Prezydent: Jest w interesie Ukrainy i Polski, żeby prawda wyszła na jaw

ga gazeta.pl, IAR, PAP
14.01.2009 , aktualizacja: 14.01.2009 18:59
A A A Drukuj
Kto jest winien gazowego kryzysu? Ukraiński prezydent nie ma wątpliwości - za wybuch konfliktu odpowiada Rosja. Na konferencji po spotkaniu prezydentów Kaczyńskiego i Juszczenki dziennikarze wysłuchali wyjaśnień ukraińskiego przywódcy. Lech Kaczyński popiera stanowisko Kijowa - Jest w interesie Ukrainy i Polski, żeby prawda wyszła na jaw - podkreślał Lech Kaczyński.
Chwila dla fotoreporterów
Fot. ALIK KEPLICZ AP
Chwila dla fotoreporterów
Powitanie prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki
Fot. ALIK KEPLICZ AP
Powitanie prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki
Spotkanie prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Wiśle
Fot. Bartłomiej Barczyk
Spotkanie prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Wiśle
Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko rozmawiali głównie o konflikcie gazowym
Fot. Bartłomiej Barczyk
Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko rozmawiali głównie o konflikcie gazowym


Po spotkaniu w prezydenckim pałacyku w Wiśle Lech Kaczyński krótko "zapowiedział" wystąpienie Juszczenki - Odbyliśmy jak zawsze ciekawą rozmowę. Pan prezydent Juszczenko przekazał mi bardzo szczegółowy obraz tego, co wydarzyło się (na Ukrainie) i koncepcję związaną z techniczną umową, która umożliwiłaby przekazywanie gazu do Unii Europejskiej - powiedział Lech Kaczyński. - Jest w interesie Ukrainy i Polski, żeby prawda, czysta prawda wyszła na jaw. Niczego więcej nie potrzebujemy, ani Polska, ani Ukraina - powiedział Lech Kaczyński. Później zabrał głos Juszczenko.

"Chcę obiektywnie wyjaśnić kto ponosi odpowiedzialność za to się stało"

Ukraiński prezydent zapewniał, że przedstawia obiektywną sytuację w jakiej znalazła się Ukraina i po kolei odrzucał zarzuty stawiane przez Moskwę. - Chcę obiektywnie wyjaśnić kto ponosi odpowiedzialność za to się stało - mówił Jusczenko. Prezydent utrzymywał, że jego kraj zapłacił "co do grosza" za dostawy rosyjskiego gazu i nie dokonywał nielegalnego poboru surowca - "ani jednego metra sześciennego" - zapewniał. Ukraiński prezydent dodał, że jeśli Rosja ma jakieś zarzuty, to powinna je skierować do międzynarodowego sądu arbitrażowego. Według niego Gazprom nie miał żadnego powodu, by zakręcić kurek z gazem.

Tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE ustał 7 stycznia. Rosjanie tłumaczyli, że do wstrzymania dostaw zmusiła ich Ukraina, która podkrada paliwo. Ukraińska firma Naftohaz usprawiedliwiała się, że z dostaw dla odbiorców europejskich pobiera wyłącznie tzw. gaz techniczny.

Co z tranzytem do UE?

Juszczenko zapewnił też w Wiśle, że strona ukraińska nie podejmowała żadnych działań mających na celu zablokowanie dostaw rosyjskiego gazu do Europy i oskarżył Rosję o wstrzymywanie dostaw surowca dla UE. Według Juszczenki jego kraj jest gotów do tranzytu - Jeśli istnieje wola polityczna do przekazywania gazu przez Rosję na wschodnią granice Ukrainy, to nie ma żadnych technologicznych problemów w przekazywaniu gazu na Zachód - mówił. Prezydent Juszczenko poinformował, że Ukraina bezwarunkowo oczekuje od Rosji dostarczenia zakontraktowanych przez kraje europejskie ilości gazu. Zaznaczył, że jego kraj postuluje rozpoczęcie rozmów na temat technicznych warunków dostarczania z Rosji na Ukrainę 50- 55 mld metrów sześć. gazu. z których 12 proc. stanowi tzw. gaz technologiczny. Juszczenko wezwał także do bezzwłocznego rozpoczęcia rozmów w sprawie podpisania kontraktu na tranzyt gazu rosyjskiego do odbiorców europejskich w 2009 roku.

Dodał też, że Ukraina zwróciła się do Komisji Europejskiej, by ta zbadała okoliczności powstania ostatniego kryzysu i aby zbadała rosyjskie oświadczenia oskarżające Kijów o kradzież gazu tranzytowego.

Juszczenko: Tyle nie zapłacimy

Zdaniem Juszczenki proponowana jego państwu przez Moskwę cena 450 dolarów za tysiąc metrów sześciennych surowca nie jest ceną rynkową. Podkreślił, że inne kraje, takie jak Niemcy i Czechy - mimo że leżą znacznie dalej od Rosji - płacą za gaz o wiele mniej. Właśnie dlatego Kijów nie może zaakceptować żądań Gazpromu - dodał prezydent. Uważa on także, że Rosja płaci za mało za tranzyt swojego gazu przez Ukrainę do krajów europejskich.

L.Kaczyński tłumaczy Kijów

Lech Kaczyński tłumaczył władze w Kijowie za ostatnie wydarzenia w "wojnie gazowej". Moskwa we wtorek rano odkręciła kurek tranzytowych gazociągów, ale surowca nie chciała przyjąć Ukraina. Argumentowała, że trasa tranzytu wybrana przez Moskwę uniemożliwiłaby jej zaopatrywanie w gaz własnego terytorium. Lech Kaczyński wsparł stanowisko Kijowa: - To był gaz, który miał w istocie odciąć możliwość zaopatrywania wschodniej Ukrainy w gaz z zachodniej Ukrainy, miejsca, gdzie są magazyny gazu - mówił polski prezydent.

Spotkanie Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Wiśle przeciągnęło się i konferencja prezydentów opóźniła się o godzinę.



Prezydent wspiera, rząd się wstrzymuje

Już tydzień temu prezydent powiedział, że obecnym ukraińsko-rosyjskim konflikcie gazowym Polska powinna opowiadać się po stronie Kijowa. Rząd był do tej pory ostrożniejszy w ocenie winnych konfliktu i nie wydał tak jednoznacznego stanowiska. Radosław Sikorski mówił niedawno, że Polska nie powinna zajmować stanowiska, które mogłoby spowodować zaognienie konfliktu dotyczącego gazu. Choć po ostatnim spotkaniu szefów rządów Grupy Wyszehradzkiej, Tusk zarzucił Rosji, że "stwarza problemy" jeśli chodzi o rozwiązanie konfliktu.

Na Ukrainie wojna "wszystkich ze wszystkimi"

Jednak różnica zdań między polskim rządem a prezydentem jest nieporównywalna z konfliktem na Ukrainie. Tam znów trwa wojna "wszystkich ze wszystkimi", a w sobotę rząd Julii Tymoszenko oskarżył Wiktora Juszczenkę o... zarabianie na kryzysie gazowym. - Może on być wywołany przez próby wymuszenia powrotu do gry ukraińskich pośredników w handlu gazem - firm RosUkrEnergo i UkrGasEnergo - głosi oświadczenie rządu. Wcześniej pani premier oskarżała Juszczenkę, że te firmy finansują jego kampanie wyborcze. Oskarżenia o związki Juszczenki z firmą pośredniczącą w handlu gazem postawili też ukraińscy komuniści. Wczoraj prezydent Juszczenko na konferencji prasowej podkreślał, że ani on, ani jego rodzina nie ma nic wspólnego z machinacjami na rynku gazowym. - Ani ja, ani moja rodzina nie mieliśmy żadnego stosunku do tego, co określane jest jako sprawy gazowe. (...) Nie mam nic wspólnego z żadną operacją, ani z żadną decyzją o charakterze niepaństwowym i jestem z tego powodu szczęśliwy - powiedział.

Podziel się