Gazprom odkręcił kurki ok. godz. 10.00 czasu moskiewskiego (ok. 8.00 czasu polskiego). Pierwsze po prawie tygodniowej przerwie partie paliwa popłynęły przez stację Sudża, w południowo-zachodniej Rosji, w kierunku stacji Orłowka, na Ukrainie. Gaz ten przeznaczony jest dla odbiorców na Bałkanach, które mocno ucierpiały na braku "błękitnego paliwa" Surowiec powinien dotrzeć do odbiorców po 24-30 godzinach.
Koniec gazowej bitwy, wojna trwa Jednak wygląda na to, że "wojna gazowa" nie ucichnie. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller już zapowiedział, że
Ukraina ma przesłać przez swoje terytorium sto procent gazu nadesłanego z Rosji. Jeżeli tak się nie stanie, Rosjanie będą zmniejszać dostawy o ilość paliwa zabraną dzień wcześniej.
Ukraińcy zapowiadają, że z rury tranzytowej będą pobierali gaz potrzebny do technicznej obsługi przesyłu paliwa. Gazprom kategorycznie się temu sprzeciwia. Rosjanie twierdzą bowiem, że ten gaz powinni zapewnić Ukraińcy - mogą go na przykład kupić u nich. Premier Julia Tymoszenko powiedziała, że Kijów jest gotów zapłacić Rosjanom za paliwo, ale dopiero po podpisaniu umowy na ten rok.
Rosyjski "Kommersant" zwraca uwagę, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest podpisanie w najbliższym czasie kontraktu między Naftohazem a Gazpromem o handlu paliwem w 2009 roku. Obie strony spierają się jednak o jego cenę, a Rosja wyraźnie daje do zrozumienia, że chciałaby kontrolować system gazowy Ukrainy. Nie wyklucza przy tym udziału państw europejskich.
"Putinem powinna zająć się prokuratura" Komentując spór gazowy, rosyjscy i ukraińscy politycy nie przebierają w słowach. - Oświadczeniami premiera Rosji Władimira Putina o podkradaniu przez Ukrainę gazu powinna zająć się prokuratura - oświadczył przedstawiciel prezydenta Ukrainy ds. bezpieczeństwa energetycznego, Bohdan Sokołowski. -
Prokuratura Generalna powinna przesłuchać Putina, dowiedzieć się, jakie ma na to dowody - powiedział przedstawiciel Juszczenki w programie jednej ze stacji telewizyjnych, nadanym w poniedziałek nocą.
Wysuwane przez Rosjan, w tym przez samego Putina oskarżenia o nielegalne pobieranie przez Ukraińców gazu, przeznaczonego dla innych państw europejskich, stały się dla rosyjskiego Gazpromu przyczyną wstrzymania tranzytu tego paliwa przez Ukrainę.
Tłoczenie gazu dla odbiorców w państwach Unii Europejskiej Gazprom zatrzymał 7 stycznia.
Polska nie ucierpiała na wojnie gazowej Mimo trwającego od niemal tygodnia sporu, polskie przedsiębiorstwa nie odczuły braków gazu. Operator gazociągów przesyłowych Gaz-System rano ponownie poinformował, że nie wprowadzi dziś ograniczeń w poborze gazu przez odbiorców przemysłowych. Firma utrzymała we wtorek rano pierwszy stopień zasilania - podał Gaz-System w komunikacie.
Gdy Rosja zakręciła kurek Ukrainie, Polska bez zakłóceń dostawała dostawy gazu rurociągiem jamalskim, biegnącym przez Białoruś