Podczas dyskusji o traktacie lizbońskim, polski prezydent powiedział, ze wstrzymuje się z podpisaniem dokumentu, bo czeka na decyzję Irlandii. - Proszę się nie chować za plecami Irlandczyków, Europa potrzebuje tego traktatu - tak według polskich źródeł dyplomatycznych miał zareagować francuski prezydent. W czwartek wieczorem odbyła się też pierwsza część dyskusji o pakiecie klimatycznym. Głos w tej sprawie zabierał Tusk, a na sali towarzyszył mu Lech Kaczyński, który dopiero pod koniec debaty ustąpił miejsca szefowi MSZ.
Lech Kaczyński był jedynym politykiem, który zabrał głos w sprawie traktatu. Stanowisko polskiego prezydenta różni się od tego, które prezentuje premier. Donald Tusk siedział na sali w czasie, gdy o traktacie mówił polski prezydent, ale nie zareagował.
Prezydencki minister Michał Kamiński potwierdził, że Sarkozy upominał ws. ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, ale nie zwracając się do prezydenta Kaczyńskiego, tylko mówił ogólnie":
Lech Kaczyński i Donald Tusk podczas debaty o pakiecie klimatycznym
Na szczycie UE w Brukseli zakończyła się pierwsza część debaty o pakiecie klimatycznym, podczas której zabrał głos premier Donald Tusk. W sali - oprócz premiera - obecny był też prezydent Lech Kaczyński.
Rozpoczęły się rozmowy dwustronne francuskiego przewodnictwa i poszczególnych delegacji.
Ponieważ każdemu krajowi przysługują dwa miejsca, w sali mogli być tylko prezydent i premier. Dopiero pod sam koniec debaty, przed przerwą, Lech Kaczyński ustąpił miejsca szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu.
Prezydentowi zależy na jednomyślności
Wcześniej prezydent zastrzegał, że ostateczna ratyfikacja Traktatu z Lizbony przez Polskę zależy tylko od niego. Podkreślał, że ważna jest "zasada jednomyślności". - Traktat Lizboński bardzo tę zasadę ograniczył, ale w najważniejszych sprawach pozostawił, więc jeżeli Irlandia i to w drodze referendum opowiedziała się przeciw, to trzeba czekać na Irlandię - mówił Lech Kaczyński tuż przed szczytem. W przeciwnym razie - podkreślił - oznaczałoby to, że zasada jednomyślności nie jest traktowana poważnie. - Chyba, że "niejednomyślne" jest duże państwo - zaznaczył prezydent.
Prezydent Lech Kaczyński i Nicolas Sarkozy mieli rozmawiać o ratyfikacji przez Polskę Traktatu 6 grudnia w Gdańsku, ale do spotkania nie doszło, ponieważ Lech Kaczyński w tym czasie przebywał w Azji.
Gwarancje dla Irlandii
Irlandia powinna do końca października zorganizować ponowne referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. Taki zapis znalazł się w projekcie wniosków z unijnego szczytu w Brukseli.
W zamian za powtórne referendum Irlandia otrzyma gwarancje, które pozwolą rozwiać obawy mieszkańców tego kraju wyrażone podczas pierwszego głosowania. Unia jest gotowa przede wszystkim utrzymać zasadę: jeden kraj - jeden komisarz. Irlandia ma ponadto otrzymać gwarancje dotyczące nienaruszalności zdobyczy socjalnych i nienaruszalności regulacji prawnych, dotyczących podatków i rodziny.
Walczyć do upadłego, ale nie wetować
Innym tematem, z którym polscy politycy będą musieli zmierzyć się w trakcie rozpoczynającego się szczytu, jest pakiet klimatyczno-energetyczny.
Sławomir Nowak z kancelarii premiera zadeklarował, że Polska w sprawie pakietu klimatycznego będzie "walczyła do upadłego". Przyznał jednocześnie, że szczyt UE jest "piekielnie trudny". - Jesteśmy gotowi zostać tu do niedzieli, wzięliśmy po cztery koszule - zaznaczył Nowak.
Minister podkreślił, że Polska w sprawie pakietu stawia bardzo twarde warunki w imieniu swoim i ośmiu państw (Węgry, Słowacja, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia i Czechy). Jak dodał, ta koalicja chce uwzględnienia specyfiki gospodarek takich jak Polska, która jest uzależniona w 94 proc. od węgla. Kolejny postulat koalicji, to wystarczająco wysokie wsparcie państw biedniejszych w ramach mechanizmu solidarności.
Pytany o możliwość zastosowania przez Polskę weta w sprawie pakietu, Nowak powiedział: - Weto ma się nie zawsze po to, aby go używać. To jest straszak, a my nie przyjechaliśmy tutaj (na szczyt), aby wetować. Przyjechaliśmy szukać dobrego kompromisu"- zaznaczył.