Kredyt bardzo pożądany

Polskie firmy zanoszą do banków mniej depozytów. Od kilku kwartałów widoczny jest szybki spadek lokat firm - chociaż kryzysu w Polsce nominalnie nie ma. A banki potrzebują chociaż substytutu depozytów, by rozwijać się dalej i finansować polskie firmy.
Nie ma depozytów, to nie ma kredytów. Ale też i nie ma kredytów na rozwój, to nie ma depozytów. Błędne koło, z którego z największymi korzyściami wyjdą ci, którzy znajdą patent na problemy.

Lepsi detaliczni niż korporacyjni

Od IV kw. 2007 r. widać szybki spadek dynamiki depozytów przedsiębiorstw w sektorze bankowym. Spadek ten zaczął się już na początku 2007 r., potem zaczął przyspieszać, zaś w IV kw. 2007 doszło do przecięcia się krzywych: przyrost depozytów gospodarstw domowych gwałtownie wyskoczył, co związane było z gwałtownym wycofywaniem oszczędności z funduszy inwestycyjnych i przenoszeniem ich na depozyty (coraz atrakcyjniejsze cenowo). Natomiast w sektorze przedsiębiorstw dynamika depozytów zaczęła mocno spadać i zwolniła ostatecznie z wielkości dwucyfrowych do poziomu między 6 a 7 proc. To poziom ze stycznia 2003 r. Przyrost rynku depozytów ciągną więc w tej chwili przede wszystkim klienci indywidualni. Pytanie też, jak długo i czy w wystarczający sposób?

Oczywiście nie wszędzie tak jest. PKO BP chwali się 30,9-proc. przyrostem depozytów korporacyjnych w stosunku do III kw. 2007 i 16,4 proc. wzrostem depozytów małych i średnich firm. BPH, który odbudowuje biznes po fuzji z Bankiem Pekao SA, chwali się 128-proc. przyrostem depozytów firm w stosunku do II kw. 2008 r. Ale już Bank Pekao SA mówi o depozytach korporacyjnych na poziomie podobnym jak w II kw. tego roku, zaś ING BSK o 4 proc. spadku (w skali roku) depozytów klientów korporacyjnych.

Takiego spadku dynamiki depozytów można było się spodziewać. "Już od początku roku przedsiębiorcy o tym informują, zaś ostatnie dane GUS nt. przychodów i kosztów przedsiębiorstw potwierdzają odczucia menedżerów. Przedsiębiorstwa najlepsze wyniki finansowe osiągnęły w IV kw. ub. r. W kolejnych kwartałach br. tempo wzrostu kosztów przewyższało przychody, co umniejszało zyski firm. W perspektywie najbliższych kwartałów należy liczyć się z dalszym spadkiem zysków. Zacieśnianie polityki kredytowej dodatkowo zagraża wielu przedsiębiorstwom utratą płynności" - podsumowało na początku grudnia Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

"Obniżająca się dynamika depozytów może wskazywać na pogorszenie sytuacji płynnościowej przedsiębiorstw" - podkreśla NBP w październikowym raporcie o stabilności systemu finansowego.

Znaczny spadek tempa przyrostu depozytów korporacyjnych jest sygnałem nie tylko przyszłych problemów przedsiębiorstw z płynnością, także z potencjalnym dalszym spadkiem depozytów. Tomasz Bieske, partner w Ernst & Young, wskazuje, że już teraz pojawiają się trudności ze ściąganiem należności i ze spadającą sprzedażą. Nie ma więc z czego tworzyć depozytów.

"W 2009 Stany Zjednoczone i Polska, wskazywane jako rynki rozwoju przez małe i średnie firmy, doznają spektakularnego wzrostu upadków firm, a co za tym idzie - wzrostu zaległości w płatnościach" - napisali pod koniec listopada analitycy Euler Hermes. Dla Polski szacowany wzrost upadłości ma wynieść 25 proc.

- Relatywnie wydaje się to dużo, ale Trzeba brać pod uwagę niski, najniższy od lat wskaźnik w roku obecnym. Zamknie się on kwotą ok. 400 upadłości (a jeszcze 5 lat temu było to ponad 1800 firm), a w przyszłym roku przewidujemy 450 do 500 upadłości. Pamiętając o tej perspektywie liczby upadłości jeszcze kilka lat temu - nie traktuje się już tak bezwzględnie dramatycznie tych 25 proc. - podkreśla Tomasz Starus, dyrektor Działu Oceny Ryzyka w Euler Hermes. Zwraca też uwagę, że szacunki dotyczą upadłości sądowo zakończonych, tymczasem wiele mniejszych firm oraz wszystkie mikroprzedsiębiorstwa wymykają się tym zestawieniom, ponieważ nie przeprowadzają sądowej procedury upadłościowej ze względu na zbyt duże koszty dla tych firm.

- Pamiętać trzeba, że postępowanie upadłościowe w Polsce trwa zazwyczaj wiele miesięcy, trzeba więc brać poprawkę na to opóźnienie - dodaje Tomasz Starus. Generalnie obecnie mamy do czynienia z zamykaniem upadłości firm, które z różnych przyczyn musiały zakończyć działalność w szczycie prosperity, czyli najpóźniej w 2007 roku. Pierwsze miesiące br. były jeszcze niezłe, a skutki pogorszenia płynności rynku w obecnych dwóch kwartałach (i zapewne w kolejnych w 2009 r.) zobaczymy w statystykach za kilkanaście miesięcy.

Firmom gorzej, depozytom gorzej

- Gorsze wyniki finansowe firm przekładają się na mniejsze możliwości depozytowe - zwraca uwagę Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH. Mamy do czynienia z rozpraszaniem ryzyka, mamy trend rynkowy. - Na tym rynku również mamy wojnę o depozyty - mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, podkreślając, że firmy coraz częściej dzielą ryzyko złożenia depozytu na różne banki.

Nie jest to taka wojna cenowa jak w przypadku klienta detalicznego, ale na przykład BPH po prostu podniósł w listopadzie oprocentowanie depozytów dla sektora MSP, który - potencjalnie - pierwszy może odczuwać spowolnienie gospodarcze. ING Bank Śląski co prawda nie chce konkurować cenowo z bankami potrzebującymi pilnie kapitału na akcję kredytową. Natomiast "owszem, tak jak zapewne każdy inny bank, planujemy poprawę warunków cenowych oraz rozwój naszej oferty" - wyjaśnia biuro prasowe banku. O "silniejszej koncentracji na depozytach" mówi też Luigi Lovaglio, pierwszy wiceprezes i dyrektor generalny Pekao SA.

Niemniej rynek depozytów korporacyjnych wskazuje, że kryzys "z przeniesienia" już dopadł polską gospodarkę realną, choć nie w takiej skali jak w krajach, gdzie wkroczenie w recesję już oficjalnie potwierdzono. - Króluje gotówka. Firmy utrzymują wyższą płynność w obawie przed zawirowaniami w gospodarce, jest to trochę efekt kryzysu - mówi Tomasz Bieske. Zwraca też uwagę na utrudniony dostęp do finansowania bankowego i wyższe jego koszty, co sprawia, że firmy używają posiadanej gotówki jako kapitału obrotowego. Z drugiej strony firma posiadająca płynne aktywa jest dla banku bardziej wiarygodna, co jednak - sprowadzając rzecz do absurdu - oznacza sytuację, że ewentualny kredyt obrotowy dostanie na przyzwoitych warunkach ten, kto i tak ma gotówkę.

Przy obecnej różnicy stóp procentowych (dla deponentów - na korzyść Polski) - bankowcy jakby nie zauważyli odpływu depozytów za granicę. Natomiast owszem, klienci pytają coraz częściej (tak np. sygnalizuje ING) o ofertę kredytów w walutach obcych z uwagi na malejące stopy procentowe w UE oraz innych krajach Europy Zachodniej.

Niech radzą sobie same

O ile obecnie nie ma mowy o drastycznym zmniejszaniu depozytów firmowych w polskim systemie bankowym, to jednak bieżąca sytuacja sygnalizuje to, co dopiero może nadejść.

- To jest początek zdarzeń, w Polsce nic w tej chwili nie toczy się gwałtownie. Następny rok będzie trudniejszy. Będzie problem z kredytami w przyszłości - mówi Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska. Depozyty firmowe to nie są depozyty długoterminowe, zamykają się w okresie roku. Kredyty inwestycyjne długoterminowe sięgają 15 lat. To już wkracza (prawdopodobnie, bo przecież nikt nie wie, jak długo potrwa kryzys) w przyszły cykl gospodarczy.

Na razie więc trudno sobie wyobrazić, by banki z podobną chęcią jak dotychczas finansowały rozwój firm bardziej ryzykownych:

- W bankach obserwujemy dwa zjawiska: deleveraging, czyli mniej kredytów i derisking - czyli odsuwanie się od słabszych kredytobiorców. Można więc przyjąć, że silne firmy będą miały nadal dostęp do kredytu, nawet jeśli będzie on nieco ograniczony - podkreśla Krzysztof Kalicki. Zwraca jednak uwagę, że same firmy mniej i ostrożniej będą teraz inwestować i - siłą rzeczy - mniejsze będzie zapotrzebowanie na kredyt inwestycyjny.

"Wzrost kosztu pozyskania pieniądza rynkowego i spadek jego dostępności przyczynia się do zwiększenia zakresu konkurencji na rynku krajowym o depozyty podmiotów niefinansowych, co sprawia, że ich oprocentowanie w analizowanym okresie istotnie wzrosło. Czynnik ten może prowadzić do obniżenia marży odsetkowej netto uzyskiwanej przez banki lub do wzrostu marż kredytowych banków. Ogranicza to skłonność banków do powiększania akcji kredytowej, co może wpływać na wzrost gospodarczy w kraju. Czynnikiem ograniczającym to zagrożenie jest wyższy niż w krajach bardziej rozwiniętych stopień wykorzystania środków własnych przedsiębiorstw jako źródła finansowania działalności" - podsumował rynek NBP w październikowym raporcie o stabilności systemu finansowego. Ale też NBP w tym samym raporcie wskazał (na podstawie ankiety do przewodniczących komitetów kredytowych), że banki zaostrzają politykę kredytową wobec dużych przedsiębiorstw. Jedna trzecia banków (ważonych kredytami) deklarowała złagodzenie polityki kredytowej dla małych i średnich firm. Jednak - na co NBP zwrócił uwagę - te deklaracje często nie są wprowadzane w życie.

Wykup prenumeratę Miesięcznika Finansowego BANK na 2009 rok na http://www.alebank.pl/prenumerata2009/