Kukliński o Jaruzelskim: Wybitny, ale żądny władzy

Wiadomości >  Archiwum
mar, PAP
12.12.2008 09:33
A A A Drukuj
Gen. Wojciech Jaruzelski

Gen. Wojciech Jaruzelski (Fot. Sergiusz Pęczek / AG)

To człowiek wybitny w sferze etyczno-moralnej, o wysokiej kulturze języka, stawiający sobie wysokie wymagania, ale jednocześnie o słabym charakterze, żądny władzy i patrzący z lękiem na ZSRR - taki obraz Wojciecha Jaruzelskiego wyłania się z obszernej charakterystyki generała, sporządzonej w 1983 dla CIA przez płk. Kuklińskiego.
Wyłania się z niej skomplikowany portret ostatniego przywódcy PRL i autora stanu wojennego, w tym profil polityczny, ukazujący go jako przekonanego komunistę i lojalnego zwolennika ścisłego sojuszu z ZSRR, chociaż opierającego się przed pełnym uzależnieniem Polski, a zwłaszcza jej sił zbrojnych, od sowieckiej kontroli.

"Nikt nie mógł mu zarzucić niemoralnego zachowania"

Kukliński, który przez wiele lat blisko współpracował z Jaruzelskim jako oficer sztabu generalnego LWP, pisze też m.in., że był on - jego zdaniem - w latach 1980-81 szczerze przekonany, iż Polsce grozi sowiecka interwencja wojskowa. Jak podkreśla, istniały ku temu "pewne podstawy", m.in. w postaci ruchów wojsk sowieckich w Polsce w 1981 r.

Charakteryzując Jaruzelskiego, współpracujący z CIA pułkownik nie szczędzi mu komplementów. "Był wybitną osobowością, kimś, kto na pewno wyróżniał się na tle swego beznadziejnie prymitywnego środowiska" - pisze, dodając, że robiły na nim wrażenie "niektóre jego cechy w sferze etyczno-moralnej".

Chwali u Jaruzelskiego "wysoką kulturę języka i wysokie wymagania, jakie stawiał sobie i otoczeniu", opisuje jego takt i traktowanie z szacunkiem podwładnych, a także to, że "nie ulegał pokusie luksusu". "Nikt nie mógł mu zarzucić niemoralnego czy nieetycznego zachowania" - podkreśla.

"Z czasem władza stała się jego jedyną miłością"

Zarazem jednak Kukliński wytyka generałowi "słabość charakteru graniczącą z tchórzostwem" i "sztuczny, pompatyczny styl życia". Pisze też, że "z czasem władza stała się jego jedyną pochłaniającą go pasją, jego pierwszą i jedyną miłością".

Jako minister obrony narodowej - pisze - Jaruzelski był sprawnym manipulatorem, zręcznie usuwającym w cień swych potencjalnych rywali.

W swym raporcie z 1983 r. Kukliński podkreśla, że Jaruzelski "był związany z PZPR dużo dłużej i bardziej ideologicznie oraz osobiście, niż się ogólnie uważa". Do partii wstąpił "nie z przypadku lub dla kariery, ale z przekonania". W wojsku miał opinię "kameleona", gdyż przetrwał wszystkie zakręty polityczne w PRL, ale zdaniem Kuklińskiego, bardziej pasuje do niego określenie zręcznie lawirującego "centrysty".

O udziale Jaruzelskiego w Grudniu'70

Jaruzelski w roku 1960 został szefem Głównego Zarządu Politycznego LWP, a kiedy awansował potem na ministra obrony narodowej, nadal - jak pisze Kukliński - "czuł się bardziej działaczem partyjnym, niż dowódcą wojskowym".

W czasie wydarzeń grudniowych w 1970 r. - podkreśla Kukliński - generał "kierował użyciem wojska na krajową skalę" i "osobiście uczestniczył w decyzji o użyciu wojska" w celu tłumienia robotniczego protestu.

Pułkownik przypomina że polecenie użycia broni palnej przeciw demonstrantom wydał ówczesny I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka i pisze, że także "za jego radą dowództwo wojsk w terenie zostało zdecentralizowane i dowódcom polecono podporządkować się lokalnym sekretarzom partii".

"W świetle tych faktów, trudno winić Jaruzelskiego bezpośrednio za tragedię na wybrzeżu" - pisze Kukliński, ale dodaje: "Patrząc na to ze strony polityczno-moralnej, lub nawet obowiązujących praw PRL, powyższe fakty mogą być najwyżej uważane jedynie za okoliczności łagodzące".

Protest robotników w 1976: Jaruzelski nie ostrzegał

Ryszard Kukliński dementuje pogłoski, że w czasie kryzysu w 1976 r. (zamieszki w Radomiu i Ursusie) Jaruzelski ostrzegał podobno kierownictwo PZPR, aby nie używać broni przeciw demonstrantom.

"Mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że przypisywane Jaruzelskiemu ostrzeżenia należą do sfery dziennikarskiej fantazji. Nie był on w stanie ostrzegać w ten sposób politycznego kierownictwa partii i (...) nakazał sztabowi generalnemu dostarczyć wszelkiej niezbędnej pomocy i wsparcia dla sił bezpieczeństwa w Radomiu i Ursusie, co zostało natychmiast wykonane pod jego osobistym nadzorem" - pisze Kukliński.

Opisuje następnie, jak Jaruzelski popierał politykę ekipy Edwarda Gierka, a w wojsku tępił m.in. wpływy Kościoła.

Opinie Kuklińskiego są odpowiedziami na konkretne pytania CIA, której funkcjonariusze interesowali się, na przykład, jaki był stosunek generała do ZSRR.

"Paraliżował go respekt dla ZSRR"



"Nie ma wątpliwości, że Jaruzelski należał do najbardziej autentycznych zwolenników ścisłego sojuszu Polski z ZSRR. Respekt, jaki czuł dla tego wielkiego mocarstwa, prawie go paraliżował i nigdy nie podjął sam próby przeciwstawienia się jemu" - odpowiada pułkownik.

Jednocześnie jednak zdaje się sobie przeczyć, dodając zaraz potem: "(Jaruzelski) podjął różne kroki na rzecz ograniczenia penetracji sowieckiej w polskich siłach zbrojnych i pośrednio też sowieckich wpływów. Skutecznie przeciwstawił się ponownemu wprowadzeniu sowieckich doradców wojskowych na różne szczeble wojska polskiego".

Po powstaniu "Solidarności" w 1980 r. - kontynuuje pułkownik - Jaruzelski pod presją wydarzeń z początku "był bliski załamania", ale później odzyskał pewność siebie.

"Nie ma najmniejszych śladów, by w latach 1980-81 Jaruzelski wyrażał zainteresowanie, choćby dalekie, wprowadzeniem Polski na drogę niepodległego od ZSRR narodowego istnienia" - pisze Kukliński.

Wynikało to - sugeruje - z lęku przed sowiecką interwencją wojskową.

Jaruzelski bał się powtórki z Czechosłowacji'68 lub Węgier'56

"Nie ma wątpliwości, że (Jaruzelski) doszedł do przekonania, nie bez pewnej podstawy, że ZSRR powtórzy w PRL jeden ze swoich scenariuszy z Węgier, Czechosłowacji lub Afganistanu (gdzie siłą przywrócono władzę lojalnych wobec Moskwy reżimów komunistycznych). To przekonanie umocniło się w 1981 r., kiedy ZSRR podjął dalsze przygotowania w tym kierunku" - pisze Kukliński.

Przygotowań do interwencji w Polsce dowodziły - według Kuklińskiego - m.in. "koncentracja jednostek sowieckich wojsk pancernych wokół Warszawy bez uprzedniej zgody władz polskich", a także "systematyczne przerzucanie wojsk i sprzętu drogą lotniczą do różnych części Polski".

"Rosjanie zaczęli wyznaczać budynki na całym terytorium Polski, które miałyby zostać przejęte przez ich dowództwa wojskowe" - czytamy w raporcie pułkownika.

Komentarze (2)

Zaloguj się
  • wojciechrachwalski

    Oceniono 17 razy -15

    Kukliński Jest zdrajcą . Czy myślał o tych co zostali w MOJEJ OJCZYŹNIE POLSCE Sprzedając USA tajemnice wojskowe .Czy za darmo miał operację plastyczną ,nawet jeżeli tak to ma statua szpiega ponieważ przyjął korzyść materialną .Czy liczył się ten szpieg z tym że jeżeli wybuchnie konflikt zbrojny to POLSKA będzie poligonem dla USA .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX