Komorowski: Moje żarty nie są najwyższej jakości, ale odwoływać?

tan, Gazeta.pl
03.12.2008 , aktualizacja: 03.12.2008 09:32
A A A Drukuj
Bronisław Komorowski Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Bronisław Komorowski
- To dopiero jest śmieszne - jeżeli za żarty chce się odwołać Marszałka Sejmu. Nawet jeśli niekoniecznie były najwyższej jakości (...) i to w chwili, gdy Sejm będzie głosował nad budżetem - tak w radiowej Jedynce Bronisław Komorowski skomentował wniosek PiS o odwołanie go z funkcji Marszałka Sejmu. Chodzi o słowa wypowiedziane zaraz po incydencie prezydenta w Gruzji. Komorowski stwierdził wtedy "jaka wizyta, taki zamach".
Jarosław Kaczyński i Przemysław Gosiewski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Jarosław Kaczyński i Przemysław Gosiewski
SONDAŻ
Czy wypowiedź Komorowskiego była niestosowna?

Tak, kompletnie nie na miejscu. Powinien zostać odwołany
Była niezręczna, ale nie powinien tracić stanowiska
Była normalna. Nie rozumiem, o co ten szum
Nie wiem, nie mam zdania

- Wszystko potwierdziło moje słowa, które być może były przerysowane. Mam skłonność do pewnej ironii: czasami uważam, że można zrobić mniej i więcej bólu zadać niż ostrym napiętnowaniem - tłumaczył marszałek.

- Oczywiście, mogłem grzmieć wtedy i na kancelarię prezydenta Kaczyńskiego i na stronę gruzińską, że to skandal. Powiedziałem to cienko - wizyta nienajlepsza, na szczęście zamach okazał się nie być zamachem - wyjaśniał Komorowski. Podkreślał wielokrotnie, że najważniejsze - dla prezydenta, byłego premiera, czy Biura Bezpieczeństwa Narodowego - powinno być wyjaśnienie, co dokładnie stało się w Achałgori i kto za tym stoi, a nie uznawanie jego samego za "prawie winnego".

- Zamiast domagać się wyjaśnień od strony gruzińskiej pan Jarosław Kaczyński woli wskazać, że "prawie że winnym" za stworzoną sytuację jest marszałek Komorowski - mówił w Programie Pierwszym PR marszałek.

Według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedź Komorowskiego była "skrajnie szkodliwa dla polskiego życia publicznego".

Gosiewski: Komorowski żałował, że prezydent przeżył

Na wczorajszej konferencji prasowej w Sejmie Przemysław Gosiewski, zgłaszając wniosek o odwołanie Komorowskiego, tłumaczył go tak: "uznaliśmy, że przebrała się miarka". Ocenił, że marszałek wypowiadał się arogancko i żałował, że snajper nie strzelił "obok głowy prezydenta".

- Nie możemy pozwalać na łamanie zasad parlamentaryzmu. Nie możemy zgodzić się na naruszanie regulaminu Sejmu i dóbr osobistych wielu posłów opozycji - mówił Gosiewski.

Podziel się