"Moskwa wywołała kryzys gazowy dla Tymoszenko"

cheko, PAP
10.01.2009 , aktualizacja: 10.01.2009 14:33
A A A Drukuj
Sztucznie wywołany przez Moskwę kryzys gazowy miał wzmocnić notowania Julii Tymoszenko przed zaplanowanymi za kilkanaście miesięcy wyborami prezydenckimi na Ukrainie.
Opinię taką wyraził w sobotę jeden z zastępców szefa kancelarii prezydenta Wiktora Juszczenki, Roman Bezsmertny.

- Zaostrzenie sprzeczki wokół dostaw rosyjskiego gazu dla Ukrainy i innych państw europejskich wywołało zaniepokojenie każdego Ukraińca prócz premier Tymoszenko, która od dwóch tygodni udaje, że nie ma żadnego problemu - powiedział, cytowany w komunikacie rozesłanym mediom przez administrację prezydencką.

Bezsmertny przypomniał, że Tymoszenko wraz ze swym rządem miała cały rok na uregulowanie kwestii cen rosyjskiego gazu, ale tego nie uczyniła.

- Dziś, gdy cały świat z uwagą obserwuje ukraińsko-rosyjski konflikt gazowy, premier Ukrainy przejawia zadziwiającą apatię. Oczywiście, nie chce ona denerwować Władimira Putina, swego kolegi i cichego patrona. W sytuacji, gdy Rosja zachowuje się jak mafioso, szefowa rządu powinna bronić interesów narodowych, jednak Julia Tymoszenko świadomie usunęła się w cień, co oznacza, że wspiera Moskwę w realizacji scenariusza "wykręcania rąk" Ukrainie - podkreślił przedstawiciel Juszczenki.

Bezsmertny przypomniał, że podobne stanowisko premier Tymoszenko zajęła podczas sierpniowego konfliktu między Moskwą a Tbilisi, gdy "wszelkim sposobem wykręcała się od publicznego potępienia rosyjskiej agresji wojskowej wobec niepodległej Gruzji".

Wiceszef kancelarii Juszczenki uważa, że tak jak w sierpniu, milczenie Tymoszenko w dniach kryzysu gazowego jest "przedpłatą" dla Kremla za poparcie jej kandydatury w nadchodzących wyborach prezydenta Ukrainy.

- Kreml stawia na nią, traktując ją jako główną konkurentkę dla obecnego szefa państwa, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko wzbudzał antypatię rosyjskiego kierownictwa - powiedział Bezsmertny.

Podziel się