- Ta wypowiedź pokazuje, że pan marszałek nie szanuje głowy państwa, nie ma poczucia solidarności, w tym narodowej, oraz że z zadziwiającą łatwością przyjmuje rosyjski punkt widzenia - powiedział Kaczyński oceniając wypowiedź Komorowskiego nt. incydentu w Gruzji. Jak podkreślił, to ostatnia kropla, która przepełniła kielich.
Wystąpienie J. Kaczyńskiego cały czas komentował z sali wicemarszałek Stefan Niesiołowski. W pewnym momencie prezes PiS powiedział: - Mogę tu przynieść pewną książkę i troszkę ją poczytamy publicznie. Będzie pan bardzo czerwony.
- Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób to naprawdę fatalna sprawa" - dodał prezes PiS. Jak tłumaczył później dziennikarzom "rzecz zna od wielu lat". - Jeśli ktoś robi z siebie nieustannie bohatera, a bohaterem nie był i prowadził działalność bez rozumienia i konsekwencji, a gdy przyszły konsekwencje zachował się tak jak się zachował powinien być w końcu publicznie zdemaskowany - powiedział Kaczyński.
- Nienawiść zalewa mu mózg - komentował Niesiołowski.
Jak ustaliła
TVN24, Jarosław Kaczyński miał na myśli publikację
IPN-u autorstwa Piotra Byszewskiego "Działania SB wobec organizacji Ruch". Za działalność w tej organizacji Niesiołowski został skazany na siedem lat więzienia.
Prorosyjski, bo z WSI Jak stwierdził w czasie debaty Kaczyński, prorosyjskość, jaką dostrzega u Komorowskiego, jest nie bez znaczenia, biorąc pod uwagę związki, jakie marszałek ma z WSI... - Marszałek musi być osobą, która jest poza wszelkimi podejrzeniami, jest przezroczysta. Wiele osób zainteresowanych życiem publicznym, w tym ja, nie wie, dlaczego pan marszałek jest tak silenie związany z WSI, dlaczego ich bronił, głosował jako jedyny poseł PO przeciw ich rozwiązaniu - mówił Kaczyński.
- To sprawa, łagodnie mówiąc, do wyjaśnienia - ocenił.
- Wystarczyłoby opisać jedno posiedzenie, gdy przewodniczy pan marszałek, usłyszeć jego mentorski-rezonerski styl, by zobaczyć, że Bóg nie obdarzył pana marszałka cechami potrzebnymi, by spełniać tę funkcję - mówił Kaczyński (w mentorskim stylu).
Czemu winny jest Komorowski? Prezes PiS wylicza Jak podkreślił, "owa mentorsko-rezonerska tendencja jest politycznie ukierunkowana". - Przeciw prawom opozycji. Chodzi o słowa, gesty, ale i przestrzeganie obyczajów parlamentarnych, ale i przestrzeganie prawa - mówił prezes PiS. Krytykował marszałka za to, że nie zarządza przerwy, gdy chce tego PiS i ogranicza w ten sposób prawa opozycji.
- Zbyt długo to trwa - powiedział prezes PiS dopatrując się w braku zgody marszałka na ciągłe przerwy "resentymentu w stosunku do PiS". Podobnie Kaczyński ocenia układanie porządku obrad wbrew woli swojej partii.
Szef PiS przypomniał
sprawę nieobecności Zbiory na posiedzeniu komisji regulaminowej. - Prawo do obrony w stosunku do pana posła Ziobro zostało złamane - dodał.
Bez podawania przykładów obwinił Komorowskiego o to, że pod naciskiem PO zgadza się na "bałagan legislacyjny", np. na pracę nad ustawami niezgodnymi z innymi ustawami. - To kwestia godności urzędu - ocenił Kaczyński.
Komorowskiemu dostaje się od PiS-u za Palikota W swym zawiłym wystąpieniu obarczył Komorowskiego winą za psucie polskiego życia publicznego.
- To, co czyni pan marszałek w tej izbie jest elementem czegoś bardzo niebezpiecznego dla naszego życia politycznego - mówił Kaczyński, zarzucając Komorowskiemu przyczynianie się do brutalizacji życia politycznego i cytując... wypowiedzi Palikota, Niesiołowskiego i Kopacz.
Kaczyński podkreślił, że troszczy się o to, by w polskim życiu politycznym "pewne granice nie były przekraczane". Dodał też, że Komorowski "nic w tej sprawie nie robi", choć "nikt nie zdejmie z Donalda Tuska odpowiedzialności za to".
Komorowski: Czy można mówić tak superpodle? - Insynuacje pod moim adresem dotyczące WSI i powiązań z Rosją to "potwarz i podłość" - powiedział marszałek Sejmu podczas debaty nad wnioskiem PiS o jego odwołanie.
- Czy można mówić podle, czy można mówić superpodle? - pytał Komorowski.
Jak dodał, w wypowiedzi Kaczyńskiego pojawiły się "insynuacje dotyczące WSI". - Pan zna moje życie, pan zna moje poglądy. To jest po prostu potwarz i podłość - ocenił.
Zaznaczył, że Kaczyński "mógłby nawet tak mówić", gdyby "nie miał na sumieniu" powołania na wiceministra sprawiedliwości w swoim rządzie Andrzeja Kryże, który - jak przypomniał - doprowadził do uwięzienia jego i Andrzeja Czumy (PO). - Niech pan rozliczy się z tą sprawą - dodał.
Komorowski tłumaczył się także ze swojej wypowiedzi o incydencie w Gruzji: "Jaka wizyta, taki zamach".
"Tak, to była ironia" - przyznał. Dodał, że gdyby miał świadomość, że to wywoła takie niezrozumienie, "pewnie użyłby innego określenia". - Dzisiaj to, co wiemy o incydencie w Gruzji, potwierdza w 150 proc. moje słowa - zaznaczył.
Komorowski podkreślił, że Rosję "jest za co krytykować", ale fałszywe oskarżenie o wywołanie incydentu "pomaga Rosji", a "szkodzi Gruzinom i Polsce".
- Intencją mojej wypowiedzi nie było w najmniejszym stopniu uchybienie prezydentowi Polski, tylko sformułowanie zarzutu pod adresem gospodarza tej wizyty, strony gruzińskiej - wytłumaczył.
- Było dla mnie rzeczą uwłaczającą, że prezydent gruziński niemal klepał polskiego prezydenta po plecach - dodał. - Nie życzę sobie tego, aby ktokolwiek Polskę w ten sposób protekcjonalny traktował - podkreślił Komorowski.
Komorowski odpowiada: Marszałek jak kapitan, którego połowa załogi wierci dziury Marszałek ma niesłychanie ograniczone możliwości w stosunku do parlamentarzystów, dostaje w prezencie to, co wybierze naród - uważa Komorowski. - Marszałek jest jak strażnik lub kapitan, który "płynie po wzburzonych morzach batalii politycznej". - Tyle, że to jest tak szczególny kapitan, którego połowa załogi ciężko pracuje, stawia żagle, ciągnie liny, a druga połowa wierci dziury w dnie okrętu - dodał.
Zdaniem Komorowskiego, nie może być dobrym marszałek pobłażliwy i wyrażający zrozumienie "dla ludzi, którzy chcą anarchizować życie parlamentu". Jak powiedział, z satysfakcją odnotowuje, że wniosek o jego odwołanie "nie jest wnioskiem opozycji, ale jednej partii opozycyjnej".
Niesiołowski: Uzasadnienie PiS miałkie i niesprawiedliwe Do wypowiedzi Kaczyńskiego odniósł się poseł PO Stefan Niesiołowski. Szef PiS zarzucił Komorowskiemu m.in., że toleruje brutalizację języka, "często osobiście udziela się w tej dziedzinie (...), a także toleruje tutaj osoby takie jak poseł Niesiołowski, poseł Palikot, poseł Nowak, poseł Karpiniuk, poseł Graś, minister Kopacz (...)".
Niesiołowski stwierdził, że sformułowania, które miał na myśli J. Kaczyński "generalnie cechuje to, że są umiarkowanie entuzjastyczne w stosunku do PiS". - Za te sformułowania innych ludzi odpowiedzialność marszałka jest wątła - dodał.
Ale - jak mówił wicemarszałek - nawet jeśli przyjąć taki tok myślenia, to Jarosław Kaczyski "był uprzejmy nazwać" swych oponentów m.in. KPP, łże-elity, ZOMO, a "demokratyczną Polskę był uprzejmy nazwać rywinlandem i ubekistanem". - Trzeba naprawdę nie lubić własnego państwa i pogardzać własnym narodem, żeby takich określeń używać - przekonywał Niesiołowski.
Niesiołowski powiedział również, że "wyprasza sobie tego typu insynuacje", że "jeśli ktoś ma inne zdanie o polskiej polityce wschodniej niż PiS, to jest agentem".
Odnosząc się do zarzutów PiS dotyczących wypowiedzi Komorowskiego o incydencie w Gruzji, w którym uczestniczył prezydent Lech Kaczyński, Niesiołowski powiedział, że "to był ironiczny komentarz". - Zły to znak, kiedy przestaje się rozumieć ironię - dodał.
Na zarzuty PiS, że marszałek Sejmu źle traktuje opozycję sejmową, Niesiołowski stwierdził, że Komorowski jest "przesadnie dobry". Jak dodał, "nieudolność to permanentne dopuszczanie do łamania regulaminu" i "zamienianie sali w anarchię". Według niego, marszałek Komorowski "broni Polski przed anarchią".
- Jaka buta u marszałka Komorowskiego? U człowieka pełnego kultury i pobłażliwości? Ta pobłażliwość jest przesadna - mówił Niesiołowski.
PiS wojuje z Komorowskim Wniosek o odwołanie marszałka Sejmu zgłosił PiS za słowa Komorowskiego wypowiedziane zaraz po ostrzelaniu konwoju prezydenta w Gruzji. - Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w
samochód, to trzeba ślepego snajpera; więc raczej wygląda to na coś bardzo niepoważnego, a przykrego - powiedział Komorowski w zeszły poniedziałek w "Sygnałach dnia".
To kolejna groźba ze strony PiS-u odwołania Komorowskiego. Już na początku kadencji Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie jest to dobry marszałek, składano też już wniosek o odwołanie. Wnioski takie jednak nie mają szans - PiS nie posiada większości koniecznej do odwołania marszałka.
- Wiem, jaka będzie reakcja Państwa, ale świat należy do cierpliwych, a oliwa sprawiedliwa: zawsze na wierzch wypływa - tak Kaczyński skończył dzisiejszą wypowiedź, wiedząc, że wniosek PiS-u nie ma szans.