- Trzynastoletnie dziewczynki w zderzeniu z gestapo wytrzymywały potworne tortury, więc nie ma tutaj o czym mówić - powiedział w "Sygnałach Dnia"
Jarosław Kaczyński. Wcześniej prezes
PiS z sejmowej mównicy ogłosił, że Stefan Niesiołowski "sypał kolegów" podczas przesłuchań w sprawie organizacji Ruch.
Na forach internetowych zawrzało. Pod naszymi tekstami pojawiają się skrajne opinie. Niektórzy w ostrych słowach krytykują zachowanie Stefana Niesiołowskiego podczas przesłuchania, inni nie zostawiają suchej nitki na Jarosławie Kaczyńskim. Jednak w jednej kwestii większość naszych internautów jest zgodna: forma i sposób, w jaki Jarosław Kaczyński skomentował przeszłość Stefana Niesiołowskiego jest skandaliczny.
"To obraza Sejmu" "Panie Kaczyński! To co zaprezentował Pan wczoraj w Sejmie jest obrazą tej instytucji i zaprzeczeniem słów z których składa się nazwa Pana partii" - komentuje na forum
Kropka9991.
"Wystąpienie Prezesa PiS-u wielu Polaków (...) traktuje jako hańbę polskiego parlamentu. I to wszystko co możemy na ten temat powiedzieć" - uważa Gregory701.
"Tu nie chodzi o Niesiołowskiego" Zdaniem wielu internautów, użycie porównania do gestapo jest nie do przyjęcia.
"Niesiołowski nie był bohaterem (...), nie jest na pewno mężem stanu i wzorem kultury i etyki poselskiej. Ale tu nie chodzi o Niesiołowskiego tylko po prostu CHORE porównanie z 13-letnią dziewczynką przesłuchiwaną przez gestapo. (...) Po prostu hańba i absolutny brak szacunku dla osób przesłuchiwanych i mordowanych przez gestapo" - pisze
g.r.a.f.z.e.r.o.
"To karygodne" "Donosił/nie donosił g... mnie to obchodzi. Ale porównanie do 13-latki przesłuchiwanej przez gestapo jest nawet nie 'nie na miejscu' a wręcz karygodne. Za coś takiego polityk w normalnym kraju byłby skończony - uważa Pan_glosny.
"Wykorzystywanie (...) męczeństwa dzieci katowanych przez Gestapo do politycznych zagrywek jest obrzydliwe. Innego określenia nie znajduję" - pisze
Treblig.
"Jestem naprawdę strasznie oburzony ta wypowiedzią. Pan Niesiołowski, to porównanie to wielka podłość" - pisze
Mizary.
"Trzeba samemu znać taką presję" Internauci zwracają uwagę także na fakt, że jeśli ktoś nie miał podobnych doświadczeń, nie powinien publicznie oceniać zachowania danej osoby.
"Chcąc oceniać czyjeś zachowanie pod presją, trzeba samemu znać taką presję. Ja znam. Byłem więźniem moczarowców w 1968 r. i poznałem ich metody. Jedynym sensownym wyjściem było całkowite milczenie. Próba wyprowadzenia ich w pole nic nie dawała, całymi nocami brali w krzyżowy ogień pytań i punktowali wszystkie nieścisłości. Dlatego w kilka lat później KOR wydał instrukcję, jak należy zachować się podczas przesłuchania. Ale w 1968 i 1970 r. takiej instrukcji nie było i schwytany był zdany na konfrontację z doświadczonymi oprawcami. A czy nikogo nie zastanawia, że Niesiołowski dostał wówczas 7 lat więzienia, najwyższy wyrok w sprawie politycznej od roku 1956?" - pisze
Pantanal.
Jak usunąć nienawiść z debaty publicznej? "Swoboda debaty publicznej swobodą debaty publicznej, ale czas pomyśleć o mechanizmie demokratycznym, który skutecznie rozpoznawałby kategorie krytyki w debacie publicznej oparte na nienawiści i tą drogą dezawuował ich znaczenie" - pyta
Rekin2008.