- Państwa naszej grupy odczuwają szczególną odpowiedzialność za rozwiązanie kryzysu gazowego. Chcemy, żeby bezpieczeństwo energetyczne w UE z etapu deklaracji przeszło do czynów i ten kryzys pokazuje, że jest to konieczność - oświadczył Tusk, który jest przekonany, że w najbliższych dniach dojdzie do rozwiązania problemu.
- Kryzys gazowy pokazuje jak ważne są różne źródła, a nie różne nitki jednego dostawcy - dodał premier. Według niego "ten kryzys może pozwoli zrozumieć, czym jest uzależnienie od rosyjskiego gazu".
Tusk zaproponował aby "przyspieszyć radykalnie prace na dyrektywą dotyczącą bezpieczeństwa energetycznego w Europie".
- Tezy do tej dyrektywy wysłałem wiele miesięcy temu do przewodniczącego komisji. Teraz chodzi o to, by wejście w życie tej dyrektywy miały miejsce nie w roku 2010, a w 2009. To uzyskało akceptację uczestników, a formalnie zgłosimy ten projekt juto na zebraniu grupy koordynującej - powiedział Tusk.
Problemy stwarza Moskwa Tusk zarzucił Rosji, że stwarza problemy jeśli chodzi o rozwiązanie konfliktu gazowego. -Nie może być tak, że
Ukraina, jako kraj tranzytowy odpowiada politycznie za ten kryzys. Dzisiaj, dosłownie godzinę temu, znalazło potwierdzenie - mówił o tym przewodniczący Barroso - że trudniejszym partnerem dla Unii w tych rozmowach jest Federacja Rosyjska, a nie Ukraina - powiedział w Bratysławie Tusk.
Rosja odrzuciła wcześniej propozycję UE w sprawie wysłania unijnych obserwatorów, którzy mieliby na Ukrainie weryfikować tranzyt gazu do UE.
- My dzisiaj nie rozstrzygniemy wszystkich szczegółów i wszystkich wątpliwości, ale jedno jest pewne. Ukraina zgodziła się i podpisała - zarówno władze jak i Naftohaz - tę zgodę na monitoring ze strony UE. Problemy stwarza dzisiaj Moskwa - ocenił szef polskiego rządu.