Premier: Kupimy nowe samoloty. W procedurze przyspieszonej

asz, PAP
03.12.2008 , aktualizacja: 03.12.2008 13:56
A A A Drukuj
Premier Tusk nie wykluczył, że w ciągu "kilku, kilkunastu tygodni" zakupione zostaną nowe rządowe samoloty specjalne. Jak mówił, samoloty mogłyby zostać zakupione nie w drodze przetargu, a na podstawie decyzji Rady Ministrów. - Chylę czoła przed tak szybka decyzja premiera. Prezydent ją na pewno poprze - skomentował prezydencki minister Piotr Kownacki.
Donald Tusk
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Donald Tusk

Lech Kaczyński kontra samoloty - studium przypadków



Decyzje w tej sprawie, mówił szef rządu, będą najprawdopodobniej zapadać po powrocie prezydenta Lech Kaczyńskiego z wizyty w Azji.

- Rozmawialiśmy o tym z panem ministrem Klichem w - nomen omen - samolocie marki Jak. Niewykluczone, iż po powrocie prezydenta - ponieważ on także musi być współuczestnikiem tej decyzji z oczywistych względów, jako główny użytkownik samolotów specjalnych - podejmiemy decyzję o nadzwyczajnej procedurze, takiej bardzo przyspieszonej - mówił Tusk.

Jak wyjaśnił, chodzi o to, by nie organizować trwających miesiącami przetargów. - Decyzją Rady Ministrów dokonamy takiego zakupu błyskawicznie, nie jakiegoś szczególnie imponującego, ale takiego, który zapewni elementarne bezpieczeństwo, szczególnie prezydentowi. Po jego powrocie podejmiemy decyzję. Być może kwestię rozstrzygniemy w ciągu kilku, może kilkunastu tygodni - powiedział szef rządu.

Kownacki: Chylę czoła przed premierem

- Chylę czoła przed szybkością decyzji pana premiera - tak Piotr Kownacki skomentował w TVN24 zapowiedź premiera o przyspieszonej procedurze zakupu nowych maszyn. Powiedział, że prezydent z pełnym zrozumieniem podejdzie do takiej propozycji i na pewno ja poprze. Pytany o naprawę zepsutego w Mongolii TU-154 potwierdził, że samolot został naprawiony, czekają go jeszcze próby. - Nad ranem będziemy mieć stuprocentową pewność, że samolot jest sprawny. Jeżeli się potwierdzi dalsza podróż będzie możliwa - dodał.

Pytany, czy prezydent był zawiedziony, że nie spotka się z cesarzem Japonii powiedział, że Lech Kaczyński jest raczej rozżalony. - Choroba nie wybiera - dodał prezydencki minister. Poinformował, że prezydent nie wróci wcześniej do kraju, by spotkać się z przebywającym w tym czasie w Polsce prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym.

- To nie jest kwestia większej chęci spotkania z cesarzem Japonii niż prezydentem Francji. To kwestia elementarnych zasad w stosunkach międzynarodowych. Nie można pokazywać państwu, z którym utrzymujemy dobre stosunki, ze traktujemy go za mniej ważne - powiedział. Dodał, że podróż do Azji była przygotowywana od początku roku. - Nie została odwołana, bo prezydent Sarkozy zgłosił miesiąc temu chęć roboczej wizyty - przyznał. - Prezydent nie wróci do kraju wcześniej. Inne punkty nie ulegają przesunięciu - stwierdził.

Kłopoty z samolotem

Kłopoty techniczne z rządowym Tu-154 zakłóciły trwającą od niedzieli podróż Lecha Kaczyńskiego na Dalekim Wschodzie. W związku z awarią maszyny prezydent wraz z małżonką przybył do Japonii z 8-godzinnym opóźnieniem samolotem wyczarterowanym od mongolskich linii lotniczych.

Przed odlotem z Mongolii - pierwszego punktu azjatyckiej podróży Lecha Kaczyńskiego - w Tu-154 wykryto awarię; nie działała elektryczna część odpowiedzialna za odladzanie samolotu w czasie lotu. Dziś samolot naprawiono.

Podziel się