Wyrok zrujnuje Ziobrę? "Na biednego nie trafiło"

15.12.2008 15:22
Po wyroku ws. Ziobro kontra doktor G. PiS kreuje Zbigniewa Ziobrę na ofiarę sądu: zapowiada zbiórkę na telewizyjne spoty z przeprosinami, a sam Ziobro mówi o "konfiskacie majątku" i konieczności sprzedaży mieszkania. Czy zatem b. minister sprawiedliwości rzeczywiście zbankrutuje? Sprawdziliśmy.
Od kiedy sąd nakazał Ziobrze wykupienie przeprosin w telewizji (ok. 150 tys. zł), politycy PiS-u nie kryją oburzenia i szukają sposobu, jak pomóc b. ministrowi sprawiedliwości. Jacek Kurski mówi o "dławieniu wolności słowa", Przemysław Gosiewski proponuje ogólnopolską zbiórkę wśród członków PiS. Sam Ziobro żali się, że zarabia tylko 6,5 tys. zł miesięcznie i zastanawia nad sprzedaniem mieszkania, które od ręki jest gotów kupić od niego Janusz Palikot. Czy rzeczywiście sytuacja finansowa Zbigniewa Ziobry jest tak dramatyczna?

125-metrowe mieszkanie, udziały w nieruchomościach

Sięgamy do najnowszego, kwietniowego oświadczenia majątkowego posła PiS.

Oświadczenie majątkowe posła Zbigniewa Ziobry



Wynika z niego, że Ziobro ma 20 tys. zł oszczędności, jest współwłaścicielem części domu (jego część to 85 metrów kwadratowych, 167 tys. zł), ma toyotę wartą 27 tysięcy, odziedziczył też część spadku po ojcu o łącznej wartości 229 tys. zł (wkład oszczędnościowy oraz udziały w nieruchomościach). Poza tym dochody (w zeszłym roku diety, pensja z ministerstwa oraz wynagrodzenia poselskie) - łącznie ponad 202 tysiące zł.

Ziobro ma też mieszkanie - to, które chce kupić Palikot: 125 metrów kwadratowych w Krakowie. W swoim oświadczeniu poseł PiS-u ocenia jego wartość na 565 tysięcy zł. Dużo? Sprawdziliśmy: jak twierdzi ekspert od rynku nieruchomości, mieszkanie to nawet dziś, w czasie kryzysu, kosztowałoby co najmniej 800 tys. zł.



Według eksperta, nie ma potrzeby zaniżać wartości mieszkania do tego stopnia, jak w oświadczeniu majątkowym posła PiS.



Jedynym większym obciążeniem finansowym Zbigniewa Ziobry jest kredyt mieszkaniowy: ok. 140 tys. zł (55 tys. franków szwajcarskich) do spłacenia w 15 lat. Czy PiS nie dramatyzuje zatem, mówiąc o "konfiskacie dorobku życia"?



Ile będzie musiał zapłacić Ziobro?

Zbigniew Ziobro już zapowiedział wniosek o kasację wtorkowego wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zgodnie z nim, za słynną wypowiedź z 14 lutego 2007 ("Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie") poseł PiS ma przeprosić doktora G. w trzech stacjach telewizyjnych, po głównych wydaniach programów informacyjnych (G. domagał się przeprosin także w gazetach, ale sąd na to nie przystał). Ziobro ma też zapłacić kardiuchirurgowi 30 tys. zł zadośćuczynienia.

Jednak najbardziej dotkliwa część kary to właśnie przeprosiny: wykupienie czasu antenowego w wymienionych w wyroku stacjach (TVP1, TVN, Polsat) kosztuje, jak wyliczyliśmy we wrześniu, ok. 142 tys. zł. Wrzesień to relatywnie drogi miesiąc (czas antenowy sprzedawany jest przez telewizje w różnych cenach w zależności od pory dnia i roku, a najdroższe są miesiące jesienne). Według niektórych ekspertów, Ziobro może zapłacić nawet 300 tysięcy - w zależności od dokładnego czasu emisji i trwania spotów. Według szacunków samego Ziobry - nawet pół miliona.

Spoty wyjdą drogo. Co z rabatem?

W mediach spekuluje się też, że Ziobro powinien dostać w stacjach zniżkę, także w telewizji publicznej. Władze stacji nie chcą mówić na ten temat, zasłaniając się negocjacjami handlowymi, jednak według ekspertów o rabat będzie trudno.

- Myślę, że nie ma szans. Wyjątkiem są akcje charytatywne, społeczne. Wiem, że Ministerstwo Finansów ma specjalną zniżkę na reklamę obligacji. Jeśli skorzysta z usług jakiegoś domu mediowego, dostanie 15 proc. upustu, przy transakcji pakietowej nawet do 30 proc - mówi "Gazecie Wyborczej" Jakub Bierzyński, szef grupy domów mediowych OMD Poland.

Ile kosztuje trzydzieści sekund czasu antenowego po głównym wydaniu programu informacyjnego w grudniu? W TVN to kwota rzędu 60 tys. zł.



PiS: To odwet, kneblowanie opozycji, konfiskata majątku

Z powodu dużych kosztów wykonania wyroku, PiS kreuje b. ministra sprawiedliwości na ofiarę - Jacek Kurski oświadczył w TOK FM, że wyrok sądu, to dławienie wolności słowa. - Problem jest szerszy, dotyczy kilkunastu polityków opozycji, którzy spotykają się ze zjawiskiem sądowego knebla. - stwierdził Jacek Kurski w TOK FM. - Zaczynamy dożywać czasów, gdy klub skazanych na wyroki jest klubem honorowym i warto do niego należeć.

PiS podkreśla też, że wyrok zrujnuje b. ministra sprawiedliwości. Przemysław Gosiewski mówił w mediach, że rozważa ogólnopisowską zbiórkę na spoty dla Ziobry. - Zarabiam około 6,5 tysiąca. Chyba będę musiał sprzedać mieszkanie - mówił z kolei w wywiadzie dla "Dziennika" sam Ziobro. Przyznał, że zastanawia się nad celem wspomnianego orzeczenia sądu. - Zasądzenie takiej sumy tak naprawdę oznacza przecież orzeczenie wobec mnie konfiskaty majątku i zabranie dorobku całego życia - twierdzi Ziobro.

Wcześniej, po takim samym wyroku sądu pierwszej instancji, Ziobro twierdził, że to "odwet i forma represji".

Sąd: Koszty to nie kara, ale konsekwencja zadośćuczynienia

Dziś na zarzuty o "odwet", "sądowe kneblowanie" i "konfiskatę majątku" zareagował też Sąd Apelacyjny w Krakowie, który wydał wyrok. "Koszty wykonania wyroku nie są karą. Orzeczenie o konieczności opublikowania przez pozwanego Zbigniewa Ziobrę przeprosin ma na celu wyłącznie usunięcie skutków naruszenia prawa, a koszty są tego pochodną" - podkreślono w oświadczeniu sądu.

Jak wyjaśnił rzecznik sądu, sposób, w jaki Ziobro musi przeprosić, zależy od przepisów, nie - od sędziów. - W orzecznictwie utrwalonym jest pogląd, że osobie, której dobra osobiste naruszono, przysługuje prawo do uzyskania przeprosin w takiej formule, w jakiej doszło do naruszenia, a więc w telewizji w tym samym czasie emisji i bloku tematycznym - wyjaśnia sędzia Jan Kremer.

- Sąd także w żadnym stopniu nie odnosił się do majątku pozwanego, komentujący zaś nadają orzeczeniu zupełnie inną treść, błędnie prowadząc rozważania o karze - podkreślił sędzia Kremer.

Helsińska Fundacja: Sąd ma rację

Decyzję sądu popiera Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- To była jedna z najbardziej skandalicznych wypowiedzi polityka i dobrze, że Zbigniew Ziobro przegrał - mówi "Gazecie Wyborczej" Adam Bodnar z Fundacji. - Zadośćuczynienie dla dr. Mirosława G. uważam za adekwatne. Może jednak sądowi zabrakło wyobraźni co do dalszych kosztów wykonania wyroku. Z orzeczeń Trybunału w Strasburgu wynika, że sankcje związane z naruszeniem prywatności muszą być adekwatne do stanu majątkowego. Dla odpowiedzialności dziennikarzy ta sprawa nie ma żadnego znaczenia. Zupełnie czym innym jest nierzetelny tekst, a czym innym gdy polityk w celach politycznych formułuje tak drastyczne wypowiedzi.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje