Sławomir Siwek przyznaje, że nie sprzeciwiał się gdy
telewizja publiczna podpisywała kontrakty z małżeństwem Lisów: - Powiedziałem wtedy w czasie dyskusji zarządu (...), że pan Lis nigdy nie wycofał się ze swoich olbrzymich ambicji politycznych. Całe środowisko dziennikarskie przecież wie, że chciałby kandydować w wyborach prezydenckich. A zatem dla mnie jest politykiem, a nie dziennikarzem. Każdy ma do tego prawo - on też, ale trzeba się zdecydować. Więc nie widziałem żadnego powodu, aby z pieniędzy publicznej telewizji robić mu kampanię wyborczą - mówi Siwek.
Hanna Lis konsultuje wszystko z mężem? Z kolei - związany z PiS członek zarządu TVP - zarzuca Hannie Lis niesamodzielność. - Rozumiem i cenię lojalność rodzinną, ale nie można mylić ról i przed podjęciem decyzji programowych przed kolejnymi wydaniami "Wiadomości" konsultować wszystkiego z mężem - mówi Siwek. Dodaje że takie informacje spływały do niego z pl. Powstańców Warszawy [to warszawski adres redakcji "Wiadomości"]. Na razie - odsunięta od prowadzenia "Wiadomości" - Hanna Lis nie zerwała kontraktu z TVP - Do końca tygodnia strony myślą i rozmawiają - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Siwek.
Trudno się uchylić od odpowiedzialności Siwek jest obok Krzysztofa Czabańskiego wymieniany jako kandydat na prezesa TVP. Jak komentuje te doniesienia? - Po pierwsze, prezes Urbański jest prezesem i niech mu Bozia da zdrowie. Po drugie, ja się nie wybieram na to stanowisko. Jasne, że w takich przypadkach, kiedy rada nadzorcza musi komuś powierzyć obowiązki prezesa do czasu ogłoszenia konkursu, trudno się uchylić od odpowiedzialności, ktoś musi prowadzić zarząd - mówi Siwek.
Sławomir Siwek - miejsce w zarządzie TVP dostał w 2006 r., gdy media publiczne przejęła ówczesna koalicja PiS-
LPR-
Samoobrona. Posadę zawdzięcza bliskim związkom z braćmi Kaczyńskimi. Zna ich od początku lat 90., od czasów Porozumienia Centrum (pierwsza partia Kaczyńskich), w której pełnił funkcję wiceprezesa.