MEN chce obowiązkowej etyki. Będą jej uczyć katecheci?

Anna Węglarczyk, Gazeta.pl, Agnieszka Rogal TOK FM
11.12.2008 , aktualizacja: 11.12.2008 18:59
A A A Drukuj
Lekcja religii w Zespole Szkół Samochodowych w Bydgoszczy Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG Lekcja religii w Zespole Szkół Samochodowych w Bydgoszczy
Od przyszłego roku szkolnego uczniowie, którzy nie uczęszczają na religię zamiast kreski w rubryce na świadectwie i dziury w planie lekcji będą mieli obowiązkowe lekcje etyki - zapowiada MEN. - To fikcyjny pomysł - twierdzą eksperci. Przekonują, że na rynku brakuje wykwalifikowanych nauczycieli. Tłumaczą, że luki kadrowe w wielu szkołach zapełnią...katecheci
Odkąd w szkołach pojawiły się lekcje religii teoretycznie uczeń ma wybór - jeśli nie chce brać udziału w katechezie może pójść na lekcję etyki. Tylko, że większość szkół takich lekcji nie organizuje, więc uczeń ma 45-minutową dziurę między zajęciami. Rzadko zdarza się, że lekcje religii są pierwszą lub ostatnią godziną spędzoną w szkole.

Szykowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej rozporządzenie zakłada, że od przyszłego roku wszystkie szkoły będą musiały taki wybór zapewnić. Szczegóły planu ujawniła dzisiejsza "Rzeczpospolita". - Chcielibyśmy, by od przyszłego roku szkolnego nie było już uczniów, którzy na świadectwie w rubryce ocena z religii lub etyki mają kreskę - przekonuje w rozmowie z gazetą Barbara Milewska, rzecznik prasowy MEN.

Gdzie ci etycy?

Eksperci i nauczyciele są jednak sceptyczni i przekonują, że MEN wprowadza w życie fikcyjny projekt. - Żeby wprowadzić etykę trzeba najpierw mieć etyków - mówi portalowi Gazeta.pl etyk Magdalena Środa.



Zwraca uwagę, że pomysł, choć z założenia słuszny może się rozbić właśnie o braki kadrowe. Na rynku brakuje bowiem wykwalifikowanych nauczycieli tego przedmiotu.

Etycy i ułamki

Była minister edukacji Krystyna Łybacka widzi problem w sposobie kształcenia przyszłych nauczycieli etyki. Zaznacza, że podyplomowe studia w tym kierunku nie są oblegane przez kandydatów. Rozwiązanie widzi więc w systemie stypendialnym, który przyciągnie chętnych. - Dzięki temu za trzy, cztery lata będziemy mieć etyków we wszystkich szkołach - dodaje.

Na razie nauczycieli jednak brak. Według danych MEN na blisko 32 tys. szkół w całym kraju przypada: 119 nauczycieli przedmiotu. To 0,0037 nauczyciela etyki na jedną szkołę w Polsce!

Co więc z ambitną zapowiedzią resortu o wprowadzeniu obowiązkowej etyki od przyszłego roku? Magdalena Środa obawia się, że braki kadrowe dyrektorzy szkół będą zmuszeni wypełniać katechetami albo absolwentami uczelni katolickich. - Będzie to pomysł który spowoduje pozorny dualizm, a de facto niewiele się zmieni - zaznacza Środa.



Według niej taka sytuacja dotyczyć będzie przede wszystkim małych miast. Tam zatrudnienie wykwalifikowanego etyka graniczy z cudem. Środa zwraca też uwagę na wpływy, jakimi w małych społecznościach cieszy się kościół. - Nie wyobrażam sobie, żeby na prowincji pojawił się jakiś etyk, którego chętnie zatrudniłaby dyrektorka, kiedy sama znajduje się pod presją katechety - mówi. - Jedna z moich studentek, która uczyła etyki zrezygnowała, bo nie była w stanie pokonywać oporu materii. To było w Warszawie, w bardzo dobrej szkole, więc proszę sobie wyobrazić jak to wygląda na prowincji - dodaje Środa.

Chcieliśmy zapytać MEN, skąd wezmą brakujących nauczycieli i czy obowiązkowa etyka de facto nie zmieni się w obowiązkową katechezę. Nikt z ministerstwa nie znalazł dla nas czasu na odpowiedź.

Katecheta pod rozwagę

Na dyrektorów szkół spada kolejny problem do rozwiązania. Jak zapewniają sami zainteresowani, będą się starali z nim radzić na różne sposoby. Dyrektor liceum w Sandomierzu w rozmowie z radiem TOK FM mówi wprost: "Jeśli nie będę miał etyka rozważę zatrudnienie katechety". Przyznaje, że zapewnienie wykwalifikowanego nauczyciela przedmiotu nie będzie łatwe.



Taki problem w przypadku małych miast widzi także Barbara Kordas, wicedyrektor renomowanego warszawskiego liceum im. Batorego.



Kordas przyznaje, że katecheta uczący etyki nie jest dobrą alternatywą. Jej zdaniem nie da się w ten sposób zapewnić, że przedmiot będzie nauczany w neutralny światopoglądowo sposób.



- Wprowadzanie etyki do szkół to tak jak wprowadzanie języka chińskiego, bez sprawdzenia ilu jest nauczycieli, którzy na tym języku się znają - podsumowuje Magdalena Środa.

Podziel się