Po spotkaniu w prezydenckim pałacyku w Wiśle Lech Kaczyński krótko "zapowiedział" wystąpienie Juszczenki - Odbyliśmy jak zawsze ciekawą rozmowę. Pan prezydent Juszczenko przekazał mi bardzo szczegółowy obraz tego, co wydarzyło się (na Ukrainie) i koncepcję związaną z techniczną umową, która umożliwiłaby przekazywanie gazu do Unii Europejskiej - powiedział Lech Kaczyński. - Jest w interesie Ukrainy i Polski, żeby prawda, czysta prawda wyszła na jaw. Niczego więcej nie potrzebujemy, ani Polska, ani Ukraina - powiedział Lech Kaczyński. Później zabrał głos Juszczenko.
"Chcę obiektywnie wyjaśnić kto ponosi odpowiedzialność za to się stało" Ukraiński prezydent zapewniał, że przedstawia obiektywną sytuację w jakiej znalazła się Ukraina i po kolei odrzucał zarzuty stawiane przez Moskwę. - Chcę obiektywnie wyjaśnić kto ponosi odpowiedzialność za to się stało - mówił Jusczenko. Prezydent utrzymywał, że jego kraj zapłacił "co do grosza" za dostawy rosyjskiego gazu i nie dokonywał nielegalnego poboru surowca - "ani jednego metra sześciennego" - zapewniał. Ukraiński prezydent dodał, że jeśli
Rosja ma jakieś zarzuty, to powinna je skierować do międzynarodowego sądu arbitrażowego. Według niego
Gazprom nie miał żadnego powodu, by zakręcić kurek z gazem.
Tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE ustał 7 stycznia. Rosjanie tłumaczyli, że do wstrzymania dostaw zmusiła ich Ukraina, która podkrada paliwo. Ukraińska firma Naftohaz usprawiedliwiała się, że z dostaw dla odbiorców europejskich pobiera wyłącznie tzw. gaz techniczny.
Co z tranzytem do UE? Juszczenko zapewnił też w Wiśle, że strona ukraińska nie podejmowała żadnych działań mających na celu zablokowanie dostaw rosyjskiego gazu do Europy i oskarżył Rosję o wstrzymywanie dostaw surowca dla UE. Według Juszczenki jego kraj jest gotów do tranzytu - Jeśli istnieje wola polityczna do przekazywania gazu przez Rosję na wschodnią granice Ukrainy, to nie ma żadnych technologicznych problemów w przekazywaniu gazu na Zachód - mówił. Prezydent Juszczenko poinformował, że Ukraina bezwarunkowo oczekuje od Rosji dostarczenia zakontraktowanych przez kraje europejskie ilości gazu. Zaznaczył, że jego kraj postuluje rozpoczęcie rozmów na temat technicznych warunków dostarczania z Rosji na Ukrainę 50- 55 mld metrów sześć. gazu. z których 12 proc. stanowi tzw. gaz technologiczny. Juszczenko wezwał także do bezzwłocznego rozpoczęcia rozmów w sprawie podpisania kontraktu na tranzyt gazu rosyjskiego do odbiorców europejskich w 2009 roku.
Dodał też, że Ukraina zwróciła się do Komisji Europejskiej, by ta zbadała okoliczności powstania ostatniego kryzysu i aby zbadała rosyjskie oświadczenia oskarżające Kijów o kradzież gazu tranzytowego.
Juszczenko: Tyle nie zapłacimy Zdaniem Juszczenki proponowana jego państwu przez Moskwę cena 450 dolarów za tysiąc metrów sześciennych surowca nie jest ceną rynkową. Podkreślił, że inne kraje, takie jak
Niemcy i Czechy - mimo że leżą znacznie dalej od Rosji - płacą za gaz o wiele mniej. Właśnie dlatego Kijów nie może zaakceptować żądań Gazpromu - dodał prezydent. Uważa on także, że Rosja płaci za mało za tranzyt swojego gazu przez Ukrainę do krajów europejskich.
L.Kaczyński tłumaczy Kijów Lech Kaczyński tłumaczył władze w Kijowie za ostatnie wydarzenia w "wojnie gazowej". Moskwa we wtorek rano odkręciła kurek tranzytowych gazociągów, ale surowca nie chciała przyjąć Ukraina. Argumentowała, że trasa tranzytu wybrana przez Moskwę uniemożliwiłaby jej zaopatrywanie w gaz własnego terytorium. Lech Kaczyński wsparł stanowisko Kijowa: - To był gaz, który miał w istocie odciąć możliwość zaopatrywania wschodniej Ukrainy w gaz z zachodniej Ukrainy, miejsca, gdzie są magazyny gazu - mówił polski prezydent.
Spotkanie Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Wiśle przeciągnęło się i konferencja prezydentów opóźniła się o godzinę.
Prezydent wspiera, rząd się wstrzymuje Już tydzień temu prezydent powiedział, że obecnym ukraińsko-rosyjskim konflikcie gazowym Polska
powinna opowiadać się po stronie Kijowa. Rząd był do tej pory ostrożniejszy w ocenie winnych konfliktu i nie wydał tak jednoznacznego stanowiska.
Radosław Sikorski mówił niedawno, że Polska nie powinna zajmować stanowiska, które mogłoby spowodować zaognienie konfliktu dotyczącego gazu. Choć po ostatnim spotkaniu szefów rządów Grupy Wyszehradzkiej, Tusk
zarzucił Rosji, że "stwarza problemy" jeśli chodzi o rozwiązanie konfliktu.
Na Ukrainie wojna "wszystkich ze wszystkimi" Jednak różnica zdań między polskim rządem a prezydentem jest nieporównywalna z konfliktem na Ukrainie. Tam znów trwa
wojna "wszystkich ze wszystkimi", a w sobotę rząd Julii Tymoszenko oskarżył Wiktora Juszczenkę o... zarabianie na kryzysie gazowym. - Może on być wywołany przez próby wymuszenia powrotu do
gry ukraińskich pośredników w handlu gazem - firm RosUkrEnergo i UkrGasEnergo - głosi oświadczenie rządu. Wcześniej pani premier oskarżała Juszczenkę, że te firmy finansują jego kampanie wyborcze. Oskarżenia o związki Juszczenki z firmą pośredniczącą w handlu gazem postawili też ukraińscy komuniści. Wczoraj prezydent Juszczenko na konferencji prasowej podkreślał, że ani on, ani jego rodzina nie ma nic wspólnego z machinacjami na rynku gazowym. - Ani ja, ani moja rodzina nie mieliśmy żadnego stosunku do tego, co określane jest jako sprawy gazowe. (...) Nie mam nic wspólnego z żadną operacją, ani z żadną decyzją o charakterze niepaństwowym i jestem z tego powodu szczęśliwy - powiedział.