IPN będzie szukał informacji związanych ze zbiorową mogiłą w Malborku

awe, PAP
14.01.2009 , aktualizacja: 14.01.2009 16:50
A A A Drukuj
Na prośbę prokuratury rejonowej w Malborku IPN będzie szukał w swoich archiwach informacji, które mogą pomóc wyjaśnić sprawę zbiorowej mogiły, na jaką natrafiono w tym mieście. Ze zbiorowego grobu wydobyto dotąd szczątki ponad 1800 osób.
Szczątki około 1800 ludzi wydobyto z ziemi w centrum Malborka
Fot. Grzegorz Kus
Szczątki około 1800 ludzi wydobyto z ziemi w centrum Malborka
Podległa mi jednostka skierowała do warszawskiego IPN prośbę o przeszukanie jego archiwów. Prokuratorzy mają nadzieję, że w dokumentach Instytutu znajdą się jakieś informacje związane z odkrytą w Malborku zbiorową mogiłą - powiedział szef malborskiej prokuratury rejonowej, zajmującej się sprawą, Waldemar Zduniak. - Oczywiście przejrzymy archiwa - powiedział rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk.

Na szczątki pochowane na jednej z działek w centrum Malborka natrafiono przy okazji prac poprzedzających budowę hotelu w październiku ub.r. Prace przy ekshumacji ciągle trwają. Dotąd z ziemi wydobyto szczątki ponad 1800 ludzi, zarówno kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Niewielka część szkieletów nosi ślady po kulach.

Próbując wyjaśnić okoliczności, w jakich zginęli ludzie pochowani w zbiorowej mogile, malborska prokuratura poprosiła wcześniej o pomoc gdański oddział IPN. - W naszych podręcznych archiwach nie natrafiliśmy jednak na żadne informacje, które mogłyby pomóc wyjaśnić tą sprawę - powiedział szef gdańskiego pionu śledczego IPN Maciej Schulz.

Pracownik Muzeum Zamkowego w Malborku i jednocześnie znawca historii miasta Bernard Jesionowski sądzi, że mogą być to szczątki cywilnych niemieckich mieszkańców Malborka, którzy zmarli lub zostali zabici na początku 1945 roku, m.in. w czasie walk między wojskami rosyjskimi a niemieckimi.

- Wprawdzie już w końcu 1944 roku niemieckie dowództwo rozkazało ludności cywilnej opuścić Malbork, była jednak spora grupa osób, które nie posłuchały tego nakazu - wyjaśnił Jesionowski dodając, że w Malborku pozostało kilka tysięcy cywilów. - - Los części z nich - według różnych źródeł od kilkuset do 1,5 tysiąca osób - dotąd był nieznany - powiedział Jesionowski.

Według Jesionowskiego, część z nich mogła umrzeć na skutek różnego rodzaju chorób, część mogła zostać zabita. Jego zdaniem ciężka zima na przełomie 1944 i 1945 roku mogła sprawić, że mieszkańcy, mimo toczących się na ulicach walk, wychodzili z kryjówek, aby zdobyć opał czy jedzenie, i ginęli od przypadkowych kul. Jesionowski nie wyklucza jednak, że część ludzi pochowanych w mogile mogła zostać zastrzelona. Zgodnie z teorią Jesionowskiego, zbiorowa mogiła mogła powstać pod koniec zimy lub wiosną 1945 roku, w czasie porządkowania miasta.

Podobne zdanie na temat okoliczności powstania zbiorowego grobu ma także prokurator Maciej Schulz. - Ciała mogły zostać zwiezione z całego miasta i umieszczone w naturalnym zagłębieniu, np. leju po bombie - powiedział Schulz.

Dziś prokuratura w Malborku nie jest w stanie ani obalić, ani potwierdzić teorii o niemieckim pochodzeniu czy okolicznościach śmierci osób pochowanych w zbiorowym grobie. Przy szczątkach nie znaleziono żadnych przedmiotów, które pomogłyby pomóc prokuratorom w wyjaśnieniu sprawy. Obok szczątków, które noszą ślady przypominające postrzelenie, nie znaleziono nawet kul.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z malborską prokuraturą. Gdyby w czasie ekshumacji natrafiono na jakiekolwiek dowody na to, że ludzie pochowani w mogile to ofiary zbrodni przeciwko ludzkości czy innej zbrodni, której wyjaśnienie wchodzi w zakres naszej działalności, zajmiemy się sprawą - zapewnia Maciej Schulz.

Wyjaśnieniem sprawy masowego grobu znalezionego w Malborku, zainteresowany jest także Rzecznik Praw Obywatelskich. - W poniedziałek wysłaliśmy do gdańskiego IPN list, w którym rzecznik prosi o informacje na temat działań, jakie podjęła ta instytucja tej sprawie - powiedziała Marta Kukowska z wydziału komunikacji społecznej w biurze RPO. List nie dotarł jeszcze do Gdańska.

Podziel się