Kotecka domagała się od gazety przeprosin w mediach, stu tysięcy złotych zadośćuczynienia i drugich stu tysięcy złotych na fundację walczącą z rakiem piersi. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga zdecydował, że dziennikarka zostanie przeproszona za wykorzystanie jej wizerunku i dostanie 50 tysięcy odszkodowania od wydawcy gazety. Dodatkowo "Super Express" zapłaci 30 tysięcy na rzecz Polskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem Piersi.
Sąd uznał, że doszło do bezprawnej publikacji zdjęcia, a wizerunek Koteckiej został przedstawiony "w sposób oderwany od kontekstu i celu któremu służył". Według sądu gazeta nie miała zgody na wykorzystanie wizerunku powódki.
"Wyrok jest surowy, poczekam na jego uzasadnienie na piśmie i skonsultuję sprawę z moim mocodawcą" - powiedział po orzeczeniu wyroku pełnomocnik dziennika, mec. Jerzy Bednarz.
"To ona rządzi telewizją publiczną" W grudniu ubiegłego roku "Super Express" zamieścił na pierwszej stronie duże zdjęcie Patrycji Koteckiej, nagiej od pasa w górę. Na fotografii widać też wkłuwaną w jej pierś igłę strzykawki. Zdjęcie opatrzono wielkim tytułem "Naga prawda o Koteckiej" oraz drugim mniejszym: "To ona rządzi telewizją publiczną".
"Nieetyczna manipulacja" Kotecka zanim została dziennikarką pracowała jako modelka. Wcześniej podkreślała, że zgodziła się zrobić inkryminowane zdjęcie w szczytnym celu - by włączyć się w akcję profilaktyki raka piersi i upowszechniać wśród kobiet badania. Kotecka zarzucała redakcji "nieetyczną manipulację" i naruszenie jej dóbr osobistych poprzez publikację na okładce zdjęcia, wykonanego kilkanaście lat wcześniej, które - jak twierdzi - było ilustracją do publikacji na temat raka piersi i badania metodą biopsji (stąd widoczna na zdjęciu strzykawka). Fotografię zamieścił wtedy tygodnik kobiecy "Naj".
Zdjęcie pozyskane oficjalnie Redaktor naczelny "Super Expressu" Sławomir Jastrzębowski odpierał wtedy zarzuty. Jego zdaniem publikacja nie narusza dóbr osobistych Koteckiej, a zdjęcie, które znalazło się na okładce, zostało pozyskane oficjalną drogą - kupione w agencji fotograficznej - i dostęp do niego miał każdy.