Negocjacje z niemiecką delegacją bez konkretów

tan, PAP, Gazeta.pl
09.12.2008 , aktualizacja: 09.12.2008 14:32
A A A Drukuj
Bez konkretów po spotkaniu z niemiecką delegacją, prowadzoną przez kanclerz Angelę Merkel, która gościła u premiera Tuska w Warszawie. Mimo potężnego składu (przyjechało 5 niemieckich ministrów, w tym spr. zagranicznych i wewnętrznych) stanęło tylko na "kolejnym kroku bliżej", jeśli chodzi o porozumienie ws. pakietu energetyczno-klimatycznego.
Angela Merkel i Donald Tusk w Warszawie będą rozmawiali m.in. o stosunkach dwustronnych
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Angela Merkel i Donald Tusk w Warszawie będą rozmawiali m.in. o stosunkach dwustronnych
Angela Merkel z Donaldem Tuskiem w Warszawie
Fot. Czarek Sokolowski AP
Angela Merkel z Donaldem Tuskiem w Warszawie
Angela Merkel i Donald Tusk w Warszawie będą rozmawiali m.in. o stosunkach dwustronnych
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Angela Merkel i Donald Tusk w Warszawie będą rozmawiali m.in. o stosunkach dwustronnych
Kanclerz Merkel przywiozła z sobą delegację, która pozwalała wróżyć potężny sukces. Negocjacji na takim szczeblu nie prowadziliśmy z Berlinem co najmniej od wyborów w 2005 roku (wygranych przez PiS). Mimo dużych nadziei stanęło tylko na ogólnikach i pustych hasłach. Kwestia losu pakietu energetyczno-klimatycznego, tego czy zostanie przyjęty, a jeśli tak, to jaki kształt przybierze, pozostaje przed szczytem otwarta.

- Miewamy różne interesy, ale znaleźliśmy sposób żeby rozmawiać o naszych sytuacjach trudnych. Jesteśmy dobrej myśli - podsumowali kanclerz Merkel i premier Tusk negocjacje "na ostatni gwizdek" przed unijnym szczytem w Brukseli.

Tusk podkreślił jednak, że tego rodzaju spotkania pozwalają doskonalić nasze relacje z Berlinem. - Podsumowaliśmy te spotkania i mogę powiedzieć, że relacje mogą być przykładem dla całej Europy - podkreślał Tusk.

Oboje politycy mówili o "zrozumieniu" dla wzajemnych postulatów dodając, że są "ostrożnymi optymistami".

Unijny szczyt, na którym będą przedstawiciele wszystkich państw członkowskich, rozpoczyna się w czwartek i potrwa dwa dni.

Pakiet blokujący emisję CO2

Negocjacje w sprawie pakietu klimatycznego, który ma doprowadzić do redukcji emisji dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 roku, są na finiszu. Decyzja może zapaść podczas zbliżającego się szczytu UE.

Do podpisania dokumentu dąży Francja, przewodząca w tym półroczu pracom Unii. Polska, produkująca energię prawie wyłącznie z węgla, nie zgadza się na samotne poniesienie kosztów odejścia od tej technologii. Ważny dla nas byłby fundusz solidarnościowy, gdyby Unia zechciała go przyjąć. Przeszkodą jest jednak kryzys finansowo-gospodarczy, który w ogromnej mierze dotyka gospodarkę Niemiec.

Komisja Europejska proponuje, aby od 2013 roku wszystkie pozwolenia na emisję CO2 były kupowane na otwartej aukcji, m.in. przez przedsiębiorstwa energetyczne. Polska sprzeciwia się temu rozwiązaniu, twierdząc, że doprowadziłoby do drastycznych podwyżek cen energii.

Co z Traktatem?

Zarówno premier, jak i kanclerz Niemiec byli pytani na wspólnej konferencji prasowej, kiedy te dwa kraje zakończą proces ratyfikacyjny Traktatu z Lizbony. W Polsce brakuje podpisu prezydenta, zaś w Niemczech sprawą traktatu zajmuje się Trybunał Konstytucyjny.

Tusk podkreślił, że Polsce brakuje tylko "jednego ważnego podpisu" prezydenta. - Będę przekonywał prezydenta Kaczyńskiego, aby ten podpis znalazł się jak najszybciej pod Traktatem Lizbońskim - zapowiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że nie chodzi mu o to, iż zależy na tym osobiście prezydentowi Francji Nicolasowi Sarkozy`emu. - Chociaż rzeczywiście nie ma w tym nic złego, jeśli ułatwiamy sobie życie w Europie, ale oczywiście nie satysfakcja osobista, czy polityczna prezydenta Francji jest tutaj kluczowa, tylko oczywisty, bezdyskusyjny interes Polski i Unii Europejskiej - argumentował Tusk.

Zdaniem szefa rządu, ten interes polega na tym, aby Traktat został jak najszybciej przyjęty przez wszystkie kraje członkowskie i żeby wszedł w życie.

- Dlatego mam nadzieję, że Polska nie będzie tutaj w pozycji państwa przedostatniego - podkreślił Tusk.

Z kolei kanclerz Niemiec podkreśliła, że Traktat z Lizbony leży w Trybunale Konstytucyjnym. - Nie mamy wpływu na szybkość podejmowania decyzji przez ten Trybunał, musimy na jego decyzje poczekać - mówiła Merkel. - Mam nadzieję oczywiście, że otrzymamy potwierdzenie tego Traktatu i możemy złożyć odpowiednie akty ratyfikacyjne tak jak trzeba - dodała.

Podziel się