Suski, który w klubie PiS pełni funkcję rzecznika dyscypliny szykował takie upomnienie na piśmie. - Zapoznałem się z informacją policji, która wpłynęła do Sejmu i z wyjaśnieniami złożonymi przez Jacka Kurskiego. Doszedłem do wniosku, że nie zachował się jak poseł, który powinien być wzorem. Postanowiłem więc udzielić mu upomnienia na piśmie - tłumaczył.
"Nie możemy być świętsi od papieża" Takie upomnienie jednak do Kurskiego nie dotarło. Jego doręczenie zablokował prezes PiS- u, któremu Kurski zdążył się poskarżyć. Kaczyński kazał Suskiemu wycofać upomnienie i umorzyć postępowanie.
- Prezes uznał, że skoro sejmowa komisja, w której PO i
PSL mają większość, uniewinniła Kurskiego, to my nie możemy być bardziej święci od
papieża - powiedział tvp.info jeden ze współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.
Po interwencji Kaczyńskiego Suski zmienił zdanie. Pytany o karę dla Kurskiego oświadczył, że była to "tylko jego propozycja"
- Nie mogło być inaczej. Uniewinniła mnie przecież nawet nieprzychylna mi komisja sejmowa - przyznaje zadowolony Kurski.
Szarża Kurskiego 5 listopada Kurski ''podczepił'' się na drodze nr 7 pod konwój samochodów CBA, które wiozły przestępców z Gdańska do Warszawy i jechał za nim na awaryjnych światłach przez kilkadziesiąt kilometrów.
Funkcjonariusze myśleli, że to próba odbicia podejrzanych i zorganizowali blokadę drogi. Zatrzymany poseł zasłonił się immunitetem poselskim i odjechał bezkarnie. Później tłumaczył się, że za konwojem ''dobrze się jechało''. Sprawa trafiła do Komisji Etyki Poselskiej, która nie ukarała Kurskiego.