Europa dziś mówi o jednym: czy Gazprom odkręci kurek

dżek, IAR
08.01.2009 , aktualizacja: 08.01.2009 07:13
A A A Drukuj
Dziś mają zapaść decyzje w sprawie wznowienia dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę do krajów Unii Europejskiej. Tego chce Wspólnota, której liderzy spotkają się w Brukseli z szefami Gazpromu i Naftohazu, po południu negocjacje przeniosą się do Moskwy. Rano agencja ITAR-TASS ujawniła, że w nocy ze środy na czwartek doszło w Moskwie do spotkania szefów rosyjskiego Gazpromu i ukraińskiej firmy Naftohaz.
ZOBACZ TAKŻE
"Rz": dziś zakończy się gazowa wojna?

- Dziś w nocy odbyły się rozmowy Aleksieja Millera i Ołeha Dubyny, na których omawiano możliwości rozwiązania obecnej złożonej kryzysowej sytuacji - pisze rosyjska agencja, cytując rzecznika Gazpromu Siergieja Kuprijanowa.

UE pomoże rozwiązać konflikt?

Praga, Bruksela, Moskwa i Bratysława - to stolice w których prowadzone będą dziś rozmowy na temat kryzysu gazowego i wznowienia dostaw błękitnego paliwa z Rosji przez Ukrainę do krajów członkowskich. Unia Europejska oczekuje, że dziś konflikt Moskwy z Kijowem zostanie zakończony i gaz znowu będzie transportowany do państw członkowskich.

O przeprowadzeniu rozmów zdecydowali wczoraj na spotkaniu w Pradze premier Czech, kierujący teraz pracami Unii i przewodniczący Komisji Europejskiej. Wspólnota początkowo niechętna mediacjom, w końcu zaangażowała się w rozwiązanie sporu, który cały czas nazywa dwustronnym konfliktem handlowym Moskwy z Kijowem. Przy stole negocjacyjnym usiądą dziś toczący wojnę gazową szefowie dwóch koncernów - rosyjskiego i ukraińskiego, oraz przedstawiciele Komisji Europejskiej i Czech, kierujących teraz pracami Unii.

Ostatni dzwonek

To ostatni moment na porozumienie, bo Wspólnota dała czas do dzisiaj na wznowienie dostaw gazu do państw członkowskich. Jeszcze wczoraj rano czeski premier groził zdecydowaną reakcją i poważnymi konsekwencjami jeśli do krajów Unii nie popłynie rosyjski gaz przez Ukrainę, ale później zrezygnował z dalszych gróźb. Mirek Topolanek i szef Komisji Europejskiej Jose Barroso wywierali nacisk w inny sposób - podkreślali, że wiarygodność Rosji, jako dostawcy i Ukrainy jako kraju tranzytowego została podważona. I właśnie wiara w to, że Moskwa i Kijów nie chcą już dalej pogarszać swojego wizerunku powoduje, że Unia spodziewa się dzisiaj porozumienia.

Europa jedzie patrzeć na rurociąg

Warunkiem wznowienia dostaw jest ostateczne zatwierdzenie misji unijnych obserwatorów na granicę rosyjsko-ukraińską. Mają oni ustalić jak przebiega tranzyt gazu i kto doprowadził do kryzysu. Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso mówi, że Moskwa i Kijów wstępnie zgodziły się na misję. - Ustalimy więc, w jaki sposób będzie można wysłać ekipy monitorujące - dodał. Przedstawiciele rosyjskiego Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu mają o tym rozmawiać z unijnymi liderami w Brukseli, później negocjacje będą kontynuować w Moskwie. Premier Czech Mirek Topolanek uważa, że już zgoda na rozmowy napawa optymizmem.

Gdy w Moskwie i Brukseli będą prowadzone negocjacje na temat rozwiązania kryzysu, w Bratysławie liderzy Grupy Wyszehradzkiej omówią bezpieczeństwo dostaw. W Pradze z kolei unijni szefowie dyplomacji i ministrowie do spraw europejskich mają rozmawiać o solidarności energetycznej. Poszczególne kraje poinformują o problemach z dostawami gazu i oczekiwanej pomocy.

Podziel się