W TVP - jak w Polskim Radiu. Dawne "przystawki" w rządzie Jarosława Kaczyńskiego postanowiły się zbuntować i odsunąć od władzy PiS. Dziś zawieszono na trzy miesiące prezesa Urbańskiego i wiceprezesów Sławomira Siwka i Marcina Bochenka. Pełniącym obowiązki prezesa TVP został Piotr Farfał, którego rada przywróciła do zarządu telewizji publicznej. Nowym szefem rady nadzorczej został Łukasz Moczydłowski.
Wcześniej głosami
LPR i Samoobrony z funkcji przewodniczącej rady nadzorczej TVP została odwołana Janina Goss (związana z PiS). Na znak protestu przeciwko odwołaniu Janiny Goss z członkostwa w radzie zrezygnował sekretarz rady Janusz Niedziela (PiS). Posiedzenie opuściło pozostałych trzech członków rady związanych z PiS. Ich zdaniem rada nie miała prawa dalej obradować. Mimo to rada obradowała dalej w pięć osób. Nowa rada zawiesiła zarząd spółki i wybrała nowego przewodniczącego. Do zarządu delegowano rekomendowanego przez Samoobronę Tomasza Rudomino.
- Zawieszenie prezesa Urbańskiego i wiceprezesów Siwka i Bochenka to czerwona kartka i wyraz niezadowolenia ze sposobu zarządzania spółką przez dotychczasowy zarząd - powiedział Moczydłowski. - Zarząd nie reagował na zagrożenia, wobec których stanęła spółka - istotny spadek wpływów z abonamentu i spadek wpływów z reklam, którego należy się spodziewać w związku z kryzysem finansowym" - dodał.
Przyznał też, że istotnym powodem zawieszenia był brak reakcji na zawieszenie Hanny Lis w prowadzeniu "Wiadomości" TVP1.
- Jest to jeden z powodów świadczących o upolitycznieniu TVP, na które nie wyrażamy zgody - powiedział Moczydłowski.
Kim jest Farfał? Farfał jest członkiem zarządu TVP od maja 2006 r. W zarządzie odpowiadał m.in. za biura handlu i współpracy z zagranicą oraz audytu i kontroli wewnętrznej - negocjował też z ramienia telewizji prawa do transmisji w tym roku mistrzostw Europy w piłce nożnej. Wcześniej Farfał był członkiem Młodzieży Wszechpolskiej, z członkostwa w której zrezygnował w styczniu 2006 r., kiedy został wiceprezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Warszawie. Był też naczelnym pisma Młodzieży Wszechpolskiej - "Wszechpolak".
W latach 90. - jak pisała "Gazeta Wyborcza" - Farfał wydawał rasistowskie pisemko "Front", w którym miał napisać m.in. "nie tolerujemy tchórzów, konfidentów, Żydów". Publikowano tam m.in. rysunki "łysego osiłka z mieczem", który depcze flagi Izraela i UE oraz skinheada z ręką w geście "Heil Hitler". W ostatnim "Froncie" Farfał pisał: "Chciałbym, żeby wszyscy czytelnicy wiedzieli, że nigdy nie byłem (i nie jestem) naziolem". Farfał pozwał za to "Gazetę Wyborczą", ale proces przegrał. Sąd orzekł, że gazeta miała prawo nazwać go "byłym neonazistą". Wyrok jest nieprawomocny.
Przewodniczący KRRiT: Nie uznaję tej decyzji Według przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego do czasu uzupełnienia rady nadzorczej przez KRRiT ta rada nie istnieje. Zaznaczył przy tym, że nie uznaje żadnej z decyzji rady nadzorczej, które podjęto po rezygnacji Niedzieli. Według Kołodziejskiego wszystkie decyzje "nowej rady" są nieważne. - Ja tych decyzji nie uznaję - podkreślił Kołodziejski. Powołał się przy tym na przykład Polskiego Radia, gdzie po rezygnacji przewodniczącej rady nadzorczej Ireny Kleniewskiej działalność rady została zablokowana.
Działamy legalnie... Nowy szef rady nadzorczej nie zgadza się też z zarzutami, że podejmowane przez radę decyzje są bezprawne, ponieważ działa ona w niepełnym składzie. - Rezygnacja pana Niedzieli z członkostwa w radzie to forma szantażu i instrumentalizacji prawa. Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych minimalna liczba członków rady nadzorczej to pięć osób. Jeśli więc nasza rada liczy osób dziewięć, a zrezygnowała jedna jesteśmy władni podejmować decyzje - uważa Moczydłowski. Nie przyjmuje też argumentu, że w analogicznej sytuacji RN Polskiego Radia była zablokowana w swoich działaniach. - Trzeba by zapytać rady nadzorczej w
radiu jak do tego podchodzą. Ja stoję na stanowisku, że decyzję w tej sprawie podejmował będzie sąd rejestrowy - powiedział.
Moczydłowski dodał, że posiedzenie rady nadzorczej odroczono do 7 stycznia.
Kruk: Rada nadzorcza "nie istniała" Podobnego zdania jest posłanka PiS
Elżbieta Kruk. Według niej decyzja Niedzieli oznacza, że rada nadzorcza "nie istniała" i "nie miała prawa i podstaw do podjęcia takiej decyzji".
Według Kruk, obecnie - zgodnie z prawem - wytworzyła się sytuacja, że "nie istnieje rada nadzorcza, a nie zarząd telewizji".
- Regulacje prawne są jasne, jeśli rada nadzorcza nie ma dziewięciu członków to nie istnieje. Takie jest obowiązujące prawo. Nieistniejąca rada nie mogła podjąć żadnych decyzji - powiedziała posłanka PiS.
W jej opinii, "to co się dzieje w Telewizji to bardzo poważna sprawa". "To zdarzenie, które nie służy budowaniu dobrych mediów publicznych, dobrej telewizji" - oceniła Kruk.
Podobnego zdania jest
Krzysztof Czabański - członek rady nadzorczej TVP z ramienia skarbu państwa. - Od czasu rezygnacji pana Niedzieli uczestniczymy już jedynie w spotkaniu, nieformalnym spotkaniu, a nie posiedzeniu rady nadzorczej - powiedział Czabański. Dodał, że podobnego zdania są też odwołana przewodnicząca Janina Goss i członek rady Bogusław Szwedo.