Pytany przez dziennikarzy, czy
Lech Kaczyński pojedzie w podróż do Azji z nowym szefem ochrony Arturem Żelazowskim, szef BBN podkreślił, że "prezydent sam będzie decydował w jakiej konfiguracji pojedzie i jestem przekonany, że podejmie dobrą decyzję".
PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że Lech Kaczyński zgodził się, aby do czasu wyjaśnienia incydentu gruzińskiego obowiązki szefa jego ochrony pełnił Artur Żelazowski. Według informatora PAP, Żelazowski będzie pełnił obowiązki szefa prezydenckiej ochrony także podczas rozpoczynającej się w niedzielę wizyty prezydenta w Azji.
Dotychczasowy szef ochrony prezydenta Krzysztof Olszowiec został zawieszeniu w czynnościach służbowych. Było to konieczne ze względu na toczące się ws. incydentu w Gruzji postępowanie wyjaśniające BOR i postępowanie sprawdzające warszawskiej prokuratury okręgowej.
Lech Kaczyński oświadczył, że w związku z zawieszeniem Olszowca nie chce opieki Biura Ochrony Rządu podczas przyszłotygodniowej wizyty w Azji, bo - jak mówił - "musi mieć tych ludzi, którym bezwzględnie ufa".
Stasiak: Nie ma sygnałów o zagrożeniu atakami terrorystycznymi w Polsce Ostatnie zamachy w Bombaju mogą świadczyć, że terroryzm przenosi się poza Europę i
USA - ocenił szef BBN. Zapewnił, że nie ma sygnałów o tym, by zagrożenie atakami terrorystycznymi w Polsce wzrosło.
- W szerszym kontekście sytuacji zagrożenia terroryzmem wygląda na to, że spełnia się przewidywanie, że terroryzm przeniesie się poza Europę i Stany Zjednoczone.
Indie, gdzie przebywa wielu Europejczyków i Amerykanów, są "wdzięcznym" celem spektakularnego uderzenia. Dobrze spełniają wymóg "terroryzmu teatralnego" - powiedział szef BBN. Dodał, że zamachy skłaniają do postawienia pytania o stabilizację w regionie w dłuższej perspektywie.
Terroryści, którzy zaatakowali w kilku punktach miasta, m.in. w porcie lotniczym i znanych hotelach, zabili według miejscowej policji 143 osób, ponad 300 zostało rannych w strzelaninach i wybuchach granatów.
- Nie ma sygnałów o tym, że zagrożenie atakami terrorystycznymi w Polsce wzrosło. Jednak ostatnie wydarzenia w Indiach są dla nas przesłanką, żeby pomyśleć poważnie o ochronie - powiedział Stasiak.
- Myślę, że jest lepiej niż kilka lat temu, ale przed nami jeszcze długa i żmudna droga. W tej chwili trzeba przede wszystkim wdrożyć przepisy ustawy o zarządzaniu kryzysowym - zaznaczył Stasiak.
Zdaniem szefa BBN, należy bardzo uważnie przeanalizować to co się stało i to, co obecnie dzieje się w Bombaju, "bo zagrożenie terrorystyczne nie powstało znikąd. Zamach w Indiach musiał mieć dobre zaplecze organizacyjne i finansowe, bo nie jest to chaotyczny atak. Wybrano takie miejsce, o którym wiedziano, że przyciągnie uwagę całego świata - mówił szef BBN.