Tymoszenko: Nie ma podstaw do prywatyzacji systemu gazowego

mm, PAP
12.01.2009 , aktualizacja: 12.01.2009 17:49
A A A Drukuj
Władimir Putin Fot. SERGEI KARPUKHIN REUTERS Władimir Putin
Premier Ukrainy Julia Tymoszenko oświadczyła, że Kijów nie ma zamiaru prywatyzować swej sieci przesyłu gazu, jednak Rosjanie wchodzą na ukraiński rynek energetyczny tylnymi drzwiami.
Julia Tymoszenko
Fot. Virginia Mayo AP
Julia Tymoszenko
Należąca w połowie do rosyjskiego monopolisty Gazpromu spółka RosUkrEnergo (RUE) ogłosiła za pośrednictwem prasy, że kontroluje sprzedaż gazu na Ukrainie aż w 75 procentach.

Tymoszenko: Nie ma podstaw do prywatyzacji

- Do prywatyzacji ukraińskiego systemu gazowego nie ma dziś żadnych podstaw - oceniła szefowa rządu, odpowiadając na pytania dziennikarzy podczas wizyty w mieście Eupatoria na Krymie.

Wcześniej ukraińskie media cytowały wypowiedź rosyjskiego premiera Władimira Putina, który w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ARD zaoferował, że Moskwa mogłaby wziąć udział w prywatyzacji ukraińskich gazociągów.

- Rosja mogłaby uczestniczyć w prywatyzacji, jeśli państwo ukraińskie tego zechce, ale temat systemu transportowania gazu jest tam fetyszem. Jest on uważany za dobro narodowe, które otrzymano nie wiadomo skąd i które nie podlega prywatyzacji, choć Federacja Rosyjska mogłaby wziąć udział w prywatyzacji, jeśli Ukraina się na to odważy - głosi wypowiedź Putina umieszczona na stronach internetowych ukraińskiego tygodnika "Korrespondent".

W odpowiedzi Tymoszenko przypomniała, że to właśnie ona była inicjatorką uchwalenia w ukraińskim parlamencie ustawy zabraniającej prywatyzacji systemów przesyłowych gazu i oświadczyła, że ta polityka będzie kontynuowana.

- Dzięki narodowej sieci gazowej Ukraina jest pełnoprawnym uczestnikiem europejskiego rynku energetycznego - cytuje wypowiedź pani premier biuro prasowe jej rządu.

Komentatorzy: Rosja chce kontrolować gazociągi

Ukraińscy komentatorzy uważają, że za trwającym obecnie konfliktem gazowym między Kijowem a Moskwą może stać m.in. dążenie Rosjan do przejęcia kontroli nad należącymi do Ukrainy gazociągami.

Jak twierdzi tymczasem drugi po Gazpromie udziałowiec zarejestrowanej w Szwajcarii spółki RUE Dmytro Firtasz, już dziś posiada ona 75 procent udziałów w obwodowych (wojewódzkich) firmach gazowniczych na Ukrainie.

"Gaz sprzedawany jest nie przez (państwową spółkę paliwową) Naftohaz, a przez obwodowe firmy gazownicze" - powiedział w cytowanym przez ukraińską prasę wywiadzie dla rosyjskiej gazety "Wiedomosti".

Ukraina dąży obecnie do tego, by RUE, która pośredniczyła w ukraińsko-rosyjskim handlu gazem od 2006 r., została z niego całkowicie wyłączona na rzecz bezpośrednich kontraktów między Naftohazem i Gazpromem. Firtasz ma nadzieję, że do tego nie dojdzie.

- RUE pozostanie na Ukrainie jako firma na rynku dystrybucji (gazu) i nie jest jeszcze przesądzone, że (RUE) nie będzie uczestnikiem rynku eksportowego - powiedział Firtasz gazecie "Wiedomosti".

Podziel się