Cypryjski hotel: Posłowie Karski i Zbonikowski po pijanemu zniszczyli wózek golfowy

Posłowie Karol Karski i Łukasz Zbonikowski podczas służbowego pobytu w hotelu w Limassol na Cyprze po pijanemu zniszczyli dwa wózki golfowe - poinformował TVN24. Karski stanowczo zaprzecza, że doszło do takiego incydentu. Pismo ze skargą i żądaniem 10 tys. euro odszkodowania adwokaci reprezentujący hotel złożyli polskiej ambasadzie w Nikozji.

PRZECZYTAJ: Jak opisali wyjazd posłów cypryjscy prawnicy



Karolina Romanowska, charge d'Affairs ambasady polskiej w Nikozji potwierdza w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że takie pismo wpłynęło 3 grudnia. Ambasada przekazała je do MSZ i Kancelarii Sejmu. Manager hotelu le Meridien mówi tylko, że "miało miejsce takie wydarzenie", ale nie chciał tej sprawy komentować.

Le Meridien: Tu bawił się poseł Karski | wideo


- 24 listopada w hotelu w miejscowości Limassol na Cyprze uczestniczyłem w pracach podkomisji praw człowieka Zgromadzenia Rady Europy - przyznaje Karski.

Kancelaria adwokacka reprezentująca ten hotel wysłała pismo do MSZ i Kancelarii Sejmu. Według pisma podczas pobytu w hotelu Karol Karski i Łukasz Zbonikowski z PiS upili się i w późnych godzinach wieczornych - bez zgody właściciela hotelu - bezprawnie zaczęli prowadzić dwa wózki golfowe. Posłowie spowodowali szkody oszacowane na 10 tys. euro. Kancelaria reprezentująca ten hotel domaga się odszkodowania.

Karski: Naciągacze znajdą się wszędzie

- Naciągacze znajdą się wszędzie - odpowiada na zarzuty Karski.

Karski: Nas tam nie było | wideo


Karski przyznaje, że rzeczywiście z posłem Zbonikowskim był na obradach podkomisji na Cyprze. - Obrady były krótkie. Wróciliśmy po nich do hotelu. Poseł Zbonikowski został zapytany przy wejściu jak się nazywa. Rano obsługa oskarżała nas, że zostały popełnione jakieś szkody. Pokazano mu jakiś wózek. Z tego co wiem to nie był golfowy, coś w rodzaju meleksu. - wspomina Karski.

- Jak mogliśmy prowadzić pod wpływem alkoholu jak to nie miało miejsca. Poprosiliśmy policję. Spotkanie w holu hotelu trwało ok. 15 minut. Sprawa została wyjaśniona. Zostaliśmy przeproszeni - twierdzi.

"To pomówienie"

Według pisma przedstawionego przez kancelarię adwokacką świadkami była ochrona hotelu, która złożyła formalną skargę do kierownictwa hotelu. Wezwano policję, która przeprowadziła śledztwo. Posłowie odmówili składania zeznań tłumacząc się immunitetem poselskim lub poddania się testowi DNA, do porównania ze śladami pozostawionymi na wózku golfowym.

- Rozmawialiśmy z policjantem. Była to rzeczowa rozmowa. Immunitet poselski nie obowiązuje za granicą. Po jej zakończeniu policjant stwierdził, że nie ma tu już nic do roboty - przekonuje poseł PiS. Samą sprawę Karski traktuje jako pomówienie.

Jego zdaniem obsłucha hotelu chce odsunąć od siebie odpowiedzialność za powierzone mienie. Posłowie zostali według niego posądzeni o udział w sprawie przez przypadek. - Brną dalej i próbują posądzić kogokolwiek - mówi Karski.

- Tak to bywa w tych południowych krajach - tak Karski skomentował sugestię dziennikarzy, że kancelaria adwokacka nie mogła rzucać na nich fałszywych oskarżeń. - Wiem, co robiłem, a czego nie robiłem - utrzymuje poseł.

Zbonikowski: To stek bzdur i szantaż

- To stek bzdur. Prawdą jest tylko to, że byliśmy z posłem Karskim na Cyprze - powiedział portalowi Gazeta.pl poseł Łukasz Zbonikowski. Zapowiedział, że będzie się bronił. - Najpierw muszę się pozbierać i to przemyśleć - dodał. Według niego sprawa ma charakter szantażu. Zapowiedział, że klub wyda w tej sprawie oświadczenie