Rząd chce skoncentrować środki w rezerwie solidarności społecznej

ms, PAP
2008-12-03 , aktualizacja: 03.12.2008 00:00
A A A Drukuj
Rząd chce skoncentrować pieniądze w tzw. rezerwie solidarności społecznej, gdyż światowy kryzys finansowy jest nieprzewidywalny nie tylko dla gospodarki, ale także dla procesów społecznych - tłumaczył minister finansów Jacek Rostowski odnosząc się do krytyki rządu przez opozycję.
"PiS chce zwiększyć wydatki na poszczególne pozycje wspomagające potrzebujących. Jest to dowód, że nie wie (PiS - PAP) na czym polega istota, że wchodzimy w okres, gdy bardzo nieprzewidywalne są nie tylko procesy gospodarcze, ale także społeczne" - powiedział szef resortu finansów.

Aleksandra Natalii-Świat zabierając głos w imieniu klub PiS powiedziała, że zapowiedź podniesienia akcyzy na alkohol i samochody może budzić skutki budżetowe. "Środki uzyskane, według deklaracji pana premiera, mają być przeznaczone na pomoc dla najuboższych ludzi, ludzi starych i rodziny wielodzietne" - mówiła. Zaznaczyła, że dotychczas koalicja odrzucała wszystkie propozycje PiS dotyczące działań osłonowych.

Według niej, niektóre zmiany wprowadzone przez rząd PO-PSL były niekorzystne, bo prowadziły do podniesienie podatków. Wyjaśniła, że chodzi o sposób odliczania ulgi prorodzinnej.

Zapowiedziała, że "by nie skończyło się na deklaracjach i pustych słowach" "PiS zaproponuje poprawkę, by "zaproponowana przez pana premiera kwota przeznaczona była na dożywianie dzieci, na wzrost zasiłków mieszkaniowych, zasiłków rodzinnych, dodatek dla najuboższych emerytów i rencistów".

Dodała, że wątpliwości budzi też poprawka rządu, w która przewiduje zmniejszenie dotacje na zabezpieczenie społeczne",. Chodzi o fundusz rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych - wyjaśniła.

"Pieniądze koncentrujemy w rezerwie solidarności społecznej, by je wydawać, tam gdzie będzie to bardziej potrzebne. Angażując te środki dziś nie będziemy mieli możliwości elastycznego zaangażowania i możliwości pomocy najuboższym w najtrudniejszych sytuacjach" - informował Rostowski.

Rostowski zgodził się, że nad niektórymi rozwiązaniami np. dotyczącymi obniżenia podatków pracował także PiS. Chodzi o obniżenie od 2009 r. stawek podatku dochodowego (PIT) do 18 i 32 proc., które uchwalił Sejm poprzedniej kadencji.

Minister powiedział jednak, że PiS "nic nie zrobił, by te obniżki podatków były bezpieczne". "Zostawiliście nam bombę z opóźnionym zapłonem" - powiedział w środę podczas sejmowej debaty nad projektem budżetu na 2009 r. Dodał, że podobnie było z obniżeniem składki rentowej, która jest tak ważna dla zmniejszenia bezrobocia.

Szef resortu finansów zwrócił uwagę, że dużo trudniejsze od obniżania podatków jest obniżanie wydatków.



Podziel się