Oświadczenie byłego agenta - Lech Wałęsa nie współpracował

alx, Gazeta,pl
09.12.2008 , aktualizacja: 09.12.2008 18:08
A A A Drukuj
Lech Wałęsa Fot. Beata Kitowska / AG Fot. Beata Kitowska / AG Lech Wałęsa
Na swojej stronie internetowej Lech Wałęsa umieścił oświadczenie Edwarda Graczyka, agenta SB, który w 1970 r. miał rzekomo złamać przywódcę Solidarności. W oświadczeniu były agent pisze, że Wałęsa nie sporządzał dla niego żadnych relacji i nigdy nie był opłacany przez służby bezpieczeństwa.
Edward Graczyk, zdjęcie pochodzi z książki
Edward Graczyk, zdjęcie pochodzi z książki "SB a Lech Wałęsa"
Oświadczenie Edwarda Graczyka
Oświadczenie Edwarda Graczyka

Przeczytaj pełną treść oświadczenia byłego agenta SB



Potwierdza to informacje "Gazety Wyborczej", z których wynika, że protokół zeznania Graczyka w śledztwie IPN liczy ok. 1,5 strony. W zeznaniu były funkcjonariusz stwierdził, że rozpoznaje jedno pokwitowanie pieniędzy, które dał Wałęsie. Ale tłumaczy, że są to pieniądze, które były przeznaczone na wyjazd Wałęsy do Warszawy na spotkanie z Gierkiem.

Wyznanie esbeka

Jak napisał Graczyk, "wszystkie rozmowy z Lechem Wałęsą były przesłuchaniami w czasie których był on poddawany oczywiście presji właściwej dla tej formy wywiadowczej".

- Nigdy nie uzyskałem od Lecha Wałęsy żadnej deklaracji współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, ani nigdy w czasie tych rozmów czy przesłuchań nie było mowy o werbunku Lecha Wałęsy do współpracy z organami PRL - wskazał. - Zaprzeczam kategorycznie twierdzeniu, abym był tą osobą, która zwerbowała Lecha Wałęsę - podkreślił.

Graczyk napisał także, że z jego wiedzy operacyjnej wynika, że żaden inny pracownik organów bezpieczeństwa PRL nie uzyskał od Wałęsy zgody lub deklaracji współpracy agenturalnej czy jakiejkolwiek innej. Jak ocenił, fakt taki byłby mu "natychmiast znany, jako informacja niezbędna w pracy wywiadowczej".

- Wobec braku jakiejkolwiek deklaracji współpracy z organami PRL wykluczone jest, abym przekazywał Lechowi Wałęsie środki finansowe jako wynagrodzenie, czy zwrot kosztów podróży, skoro przesłuchania odbywały się w mieście jego zamieszkania tj. w Gdańsku, a zwrot kosztów należał się tylko w razie dojazdu z innej miejscowości - napisał.

IPN ujawnia

Kilka dni temu IPN ujawnił protokół przesłuchania Graczyka z 19 listopada - jako świadka w śledztwie IPN w sprawie fałszowania przez SB akt mających dowodzić, że Wałęsa był agentem o pseudonimie "Bolek". Graczyk zeznał, że nie dostawał "żadnych pokwitowań" od Wałęsy, a także, że w dokumentach, które sporządzał, Lechowi Wałęsie był przypisany pseudonim Bolek.

Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk w wydanej przez IPN książce pt. "SB a Lech Wałęsa" napisali, że Graczyk w 1970 r. zwerbował Lecha Wałęsę jako agenta. Napisali w niej także, że agent już nie żyje.

Historyk IPN: to niepoważne

Cenckiewicz stwierdził, że "oświadczenie Graczyka stoi w sprzeczności z tym, co powiedział on prokuratorom IPN zeznając 19 listopada b.r.

Oświadczenie Graczyka Cenckiewicz nazwał "śmiesznym i niepoważnym". - Kompletny galimatias, wszystko pomieszane, np. miesza kryptonim z pseudonimem - powiedział historyk. Te wywody można obalić argumentami naukowymi - dodał.

Podziel się