W mieście Gela na Sycylii ksiądz nie odprawił mszy, ponieważ uznał ją za "nierentowną". Na wyznaczoną godzinę do kościoła przyszedł bowiem tylko jeden wierny.
Fot. Monika Witkowska / AG
Sycylia: okolice Taorminy
Ksiądz uświadomił wiernemu, że to, co da na tacę, nie pokryje kosztów oświetlenia kościoła i nagłośnienia. Poradził mu, aby poszedł do pobliskiej katedry, gdzie właśnie rozpoczęła się suma. Mężczyzna posłusznie dostosował się do rady proboszcza, który tymczasem powrócił na plebanię. Szybko jednak ją opuścił, gdyż z kościoła dochodzić zaczęły wrzaski i krzyki. Była to grupa osób, które zamówiły mszę za zmarłego krewnego i widząc, że nie ma nikogo przy ołtarzu, zaczęły głośno protestować.
Proboszcz z całym spokojem wytknął im spóźnienie, po czym opowiedział o wiernym odesłanym do innego kościoła. - Jakbym wyglądał wobec tego człowieka, gdybym odprawił teraz mszę dla was? - pytał ksiądz, zdecydowany nie zmieniać wcześniejszej decyzji.
Wierni zapowiedzieli, że pójdą na skargę do biskupa.