- Rozporządzenie tworzy możliwości elastycznego reagowania kryzysowego - powiedział premier Pawlak na konferencji prasowe. Mechanizmy ograniczania dostaw gazu zostaną uruchomione kiedy zajdzie taka konieczność. Jak zapewnił premier na dzień dzisiejszy nie ma takiej potrzeby. Cały system jest bilansowany dostawami z zewnątrz i z magazynów. Zgromadzonych zapasów wystarczy na kilka tygodni uzupełniania braków.
Komplikacje w zarządzaniu systemem wywołuje ograniczenie tranzytu gazu z Ukrainy do minimalnego, możliwego technicznie, poziomu. PGNiG prowadzi rozmowy z Gazpromem o zwiększeniu przesyłu przez rurociąg jamalski, tak żeby zrekompensować brak dostaw z Ukrainy.
PGNiG rozmawia też z największymi odbiorcami o możliwościach wprowadzenia oszczędności w zużyciu gazu. Według premiera Pawlaka na tę chwilę przemysł chemiczny ograniczył swoje zużycie o około 50 proc.
Rząd zapewnia, że dostawy wynikające z długoterminowego kontraktu jamalskiego są w pełni realizowane. Problemy są z realizacją kontraktu krótkoterminowego, realizowanego przez RosUkrEnergo. Część dostaw w ramach tego kontraktu już zostało przeniesionych na Białoruś. Premier Pawlak poinformował, że PGNiG negocjuje z Gazpromem dodatkowe udostępnienie gazu z gazociągu jamalskiego. Dodatkowe 5-6 mln m sześć. dziennie pokryłoby polskie zapotrzebowanie.
Premier Pawlak podkreślił, że obecne wydarzenia potwierdzają polskie stanowisko prezentowane w Unii Europejskiej, w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego. Polska domaga się m.in. modyfikacji klauzuli o zaburzeniu dostaw gazu. Obecnie za poważne zakłócenie uważa się 20 proc. ubytku w dostawie. Polska domaga się też zawierania przejrzystych długoterminowych kontaktów na dostawy.
Minister spraw zagranicznych,
Radosław Sikorski, podkreślił, że nie słychać dysput między Polską a Rosją w prawie kontraktu zakupu gazu. - Cena w kontakcie długoterminowym jest ustalana zdroworozsądkowo - powiedział min. Sikorski. Wyjaśnił, że cena gazu dla Polski jest związana z ceną jego substytutu, czyli ropy naftowej.
Sikorski: Nie zaognić konfliktu - Polska nie powinna zajmować stanowiska, które mogłoby spowodować zaognienia konfliktu dot. gazu - powiedział we wtorek na konferencji minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.- Powinno nam zależeć na tym, aby ten konflikt został rozwiązany na zasadzie kompromisu i to jak najszybciej - powiedział Sikorski.
- Stopień zawiłości, a nawet tajemniczości kontraktów gazowych pomiędzy Ukrainą a Rosją jest taki, że bardzo trudno dociec racji poszczególnych stron. (...). Polska będzie pomagała Ukrainie w prezentowaniu swoich racji, szczególnie wobec partnerów unijnych, także w Brukseli - powiedział szef MSZ. Dodał, że UE powinna być przygotowana na reakcję w wypadku przedłużania się konfliktu.
Trzeba dokończyć rurociąg jamalski - Konflikt gazowy jest argumentem za dokończeniem inwestycji w rurociąg jamalski, który przechodzi przez Polskę - powiedział Radosław Sikorski. - Uważamy, że jest to argument za dokończeniem inwestycji jamalskiej, która przychodzi przez Polskę, czyli za zbudowaniem drugiej nitki rurociągu jamalskiego, a także za rurociągiem Nabucco - powiedział.
- Zwiększa to także determinację rządu, aby doprowadzić do końca studium wykonalności naszego ewentualnego terminalu gazu skroplonego w Świnoujściu. To studium jest w fazie końcowej - dodał.
Podkreślił, że Polska potrzebuje też więcej interkonektorów (połączeń międzysystemowych) z resztą Unii Europejskiej, "aby gazem można było handlować w obie strony".
- UE powinna jeszcze w tym roku przedłożyć projekt nowelizacji dyrektywy ws. bezpieczeństwa dostaw gazu - powiedział. Dodał, że
Komisja Europejska powinna większy nacisk położyć na suwerenność energetyczną sąsiadów UE, takich jak
Ukraina.