Dziesiątki zatrzymanych, ranni policjanci. Grecja w ogniu

Dzisiaj w Atenach odbył się pogrzeb nastolatka zastrzelonego trzy dni temu przez policję. W greckiej stolicy i Salonikach wciąż trwają zamieszki. Manifestacje przeciwko brutalności policji szybko przerodziły się w uliczne rozruchy.
Rano doszło do spotkania prezydenta Karolosa Papouliasa i premiera Kostasa Karamanlisa. Premier poinformował Papouliasa o rozwoju sytuacji. Zaapelował jednocześnie do świata politycznego o zgodne potępienie zamieszek. Kostas Karamanlis ma spotkać się dzisiaj z przywódcami głównych partii politycznych Grecji. W trakcie wczorajszych zamieszek w Atenach aresztowano 87 osób. Rannych zostało 12 policjantów. Nie oszacowano jeszcze strat.- pisze dziennik ''Kathimerini''

Polski MSZ ostrzega

W związku z niepokojami w głównych miastach Grecji rozprzestrzeniającymi się na cały kraj, polski MSZ zaleca zachowanie ostrożności w poruszaniu się po centralnych punktach Aten, Salonik, Larisy oraz miast Krety. Polskie ministerstwo przypomina, że 10 grudnia w Grecji planowany jest strajk powszechny i demonstracje na terenie całego kraju. MSZ sugeruje unikanie miejsc zgromadzeń i przestrzega o możliwych trudnościach podczas pobytu w Grecji w bieżącym tygodniu (tj. 8-12 grudnia).

Niespokojna noc



W Atenach zamieszki trwały całą noc. Nad ranem w studenckiej dzielnicy demonstranci starli się z policją. W okolicy tamtejszej politechniki ponad setka młodych ludzi obrzuciła funkcjonariuszy kamieniami i "koktajlami Mołotowa". W odpowiedzi mundurowi użyli gazu łzawiącego. Ateńska policja informuje, że w pozostałych częściach miasta jest spokojniej, choć demonstranci zdemolowali tam wiele witryn sklepów, banków i urzędów. Starcia młodzieży ze służbami porządkowymi miały także miejsce w Salonikach, szczególnie w północnej części miasta i kilku mniejszych greckich miejscowościach.

W poniedziałek wieczorem premier Kostas Karamanlis zwołał spotkanie kryzysowe gabinetu. Szef greckiego rządu wezwał protestujących do zakończenia najburzliwszych od dekady zamieszek. W mediach pojawiły się pogłoski, że rząd rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego, jednak rzecznik gabinetu zdementował je.

Grecy demonstrowali przeciwko brutalności policji także poza granicami kraju. Do protestów greckiej społeczności doszło między innymi przed konsulatami w Berlinie i Londynie. W związku z zastrzeleniem 15-latka zatrzymano dwóch funkcjonariuszy. Jednemu z nich postawiono zarzut zabójstwa.

Nazwisko 15-latka na transparentach

O godz. 15 w Atenach (o 14 czasu polskiego) pochowano 15-latka zastrzelonego przez policjantów. Wczoraj przeprowadzono sekcję zwłok chłopaka - poinformował sekretarz prasowy polskiej ambasady w Atenach Sławomir Misiak. Stwierdzono jedynie, że chłopak zginął od kuli. Dopiero badania balistyczne wykażą czy kula trafiła go bezpośrednio czy był to rykoszet.

Według wcześniejszych informacji, zabity chłopak był w grupie 30 osób, które zaatakowały policyjny radiowóz. Grecki dziennikarz Christos Michaelides powiedział jednak w telewizji BBC, że nastolatek nie był anarchistą, a na miejscu tragedii znalazł się przypadkiem.

Młodzi są bardzo, bardzo źli

Setki demonstrantów starły się z policją przed siedzibą parlamentu w Atenach. Przez kilka godzin w centrum Aten trwała regularna bitwa między młodymi ludźmi a policją. Funkcjonariusze zdołali nie dopuścić do zajęcia przez protestujących budynku parlamentu i wyparli ich na pobliski plac. Tam manifestanci zniszczyli resztki sklepów, jakie ostały się po ostatnich demonstracjach. Właściciele sklepów są zrozpaczeni. - W demokracji jest wiele innych sposobów, by powiedzieć, co się myśli. Niekoniecznie trzeba palić własność innych ludzi - mówił BBC sklepikarz, który już drugi raz padł ofiarą ataków.

- Jako premier chcę podkreślić, że nie pozwolę, by krajem zawładnęła anarchia. Całkowicie potępiam wykorzystywanie tego typu incydentów do takich występków przeciw prawu - oświadczył tymczasem grecki premier Kostas Karamanlis.

Opozycyjni socjaliści zażądali dymisji greckiego rządu.