Prezydent: Premier mi nie podziękował

rik, mm, zaw, alx, TOK FM
11.12.2008 , aktualizacja: 11.12.2008 17:19
A A A Drukuj
Premier i prezydent nie zdążyli na otwarcie szczytu Unii Europejskiej w Brukseli - spóźnili się kilka minut przez awarię samolotu, którym miał lecieć Donald Tusk. Z relacji prezydenta wynika, że w czasie lotu TU-154 premier był w "nie najlepszym humorze'', wskazywał miejsca, kto gdzie ma siedzieć i nie podziękował za to, że mógł lecieć razem z prezydentem jego samolotem.
Rządowy TU-154
fot. AG
Rządowy TU-154
Lech Kaczyński przemawiał dziś w Poznaniu na konferencji. Pozostał w Poznaniu w czasie, gdy jego samolot poleciał po Donalda Tuska do Warszawy
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Lech Kaczyński przemawiał dziś w Poznaniu na konferencji. Pozostał w Poznaniu w czasie, gdy jego samolot poleciał po Donalda Tuska do Warszawy
- Premier wszedł na pokład w nie najlepszym humorze - opowiadał prezydent dziennikarce TOK FM. - Można powiedzieć, że wskazał nam inną kabinę, co mnie o tyle dziwi, że to mój samolot - podkreślił Lech Kaczyński. Dodał, że premier mu nie podziękował.



- Nie przyjmuję odpowiedzialności za poziom zadowolenia z życia premiera - żartował prezydent.

Inaczej przebieg lotu relacjonuje minister Sławomir Nowak. Zapewnia, że było bardzo sympatycznie. - Oddaliśmy panu prezydentowi ten najlepszy salonik - opowiadał reporterce TOK FM.

Spóźnieni na szczyt

O god. 15.00 szczyt rozpoczął się bez polskiej delegacji. Powodem spóźnienia były problemy z samolotem. Ominął ich początek spotkania z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Poetteringiem.

W chwili rozpoczęcia szczytu polscy przywódcy wchodzili do budynku, gdzie trwa spotkanie. Pod ich nieobecność, Polskę reprezentował ambasador RP przy UE Jan Tombiński.

Awaria samolotu premiera - prezydent spieszy z pomocą

Kłopoty zaczęły się, gdy rejsowy samolot, którym premier miał lecieć na unijny szczyt, miał drobną awarię - Oczywiście pan prezydent niezwłocznie podjął decyzję, aby wysłać samolot, po premiera - powiedział w TVN24 prezydencki minister Michał Kamiński, który towarzyszył prezydentowi na konferencji klimatycznej w Poznaniu. Prezydencka delegacja do Brukseli miała lecieć prosto z Poznania.



Rządowy Tu-154 poleciał do Warszawy po Tuska i jego delegację. Następnie samolot wylądował w Poznaniu. Wsiadł do niego prezydent Kaczyński i politycy razem udali się do Brukseli.

Lot Tuska opóźniony



- Czekaliśmy w autobusie na płycie lotniska przez pół godziny, w końcu ogłoszono, że samolot nie odleci. Kolejne rejsy są około godz. 16.00 i 18.00 - poinformował chwilę po godzinie dziesiątej TVN24 europoseł Jan Masiel, który również miał lecieć do Brukseli. - Nie wiem czy starczy biletów dla wszystkich, nie widziałem nikogo z delegacji rządowej - dodał.

Warszawskie biuro linii lotniczych Brussels Airlines, potwierdziło, że samolot ma usterkę techniczną. - W tej chwili zajmujemy się pasażerami, którzy oczekują na lotnisku - powiedział nam przedstawiciel Brussels Airlines.

Czy prezydent i premier powinni lecieć razem?

Prezydent i premier znowu znaleźli się na pokładzie jednego samolotu. Czy taka sytuacja jest dopuszczalna z uwagi na bezpieczeństwo państwa? W Polsce nie ma żadnego przepisu, który zabraniałby wspólnego podróżowania najważniejszym osobom w państwie.

Inaczej jest w USA - tam przepisy ściśle regulują, jaka jest kolejność przejmowania władzy w sytuacjach kryzysowych, a prawo zabrania, by 20 osób z listy sukcesorów przebywało w jednym miejscu. Podobnie działają np. międzynarodowe koncerny. Członkowie zarządu firmy doradczej Ernst&Young mają zakaz wsiadania do jednego samolotu.

Podziel się