- Strona rosyjska całkowicie wstrzymała dostawy gazu, przeznaczonego dla państw europejskich, a przesyłanego tranzytem przez Ukrainę - poinformował ukraiński Naftohaz. Chwilę później rosyjski Gazprom wydał kontrkomunikat. - To Ukraińcy zamknęli jeden z rurociągów - ogłosił wiceszef koncernu, Aleksander Miedwiediew.
Fot. AP
Oleh Dubyna, prezes Naftohazu, podczas konferencji prasowej w Kijewie
Fot. Misha Japaridze AP
Szef Gazpromu Aleksiej Miller
Fot. Bela Szandelszky AP
W piątek w Moskwie odbędzie się pierwsza formalna runda negocjacji rządu Polski i Rosji o nowym porozumieniu gazowym.
O całkowitym wstrzymaniu dostaw gazu przez gazociąg biegnący przez Ukrainę poinformowali dziś Czesi i Słoweńcy. - Na pewno w ciągu najbliższej doby nie będzie żadnych dostaw gazu przez Ukrainę. Co będzie później, nie wiemy - stwierdził rzecznik słoweńskiego Geoplinu.
Gazowy spór na linii Rosja-Ukraina odczuwa coraz więcej państw europejskich. Niektóre z nich nie otrzymują gazu w ogóle, innym dostawy zredukowano. W takiej sytuacji znalazły się Węgry, Grecja, Bośnia i Bułgaria.
W dramatycznej sytuacji znajduje się również Słowacja. W związku z drastycznym spadkiem dostaw rosyjskiego gazu państwo wprowadziło stan wyjątkowy w gospodarce. O nadzwyczajnym rozporządzeniu zdecydował minister gospodarki Lubomir Jahnatek, na podstawie ustawy o energetyce. Minister zapowiedział również, że rząd premiera Roberta Fico zaapeluje do Kijowa i Moskwy, by w swoim sporze o gaz nie czyniły z Europy zakładnika.
Moskwa dostarcza państwom UE około jedną czwartą potrzebnego im gazu. W 80 proc. jest on tłoczony przez Ukrainę.
Czechy - przewodniczące UE w tym półroczu - uznały w ubiegły piątek, że spór między Rosją a Ukrainą o dostawy gazu jest problemem dwustronnym i UE nie będzie weń ingerować, dopóki nie ucierpią na nim dostawy do państw Unii.