We wtorek somalijscy piraci zaatakowali chiński transportowiec "Zhenhua 4". Byli już na pokładzie, ale Chińczycy ich pokonali. Jak? - Moja załoga była świetnie przygotowana. Rzucaliśmy koktajlami Mołotowa, butelkami po piwie i wszystkim, co było pod ręką - ujawnił kapitan jednostki.
Do ataku doszło na wodach Zat. Adeńskiej. Dziewięciu napastników było uzbrojonych w granaty i karabiny. - Siedmiu z nich zdołało wejść na pokład, wszyscy z bronią - opowiadał w chińskiej państwowej telewizji kapitan Peng Weiyuan. Licząca 30 osób międzynarodowa załoga "Zhenhua 4" była jednak - według Penga - "dobrze przygotowana".
- Marynarze użyli armatki wodnej. Rzucali koktajlami Mołotowa i butelkami po piwie. Po trzydziestu minutach piraci poddali się - relacjonował kapitan. Właśnie w tym momencie do chińskiej jednostki dotarł wysłany na pomoc helikopter wojskowy i napastnicy uciekli.
Tego samego dnia piraci zaatakowali i zajęli trzy inne jednostki. Chiny oznajmiły, że do niebezpiecznego regionu wyślą trzy okręty wojenne. Piraci nadal przetrzymują kilkanaście jednostek, w tym saudyjski supertankowiec "Siurius Star" z dwoma Polakami na pokładzie.
Piraci byli uzbrojeni. Kliknij, by zobaczyć zdjęcia: