niestabilny podczas pływania na powierzchni. Do tego usterki instalacji elektrycznej i systemu dowodzenia - powiedział "Gazecie" rozmówca z Marynarki Wojennej.
"To wstępna oferta" Okręty U214 są uznawane za jedne z najnowocześniejszych na świecie. Mogą zejść na głębokość 400 metrów a pod wodą rozwinąć prędkość do 20 węzłów. Mogą pozostawać w zanurzeniu do kilku tygodni. Dla porównania najnowocześniejszy okręt podwodny w naszej flocie czyli radziecki okręt z 1986 r. zanurza się do 300 metrów.
MON potwierdza, że wpłynęła do nich oferta z Niemiec. Według niemieckiego producenta okręt jest całkowicie sprawny, a strona grecka wykręca się z zakupu z braku pieniędzy. Okręt mieli nawet oglądać polscy specjaliści z Marynarki Wojennej i byli zadowoleni z testów. - Strona niemiecka miała prawo wysłać ofertę sprzedaży do MON - tłumaczy jego rzecznik Robert Rochowicz.
- Nowe okręty będą nam potrzebne - tłumaczy w rozmowie z portalem Gazeta.pl Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny miesięcznika "Raport". Zapewnia, że zakup nowych jednostek dla polskiej Marynarki Wojennej to nie jest fanaberia. Przyznaje jednak, że nasze siły zbrojne czeka wiele priorytetowych zakupów.
Znikająca Marynarka Według poufnego raportu Marynarki Wojennej, do jakiego dotarła "Gazeta Wyborcza" zakup nowych jednostek jest palącym problemem. Jeśli nie dojdzie do choćby częściowej wymiany floty to do 2015 r. polska marynarka praktycznie przestanie istnieć. Na zakup nowych okrętów potrzebne jest ok. 8 mld dolarów.
Raport przypomina, że na stanie jest obecnie 41 okrętów, z czego zaledwie 11 ma "charakter uderzeniowy". W działaniach bojowych mogą uczestniczyć dwie duże fregaty ORP "Pułaski" i ORP "Kościuszko" które marynarka wojenna otrzymała w 2001r. od Stanów Zjednoczonych. Oprócz tego MW dysponuje trzema mniejszymi okrętami rakietowymi, pięcioma okrętami podwodnymi i jedną korwetą. Pozostałe to okręty pomocnicze, np. pływające szpitale. Niektóre, służące do tej pory okręty zwodowano w latach 60 - tych.
Z raportu wynika, że po 2015 r. Marynarka musi wycofać dwie fregaty, cztery okręty podwodne i dwa mniejsze okręty rakietowe. - Doprowadzi to do utraty zdolności bojowej - twierdzą jego autorzy.
"Toniemy" Dwa najnowocześniejsze polskie okręty, fregaty klasy Olivier Perry to amerykański dar dla polskiej armii. Zwodowano je w latach 80 - tych. Są więc stosunkowo nowe w porównaniu z innymi, polskimi jednostkami. W 2014 r. Amerykanie przestaną produkować części do takich okrętów. Marynarka
USA wycofuje też helikoptery Kaman służące na okręcie do zwalczania łodzi podwodnych i zastępuje je nowszymi Seahawkami.
Pod polską banderą pływa pięć okrętów podwodnych. Cztery wyprodukowane w latach 60 - tych okręty klasy kobben: ORP "Sokół", OKR "Bielik", ORP "Sęp" i ORP "Kondor". Pływają do tej pory, choć miały być wykorzystywane przez 25 lat. Są już tak wysłużone, że kolejne usuwanie rdzy z kadłuba poważnie osłabiło ich powłokę. "Orzeł", jedyny w miarę nowoczesny radziecki okręt klasy kilo wyprodukowano w 1986r.
Aby uchronić Marynarkę przed paraliżem w najostrożniejszym wariancie trzeba wydać 8 mld zł na zakup nowych jednostek. Inny problem to czas potrzebny na wybudowanie nowych okrętów. Gdyby MON zdecydował się teraz na zakup, pierwsze nowe okręty weszłyby do służby w 2013 r.- Toniemy. Marynarkę może uratować osobny program rządowy finansowany spoza budżetu MON - powiedział "Gazecie" oficer Marynarki.