Wspólny lot przyspieszy zakup maszyn? W czwartek prezydent
Lech Kaczyński i premier Donald Tusk razem odlecieli samolotem specjalnym do Brukseli na szczyt UE. Premier miał lecieć samolotem rejsowym, który został odwołany z powodu usterki technicznej. Prezydent podjął decyzję, aby wysłać do Warszawy po premiera samolot specjalny, którym rano przyleciał do Poznania na szczyt klimatyczny.
- Mam nadzieję, że ta ostatnia sytuacja definitywnie zakończyła tę sprawę - skomentował w piątek w
radiu TOK FM wicepremier Schetyna.
- Jeżeli będzie zgoda, jeżeli Urząd Zamówień Publicznych będzie akceptował taką drogę, to wydaje mi się, że decyzja będzie mogła zapaść w tygodniach, natomiast realizacja w miesiącach - powiedział.
- To i tak jest tempo ekspresowe. W normalnym trybie mówilibyśmy o kilkunastu przynajmniej miesiącach, czyli około ponad roku - zaznaczył.
Dlaczego premier nie poleciał wcześniej? Schetyna pytany, dlaczego premier nie poleciał do Brukseli dzień wcześniej, powiedział, że w środę do późnej nocy trwały rozmowy z ekspertami. - Dlatego była decyzja lotu rannego, pechowa, bo rzeczywiście zdarza się tak czasami, że samoloty mają awarię, ale mam nadzieję, że co się źle zaczyna, to się dobrze kończy - podkreślił Schetyna.