Palikot kończy atakować prezydenta. Zrobiło mu się go szkoda

dżek
05.12.2008 , aktualizacja: 05.12.2008 21:30
A A A Drukuj
Janusz Palikot Fot. Tomasz Wawer / AG Janusz Palikot
- Lech Kaczyński ma 3 proc. poparcia. Nie ma sensu się nim zajmować - oświadczył Janusz Palikot w programie "Piaskiem po oczach" w TVN. To nie jedyny powód zmiany frontu - idą święta. Poseł postanowił przestać z tej okazji krytykować prezydenta.
Takiej deklaracji po pośle Palikocie nie spodziewał się nikt. Gość programu "Piaskiem po oczach" oświadczył, że współczuje prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. - Wszystko jest przeciwko niemu. Wizyta pary prezydenckiej w Azji obfitowała w niefortunne zdarzenia. Nieszczęśliwie się złożyło, że rozchorował się cesarz, były turbulencje podczas lotu, samolot zamarzł, odwołano wizytę w Korei. To jest suma nieszczęść. Ja już nie mam siły moralnej, psychicznej i odwagi, żeby dokładać prezydentowi - stwierdził poseł Palikot. - Jakoś czuję się współwinny za los, który go spotkał. To, co się wydarzyło w Azji to jakiś kosmologiczny, kosmiczny wymiar przeciwności wobec Pana Prezydenta - mówił Palikot.

Wszystko wina Jarosława

Poseł PO nie omieszkał też poszukać głębszych powodów tej lawiny nieszczęść - Prezydent jest ofiarą też swojego brata, który się za nim schował. Pojechał przecież do Azji, żeby nie spotkać się z Lechem Wałęsą, bo tego nie akceptuje Jarosław Kaczyński. I żeby nie spotkać się z Sarkozy'm, bo nie może podpisać Traktatu Lizbońskiego. Można by mnożyć strategiczne punkty Jarosława Kaczyńskiego, które prezydent realizuje na co dzień - rzucił poseł.

Palikot powtórzył kilkakrotnie, że współczuje prezydentowi, życzy mu dobrych świąt, szczęśliwego powrotu do Polski i dobrego życia z dala od brata.

Palikot bierze na tapetę drugiego z braci

To nie pierwsza deklaracja Palikota o nieagresji. Poseł długo bez krytyki prezydenta nie wytrzymywał. Tym razem przekonuje, że będzie inaczej - Atakowanie prezydenta nie ma sensu i nie ma też powodów politycznych - powiedział Palikot - Dziś dokonał się przełom. Z okazji świąt Bożego Narodzenia nie będę atakował pana prezydenta przez kilka miesięcy. Obiecuję, że tak będzie. Skoncentruję się na Jarosławie Kaczyńskim i PiS-ie, a odpuszczam Lecha Kaczyńskiego - podkreślał z cała siłą.

Poseł nie przyniósł do studia części ciała żadnych zwierząt, wibratorów czy innych gadżetów. Nie miał na sobie koszulek z prowokacyjnymi napisami. Mówił spokojnie, z troską. - Jestem wyrzutem sumienia całej klasy politycznej. Mi nie zależy na karierze - nie chcę być premierem, prezydentem. Chcę zmienić kilka przepisów i spuścić trochę powietrza w klasie politycznej i zdemokratyzować ją - powiedział poseł.

Ostry język posła

Janusz Palikot to dyżurny skandalista Platformy Obywatelskiej. Jego widowiskowe wystąpienia budziły liczne kontrowersje i masę komentarzy. Nieraz gęsto musieli się za niego tłumaczyć parlamentarni koledzy. Palikot też nierzadko stawał przed komisje etyki poselskiej.

Ale i najwięcej emocji budziły jego wypowiedzi na temat Lecha Kaczyńskiego.

"Nigdy nie będziemy mieli gorszego prezydenta", "prezydent ma Alzheimera", "apeluję do prezydenta, żeby wytrzeźwiał", "uważam prezydenta za chama" - to tylko niektóre z wypowiedzi-kwiatków posła Palikota.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości odsądzali posła PO od czci i wiary i zgłaszali do prokuratury doniesienia o przestępstwie, czyli o "znieważaniu prezydenta". Prokuratura jednak nieustannie odrzucała te wnioski i nie chciała wszczynać śledztwa lub umarzała je.

Podziel się