Irlandzka agencja odpowiedzialna za bezpieczeństwo żywności uznała, że nie ma potrzeby wycofywania ze sprzedaży skażonej dioksynami wołowiny.
Agencja uznała, że choć poziom dioksyn w wołowinie przekracza dwu- lub trzykrotnie dopuszczalny limit, nie stwarza zagrożenia dla zdrowia ludzi. W przypadku irlandzkiej wieprzowiny poziom skażenia przekraczał limit 80-200 razy, dlatego konieczne było wycofanie jej z rynku.
Według Komisji Europejskiej wieprzowina była eksportowana do 12 państw UE i kilku spoza Unii. Do Polski trafiło prawie 668 ton podejrzanego mięsa z Irlandii. W najbliższych dniach będą znane wyniki badań, które wyjaśnią, czy wieprzowina jest skażona. Służby weterynaryjne ustaliły, że trzej importerzy przekazali wieprzowinę do 28 zakładów zajmujących się przetwórstwem w dziewięciu województwach. Zatrzymano część mięsa.
Republika Irlandii jest ważnym światowym eksporterem wieprzowiny. Obroty hodowców trzody chlewnej sięgają 400 mln euro rocznie, z czego eksport przynosi 250 mln euro. Na początku tygodnia z półek sklepowych w 25 państwach wycofano mięso i produkty wyprodukowane po 1 września o łącznej wartości 125 mln euro.
Farmerzy i producenci mięsa oraz przetworów żądają od rządu, by zrekompensował im poniesione straty. Zabiegają o pomoc w wysokości ok. 100 mln euro. Od jej otrzymania uzależniają wznowienie produkcji.
Irlandzki rząd prowadzi rozmowy z hodowcami trzody i przedstawicielami zakładów, żeby odblokować ubój i produkcję.
Centrala związkowa SIPTU obawia się, że do świąt Bożego Narodzenia pracę może stracić nawet do 6 tys. pracowników branży mięsnej. Na razie w Irlandii zostało czasowo zwolnionych ok. 2 tys. pracowników zakładów uboju zwierząt i przetwórstwa mięsnego.