Lech Kaczyński w Azji - Słońce Peru II?

Monika Margraf, współpraca: Karolina Nowak, TOK FM, wideo: Mikołaj Tocki
05.12.2008 , aktualizacja: 05.12.2008 17:30
A A A Drukuj
Wizyta Prezydenta RP w Mongolii Fot. prezydent.pl Wizyta Prezydenta RP w Mongolii
Po siedmiu dniach azjatyckiej podróży Lecha Kaczyńskiego wiemy, że zepsuł się jego samolot, a podczas lądowania w Seulu wpadł w turbulencje. Pamiętamy, że założenie kimona zajęło prezydentowej pół godziny. Nie wiemy natomiast, co Lech Kaczyński uzyskał dla Polski. Sprawdziliśmy dziś, co prezydent załatwił w Azji. A raczej - czego nie załatwił.
Pierwsza Dama Maria Kaczyńska ubrana w tradycyjny strój japoński - kimono, pozuje do zdjęcia w Tokio
Fot. Jacek Turczyk / PAP
Pierwsza Dama Maria Kaczyńska ubrana w tradycyjny strój japoński - kimono, pozuje do zdjęcia w Tokio
Wizyta Prezydenta RP w Mongolii
Fot. prezydent.pl
Wizyta Prezydenta RP w Mongolii
Prezydent Lech Kaczyński w Japonii
Fot. prezydent.pl
Prezydent Lech Kaczyński w Japonii
GALERIA ZDJĘĆ


Lech Kaczyński podkreśla swoją aktywność w polityce zagranicznej. Tymczasem jego wizyta w Azji kojarzyć się będzie głównie z problemami z samolotem. Image Lecha Kaczyńskiego ratowała pani prezydentowa, która wystąpiła w Japonii w pięknym kimonie - dzięki temu telewizje miały coś do pokazania z pobytu prezydenta w Japonii.

Co robił prezydent w Azji

W Mongolii Lech Kaczyński podpisał z prezydentem Enkhbayarem deklarację o współpracy i odebrał doktorat honoris causa uniwersytetu w Ułan Bator. Przy okazji zaznaczył, że polskie władze są podzielone ws. polityki wobec Mongolii. Wbrew planom Radosława Sikorskiego, Lech Kaczyński opowiedział się za utrzymaniem ambasady RP w Mongolii.

Po problemach z samolotem prezydentowi udało się z opóźnieniem dotrzeć do Japonii, z programu wypadło przez to kilka punktów. Dodatkowo, z powodu choroby cesarza Akihito Lech Kaczyński nie mógł się z nim spotkać. W środę rano, po zwiedzeniu Kioto i spotkaniu z tamtejszym gubernatorem, Lech Kaczyński wyjechał do Tokio szybkim pociągiem Shinkansen. W Tokio nadał krzyże komandorskie dwóm polskim księżom pracującym w Japonii. Wczoraj nasz prezydent spotkał się z premierem i szefem dyplomacji Japonii.

Dziś w Korei Płd. podpisał z prezydentem Lee Myung-bakiem program wykonawczy do umowy o współpracy kulturalnej, jutro spotka się z koreańskim premierem. Przed odlotem miał wydać przyjęcie w hotelu w Seulu. Jednak impreza została odwołana i w sobotę przed północą polska delegacja będzie już w kraju.

Kancelaria odmawia wypowiedzi dziennikowi "Nikkei"

Wartość inwestycji Japonii i Korei Płd. w Polsce wzrasta (np., wg Japońskiej Izby Gospodarczej, rzeczywista wartość japońskich inwestycji osiągnęła ponad miliard dol.). Czy wizyta prezydenta mogłaby jakoś umocnić relacje gospodarcze Polski z tymi państwami i zachęcić następnych inwestorów?

Jak ocenia Katarzyna Gontarczyk, korespondentka japońskiego dziennika ekonomicznego "Nikkei", wizyta naszego prezydenta pod tym względem zorganizowana była słabo. Przynajmniej według informacji, jakie udostępnia jego kancelaria.

- Chcieliśmy dowiedzieć się, jakie gospodarcze korzyści może przynieść ta wizyta, z kim prezydent chce rozmawiać i jakich ekspertów bądź przedstawicieli biznesu weźmie ze sobą. Nie udzielono nam wypowiedzi - nie tylko samego prezydenta, ale też nikogo z jego kancelarii - mówi Gontarczyk. - Wizyta, jak widać, przeprowadzana była bardzo kurtuazyjnie - dodaje.

Kogo Lech Kaczyński mógłby wziąć ze sobą w podróż do Azji? Przede wszystkim doradców ekonomicznych, a także delegację przedsiębiorców.

Tymczasem w Krajowej Izbie Gospodarczej, która organizuje delegacje przedsiębiorców na wyjazdy przedstawicieli władz, Kancelaria Prezydenta nie zgłosiła żadnego zapotrzebowania na grupę, która towarzyszyłaby Lechowi Kaczyńskiemu w Azji. Izba często organizowała takie delegacje na podróże Aleksandra Kwaśniewskiego, od kiedy prezydentem jest Lech Kaczyński robi to rzadziej. Ostatnio organizowała grupy przedsiębiorców głównie na prośbę marszałka Senatu, delegacja taka towarzyszyła Bogdanowi Borusewiczowi np. podczas jego wizyty w Algierii.

Lech Kaczyński w Azji - Słońce Peru II?

Pierwszego grudnia w programie Tomasz Lis na żywo Donald Tusk powiedział, że drugim największym błędem, który popełnił jako premier, było milczenie nt. znaczenia wizyty w Peru, głównie gospodarczego. - Jak pamiętacie, wróciłem stamtąd na zdjęciach w czapeczkach i jako słońce Peru - mówił premier.



Komentatorzy w kuluarach już ironizują, że Tusk w Peru wypadł lepiej niż Kaczyński w Japonii, Mongolii i Korei Południowej.

Choć wizyta była mało efektywna dla rozwoju stosunków gospodarczych, mogłaby ocieplić relacje polityczne i wzmocnić prezydenta wizerunkowo. Nic z tego - wizyta nie przyniosła żadnych konkretów, a w dodatku była pechowa.

- Świadczy o tym np. choroba dyplomatyczna cesarza Japonii - ocenia w rozmowie z TOK FM dr Wojciech Jabłoński. - A prezydent Sarkozy, który odwiedza w sobotę Polskę, został potraktowany przez Lecha Kaczyńskiego dokładnie tak samo, jak prezydenta Polski potraktował cesarz Japonii. Bilans: mnóstwo niesmaku i zero korzyści - ocenia politolog.



Politycy o wizycie Lecha Kaczyńskiego w Azji

Platforma Obywatelska - jak Jabłoński - nie pozostawia na prezydencie suchej nitki:



Co na to inni politycy? PiS broni prezydenta, twierdząc, że umocnił pozycję Polski w Azji.



Według SLD każda taka wizyta jest cenna. - W Mongolii jest bardzo wielki kapitał sympatii politycznej do Polski. Tam jest wielu polskich absolwentów, nasi geolodzy prowadzą tam badania - podkreśla Tadeusz Iwiński i dodaje: - Popieram tego typu wyjazdy do pozornie odległych państw, ponieważ świat się globalizuje i nie ma Europy. Jest Eurazja. Takie wizyty są potrzebne.

O podsumowaniu azjatyckiej podróży prezydenta słuchaj też w radiu TOK FM

Podziel się