Jedyny problem polega na tym, że nowe emerytury przyznawane byłyby... imiennie. Czyli
ZUS w sprawie każdego człowieka z osobna musi zwracać się do rządu. Tak bowiem wynika z ustawy o emeryturach specjalnych.
Do tej pory emerytury specjalne były przyznawane osobom zasłużonym, czy szczególnie poszkodowanym. Teraz rządowe rozporządzenie ma sukcesywnie rozszerzać grono osób nimi objętych o tych wszystkich, którzy chcieliby w przyszłym roku przejść wcześniej na emeryturę. W przeciwnym wypadku prawo do emerytur pomostowych straci 270 tysięcy osób, które były objęte rządowym projektem.
- W szczególnie uzasadnionych przypadkach premier ma prawo do przyznania świadczeń na warunkach i w wysokości innej niż określone w ustawie - mówi ustawa o kompetencjach premiera w sprawie przyznawania emerytur. Jeśliby więc nie udało się odrzucić prezydenckiego weta, rząd chce wydać rozporządzenie, które za pomocą tego zapisu, tak czy inaczej wprowadzi pomysły z rządowego projektu o pomostówkach.
Obejdzie się bez SLD? O tym, że weto rządowego projektu to nie uśmiercenie całego pomysłu mówił już rano premier Tusk. Po wczorajszej walce o fotel przewodniczącego klubu Lewicy (utrzymał się Olejniczak), wciąż jest niejasne jak zachowa się ten klub w momencie głosowania nad odrzuceniem weta. - Jeśli okaże się, że SLD wesprze skutecznie prezydenta i emerytury pomostowe by przepadły, to po pierwsze nie będziemy na pewno wracać do żmudnych procesów negocjacyjnych i legislacyjnych (...) natomiast od wtorku przygotowujemy wariant zastępczy - powiedział Tusk dziennikarzom po rozmowie z
TOK FM.
- Chcemy zrobić wszystko, żeby osoby, które w przyszłym roku miały prawo nabyć uprawnienia (do wcześniejszych emerytur), mogły z tych świadczeń korzystać - dopowiedział później Zbigniew Chlebowski, przewodniczący klubu PO na konferencji prasowej w Sejmie.