Z powodu choroby cesarza Akihito odwołano zaplanowane na dziś spotkanie z polskim prezydentem.
Lech Kaczyński przyleciał do Japonii w nocy z wtorku na środę z Mongolii i wylądował w Osace z ośmiogodzinnym opóźnieniem, samolotem wyczarterowanym od mongolskich linii lotniczych. Prezydencki
Tu-154 uległ awarii i został unieruchomiony w Ułan Bator.
Głównym punktem pobytu w Japonii miała być audiencja u cesarza, na którą - jak twierdzili współpracownicy prezydenta Kaczyńskiego - czeka się nawet dwa lata. Dlatego właśnie prezydent nie chciał odwoływać tej wizyty, by spotkać się w Polsce z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym. Ten ostatni przybędzie do Gdańska na jubileusz 25-lecia wręczenia Nagrody Nobla Lechowi Wałęsie i liczył, że przy okazji zobaczy się z Kaczyńskim i namówi go do podpisania traktatu lizbońskiego.
Cesarz, który w końcu grudnia ukończy 75 lat, od dwóch tygodni skarży się na bóle w klatce piersiowej, a we wtorek wieczorem miał podwyższone ciśnienie i lekarze zdecydowali o anulowaniu wszystkich spotkań w środę i czwartek.
W piątek prezydent leci do Seulu.