Włoski kucharz bohaterem z Bombaju

ga PAP
29.11.2008 , aktualizacja: 29.11.2008 14:55
A A A Drukuj
Emanuele Lattanzi przedostał się do opanowanego przez terrorystów gmachu, by zanieść mleko swej półrocznej córeczce Fot. AP Emanuele Lattanzi przedostał się do opanowanego przez terrorystów gmachu, by zanieść mleko swej półrocznej córeczce
Bohaterem włoskich mediów jest kucharz z Rzymu Emanuele Lattanzi, pracujący w hotelu Oberoi w Bombaju, który przedostał się do opanowanego przez terrorystów gmachu, by zanieść mleko swej półrocznej córeczce, przebywającej z matką w jednym z pokojów. Udało mu się to dzięki doskonałej znajomości budynku.
Emanuele Lattanzi przedostał się do opanowanego przez terrorystów gmachu, by zanieść mleko swej półrocznej córeczce
Fot. AP
Emanuele Lattanzi przedostał się do opanowanego przez terrorystów gmachu, by zanieść mleko swej półrocznej córeczce
Indyjscy żołnierze wokół opanowanego przez terrorystów hotelu Oberoi
Fot. Altaf Qadri AP
Indyjscy żołnierze wokół opanowanego przez terrorystów hotelu Oberoi
Indyjscy żołnierze wokół opanowanego przez terrorystów hotelu Oberoi
Fot. Altaf Qadri AP
Indyjscy żołnierze wokół opanowanego przez terrorystów hotelu Oberoi
Mężczyzna wybłagał indyjskie siły specjalne, by pozwoliły mu wejść do hotelu pełnego terrorystów i przetrzymywanych przez nich zakładników.

Kiedy terroryści opanowali hotel Oberoi, kucharzowi udało się uciec. W środku w jednym z pokojów pozostała jednak jego żona Lea z córką Clarice. Przez 37 godzin oblężenia żona kontaktowała się z nim przez SMS. Z biegiem czasu wiadomości były jednak coraz bardziej dramatyczne. Zabarykadowana w pokoju kobieta słyszała strzały na korytarzu; niemowlę płakało z głodu. Półrocznemu dziecku matka dawała do jedzenia znalezione w pokoju czekoladowe ciastka.

Zrozpaczony ojciec postanowił za wszelką cenę wejść do hotelu, by zanieść dziecku mleko.

W czwartek po południu Lattanzi poprosił funkcjonariuszy sił specjalnych, by pozwolili mu wejść do środka z jedzeniem dla dziecka. Został jednak przez nich powstrzymany ze względu na niebezpieczeństwo.

Zgodę otrzymał dopiero w piątek rano. Wszedł do hotelu osłaniany przez policjantów, którzy życząc mu szczęścia zostawili go w drzwiach samego. Po całym hotelu krążyli uzbrojeni terroryści; Lattanzi po ciemku przemykał po korytarzach, chowając się przed nimi. Udało mu się dotrzeć do żony i córki. Opuścił hotel z najbliższymi dopiero wtedy, gdy cały gmach został odbity przez siły specjalne.

Zdjęcie Emanuele'a Lattanziego, wychodzącego z hotelu z uratowaną córeczką na rękach, obiegło cały świat.



Podziel się