Nowak dodał, że Kancelaria Premiera nie chce w tej sprawie dopuścić do takiego zamieszania, do jakiego doszło podczas ostatniego unijnego spotkania. W opinii Sławomira Nowaka, prezydent przekracza swoje kompetencje w tej sprawie. - To była sytuacja nienormalna - ocenił minister.
Wczoraj
Lech Kaczyński wysłał do Kancelarii Premiera list, w którym poinformował premiera o zamiarze wzięcia udziału w szczycie energetyczno - klimatycznym w Brukseli w czwartek i piątek. - Przyjęliśmy to do wiadomości - zaznaczył. W piśmie prezydent wyraził nadzieję, że w grudniowym spotkaniu przywódców państw i rządów Unii weźmie udział także premier.
Według Nowaka głównym tematem szczytu będzie pakiet klimatyczno-energetyczny. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy kolejnym tematem na szczycie będzie kryzys finansowy - jeśli tak to obok szefa MSZ będzie też - według niego - potrzebny minister finansów.
Do podpisania pakietu dąży
Francja, przewodząca w tym półroczu pracom Unii. Polska, produkująca energię prawie wyłącznie z węgla, nie zgadza się na samotne poniesienie kosztów odejścia od tej technologii. Zabiegamy o przyjęcie funduszu solidarnościowego. Przeszkodą jest jednak kryzys finansowo-gospodarczy, który w ogromnej mierze dotyka gospodarkę Niemiec.
"Nie będzie kłopotu z krzesłami" Nowak pytany o ewentualne spotkanie premiera z prezydentem przed szczytem UE, powiedział, że takie spotkania zawsze miały miejsce. - Nie robiłbym z tego żadnej sensacji (...) sądzę że do takiego spotkania również dojdzie, zapewne premier o takie spotkanie też wystąpi - zaznaczył. Zapewnił też, że nie będzie kłopotu z "krzesłami" dla delegacji polskiej w Brukseli.
Jak ocenił, w trakcie głównych obrad nad pakietem klimatycznym, niezbędna jest obecność premiera i szefa MSZ. - Mam nadzieję, że prezydent, tak jak ostatnio, będzie wychodził i ustępował miejsca ministrowi finansów albo spraw zagranicznych, bo ich merytoryczna pomoc jest wówczas bardzo potrzebna - powiedział Nowak.
Według szefa MSZ Radosława Sikorskiego, to rząd, a nie prezydent będzie rozliczany za ewentualny wzrost cen prądu, związany z pakietem klimatycznym. - Dlatego rząd powinien mieć w tej sprawie (na szczycie) wolną rękę - ocenił Sikorski we w Radiu ZET.
Szef MSZ przyznał też, że ustawą kompetencyjną nie da się zmienić konstytucji, która - jak ocenił - jest nieprecyzyjna. - Niestety teraz mamy trochę taki
samochód z dwiema kierownicami - podział wewnątrz władzy wykonawczej - zaznaczył.