Michał Żewłakow: Może mój czas w Pireusie dobiegł końca

Rozmawiał Robert Błoński
2009-01-13 , aktualizacja: 13.01.2009 17:07
A A A Drukuj
- Ważą się losy mojej przyszłości piłkarskiej. Jako kapitan kadry powinienem grać w klubie. A nie gram. Jeśli nie przedłużę umowy z Olympiakosem, liczę na oferty z zagranicy - nie musiałbym wtedy wracać do Polski. Ale nie wykluczam i tego - mówi "Gazecie" i Sport.pl Michał Żewłakow.
Michał Żewłakow
Fot. Kuba Atys / AG
Michał Żewłakow
Stec: Polski, znaczy wysokiej jakości »

Robert Błoński: Stracił pan miejsce w wyjściowej jedenastce Olympiakosu. W dwóch tegorocznych kolejkach nie zagrał pan. Co się dzieje?

Michał Żewłakow: Trener Ernesto Valverde wybiera innych. Mnie nie pozostaje więc nic innego, jak trenować i czekać, aż w końcu wybierze mnie.

Ale ubiegły rok kończył pan jako podstawowy zawodnik.

W Grecji i Olympiakosie przeszłość nie ma znaczenia. Liczy się teraźniejszość i przyszłość. Niedługo skończę 33 lata, w czerwcu kończy mi się kontrakt. Może to sygnał, że mój czas w Pireusie dobiega końca?

Nie było rozmów w sprawie nowej umowy?

Nie. I nie wiem, co o tym myśleć. W czerwcu kończą się kontrakty kilku piłkarzom, nie tylko mnie

Kiedy więc będą rozmowy?

W Grecji niczego nigdy nie wiadomo na pewno. Może być i tak, że do rozmów w ogóle nie dojdzie. Kontrakt się skończy i tyle.

Więcej o problemach Żewłakowa i o pomysłach powrotu do Ekstraklasy przeczytasz tutaj »

Zobacz więcej na temat:

Podziel się