KNF nie opublikuje listy banków i spółek, które mogą ponieść straty na opcjach

mapi, PAP
2008-12-19 , aktualizacja: 19.12.2008 00:00
A A A Drukuj
Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie opublikuje listy banków i spółek publicznych, które zaangażowały się w walutowe transakcje opcyjne - powiedziała w piątek PAP Marta Chmielewska-Racławska z KNF.
Szef KNF Stanisław Kluza
Fot. Krzysztof Miller / AG
Szef KNF Stanisław Kluza
"Podawanie do publicznej wiadomości m.in. informacji poufnej, czyli takiej, która istotnie może wpłynąć na kurs akcji spółki - co oznacza, że mogłaby być wykorzystana przy podejmowaniu decyzji przez racjonalnie działającego inwestora - należy do obowiązków samej spółki" - wyjaśniła Marta Chmielewska-Racławska.

Zdaniem KNF, to spółki publiczne powinny w sposób jak najbardziej rzetelny informować rynek o umowach, które mogą mieć istotny wpływ na ich sytuację finansową.

"Spółkom, w przypadku których istnieje prawdopodobieństwo ujemnej wyceny nierozliczonych walutowych transakcji opcyjnych, będziemy się szczególnie uważnie przyglądać, zwracając uwagę na wypełniane przez nie obowiązki informacyjne" - powiedziała Marta Chmielewska- Racławska.

W środę KNF wydała komunikat, w którym m.in. zwróciła również uwagę, że powszechne przekonanie o stałej aprecjacji złotego zwiększyło skłonność do spekulowania na rynku walutowym.

KNF podała, że w opcje zaangażowanych było 99 spółek publicznych.

"35 emitentów wykazało stratę z tego tytułu, a 4 kolejne spółki zapowiadają ujemną ekspozycję z tytułu opcji realizowanych w grudniu br. Łącznie straty wszystkich 35 emitentów z tytułu rozliczonych już opcji szacowane są na około 155 mln zł" - poinformowała KNF w komunikacie.

Na podstawie uzyskanych danych KNF stwierdziła, że "sprawa walutowych instrumentów pochodnych, a w szczególności opcji, nie zagraża obecnie stabilności banków i innych podmiotów sektora finansowego w Polsce".

Kilka miesięcy temu, kiedy złoty umacniał się, przedsiębiorcy sprzedający swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed stratami, zawierali z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Bank zobowiązywał się, że odkupi od przedsiębiorcy np. 10 mln euro po 3,5 zł za 1 euro, nawet gdyby kurs tej waluty wynosił 3,3 zł. Za to bank dostawał opłatę, tzw. premię opcyjną.

Niekiedy umowa z bankiem nie przewidywała wnoszenia takiej opłaty. Dawała natomiast prawo do kupienia od firmy tej samej kwoty np. 10 mln euro np. po kursie 3,6 zł za euro, w sytuacji gdyby złoty osłabł.

Gdy złoty rzeczywiście się osłabił, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło firmy w trudnej sytuacji.

Podziel się