Spodziewano się, że baterie nadbrzeżne otrzymają ten sam typ rakiet - Saab RBS 15 Mk3 - co wybrany przed dwoma laty dla okrętów typu Orkan.
Oferty przedstawiły firmy Kongsberg Defence & Aerospace z Norwegii oraz konsorcjum firm Bumar i szwedzkiego koncernu Saab.
MON zaznacza, że oferta Bumaru "nie obejmowała dostawy całości sprzętu wchodzącego w skład Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego Marynarki Wojennej, w tym urządzeń
GPS dla rakiet, nie spełniała więc warunków przetargu", dlatego końcowe negocjacje prowadzono z firmą Kongsberg, oferującą gotowy system. - Warto także zaznaczyć, że oferta cenowa Bumaru za niekompletny system była o ponad 100 procent wyższa (940,052 mln zł) od oferty konkurencyjnej - podkreśla MON. Według ministerstwa, wchodzący w skład komisji przetargowej specjaliści z Dowództwa Marynarki Wojennej jednoznacznie stwierdzili, że "oferta norweska spełnia oczekiwane wymagania pod względem technicznym".
Marnotrawstwo publicznych środków? - Nie kwestionuję spełnienia przez Kongsberg wszystkich wymagań. Niemniej wybór kolejnego przeciwokrętowego systemu rakietowego dla Marynarki Wojennej budzi wątpliwości, czy jednoczesne utrzymywanie kilu bardzo podobnych typów rakiet w linii nie jest marnotrawstwem publicznych środków - skomentował zakup redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa" Andrzej Kiński. Przypomniał, że poza przewidzianymi do wycofania radzieckimi rakietami P-21 i P-22, w uzbrojeniu MW znajdują się jeszcze pociski Harpoon, RBS 15 Mk2 i RBS 15 Mk3. - Nie ma wielu państw, szczególnie tej wielkości, które byłoby stać na taką rozrzutność -dodał Kiński. Podkreślił że z proceduralnego punktu widzenia wybór norweskiej oferty był poprawny, jednak po raz kolejny kierowano się wyłącznie kryterium ceny. - Choć rzeczywiście cena oferty Bumaru wydaje się zbyt wysoka - powiedział naczelny "NTW".
Pociski RBS wskazywano w ciemno - Pociski RBS jeszcze pod koniec ubiegłego roku wskazywano w ciemno jako wyposażenie NDR. Jednak rada do spraw uzbrojenia po konsultacjach z biurem antykorupcyjnym nie zezwoliła na zakup bez przetargu - powiedział redaktor naczelny miesięcznika "Raport" Grzegorz Hołdanowicz. - Przetarg doprowadził do tego, że - także ze względu na zaskakująco wysoką cenę oferty polsko- szwedzkiej - wybrano ofertę norweską, która, jak należy przypuszczać, spełnia wszelkie wymogi taktyczno-techniczne - dodał.
Zdaniem Hołdanowicza "jedynym problemem może być brak zamienności między systemami okrętowym i nadbrzeżnym, która była jednym z wymogów". - Być może okazał się on na tyle nieistotny, że można było od niego odstąpić. Jednak od strony logistycznej nie jest to problem kluczowy, to pociski nowej generacji, nie wymagające obsługi, przechowywane w hermetycznych kontenerach - podkreślił.