Niesiołowski pozwał redemptorystów za program Radia Maryja

mm, PAP
12.01.2009 , aktualizacja: 12.01.2009 16:53
A A A Drukuj
Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski pozwał wydawcę Radia Maryja - Warszawską Prowincję Redemptorystów. Powód? Jeden z prowadzących stwierdził na antenie radia, że Niesiołowski po aresztowaniu w 1970 r. "zaczął sprzedawać kolegów" z organizacji Ruch i dostał mały wyrok "w nagrodę za taką postawę". Poseł PO żąda 10 tys. zł
Stefan Niesiołowski
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Stefan Niesiołowski
Radio Maryja
fot. AG
Radio Maryja
Nie wiadomo jeszcze, jak na pozew zareaguje Prowincja Ojców Redemptorystów, która jest posiadaczem koncesji KRRiT dla nadawcy społecznego, jakim jest Radio Maryja.

Radio Maryja o Niesiołowskim

O "sprzedawaniu kolegów" mówiono w toruńskiej rozgłośni 9 listopada 2008 r. Było to już po tym, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem Bronisława Komorowskiego z funkcji marszałka Sejmu, komentował wypowiedź Niesiołowskiego. - Mogę tu przynieść pewną książkę i troszkę ją poczytamy publicznie. Będzie pan bardzo czerwony. Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób, to naprawdę fatalna sprawa - mówił Jarosław Kaczyński do Niesiołowskiego.

O całej sprawie dyskutowano w programie o. Benedykta Cisonia. Rozmawiał on wcześniej z Elżbietą Królikowską-Avis, b. działaczką "Ruchu" twierdzącą dziś, że zeznania Niesiołowskiego ze śledztwa zaszkodziły jej. Niesiołowski informował 2 miesiące temu, że przed rokiem wygrał z nią proces w sprawie tych zarzutów.

O. Cisoń zaprosił do wypowiedzi słuchaczy. - Osoby, które pełnią ważne funkcje w państwie, okazuje się, że jednak w swoim życiorysie mają bardzo ciemne strony (...) Czym dla Państwa są te doniesienia, że człowiek, który był zaangażowany, w pierwszej chwili zaczyna sypać, zaczyna współpracować, a po dzień dzisiejszy uchodzi za autorytet - zagaił ojciec prowadzący.

Słuchacz: Wsadzał ludzi...

Kolejni słuchacze formułowali coraz cięższe zarzuty pod adresem powoda. Do kulminacji doszło późną nocą, po telefonie Kazimierza z Dolnego Śląska: - Wiem, że pan Niesiołowski miał wyrok siedem lat, siedział lat trzy i pół (...) Ale wiem również, że za naklejanie, roznoszenie ulotek, za naklejanie ulotek na murach dostawało się wyroki cztery-pięć lat, a wiem, że pan Niesiołowski zrobił tam jakieś przestępstwo dość mocne, (...) i mnie to bardzo dziwi, dlaczego tak mały wyrok w komunie, który został zamieniony, zmniejszony o połowę. I tu właśnie mnie się wydaje, że on po prostu okropnie kapował, on wsadzał ludzi (...).

Na tę wypowiedź ojciec Cisoń odparł: - (...) Wszystko wskazuje na to, że już od 20 czerwca 1970 roku pan Stefan Niesiołowski zaczął donosić, czyli zaczął sprzedawać swoich kolegów z pierwszego dnia aresztowania (...) Czyli to, o co pan pyta, dlaczego tak mały wyrok, no to było w nagrodę za taką postawę.

- Tak sobie myślałem... - powiedział słuchacz, na co o. Cisoń odparł mu: - Teraz nie trzeba myśleć, domyślać się, na to są dokumenty.

"To rażące naruszenie czci"

Te słowa zakonnika prawnik Niesiołowskiego uznał za "rażące naruszenie czci powoda", a całą wypowiedź - za "zbiór kłamstw o wyjątkowo zniesławiającym charakterze". Podkreśla on, że radiowa audycja poświęcona Niesiołowskiemu "daleka była od zasad rzetelności dziennikarskiej. Kolejni słuchacze szkalowali go, co spotykało się ze zrozumieniem i zachętą ze strony prowadzącego" - dodał pełnomocnik polityka PO.

">>Zaczął donosić<<, >>zaczął sprzedawać kolegów<<, >>tak mały wyrok w nagrodę za taką postawę<< to zarzuty najcięższego kalibru. Nie trzeba nikogo przekonywać, że kapuś, sprzedawczyk, współpracujący z SB nie zasługuje na szacunek i nie powinien być politykiem, a tym bardziej Wicemarszałkiem Sejmu" - pisze w pozwie prawnik posła PO

Uznał on, że żądane 10 tys. zł "nie pokrywa nawet w części krzywdy, jaką powód poniósł w wyniku zniesławienia dokonanego na antenie Radia Maryja (...) pozwoli jednak uświadomić pozwanemu, że są granice niegodziwości, których bezkarnie przekroczyć nie można".

Podziel się